wschodzące gwiazdy niemieckiego kina

Rozmawiamy z młodymi artystami odkrytymi podczas 67. Berlinale.

tekst i-D Staff
|
21 Luty 2017, 5:20pm

Każdego roku międzynarodowa filmowa społeczność kieruje się na Berlinale, który na przeciągu ponad połowy wieku stał się miejscem prezentującym wielkie talenty i pokazującym nadchodzące wspaniałe filmy i gwiazdy. Niemcy przygotowali żyzny grunt do rozwijania aktorskich zdolności. Poniższa ekipa utwierdza tę reputację. Rozmawiamy z przyszłymi gwiazdami o tym, co czują, widząc siebie po raz pierwszy na ekranie, jak pokonują momenty braku wiary w siebie oraz jak wyobrażają sobie sukces.

Luise Befort, 20 lat, znana z roli w „Club der roten Bänder"

Opisz jakie to uczucie, kiedy widzisz siebie na ekranie po raz pierwszy...
To było dziwne, bo zwykle nie widzisz siebie w taki sposób. Jasne, patrzysz w lustro, ale dziwnie jest widzieć siebie grającą inne emocje. Ciekawie ogląda się siebie z innej perspektywy.

Jaka jest twoja definicja sukcesu?
Sukces nadchodzi wtedy, kiedy chcesz coś osiągnąć i ku temu podążasz. Gdy masz marzenie i sprawiasz, że się spełnia. Każdy mały krok w kierunku spełnienia tego marzenia.

Masz jakieś ukryte talenty?
Tańczyłam flamenco przez osiem lat w dzieciństwie.

Jakie było twoje największe wyzwanie w ciągu kariery i jak sobie z nim poradziłaś?
W mojej ostatniej roli musiałam być mocno przestraszona, co było sporym wyzwaniem. Budziłam się z szybko bijącym sercem, ponieważ musiałam żyć w stanie ciągłego strachu. Każda kolejna rola jest nowym wyzwaniem, dlatego aktorstwo jest tak fajne.

Która z twoich filmowych scen najbardziej zapadła ci w pamięć?
Kręcenie niemieckiego serialu „Club der roten Bänder" było emocjonalnym rollercoasterem. Najbardziej intensywną sceną dla mnie był finał drugiego sezonu. Płakało sześć osób. Po ujęciu nastała cisza, nawet kamerzyści płakali.

Wątpisz czasami w siebie?
Myślę, że każdy czasami wątpi w siebie. Te momenty, kiedy zaczynasz myśleć: „Czy dokonuję właściwych życiowych wyborów?" albo „Czy jestem wystarczająco dobra?". Często mi się to zdarza. Później jestem na planie, widzę tych wszystkich wspaniałych ludzi i myślę: „Teraz to jest najlepsza rzecz na świecie, stanie tutaj i tworzenie czegoś pięknego z innymi ludźmi". Zwątpienie znika.

@lubef

Noah Saavedra, 25 lat, znany z roli w „Egon Schiele"

Opisz jakie to uczucie, kiedy widzisz siebie na ekranie po raz pierwszy...
Pociłem się jak nigdy i dosłownie zasłaniałem oczy dłońmi. Dziwnie jest widzieć siebie na ekranie. Jest tak wiele różnych perspektyw, których normalnie nie bierzesz pod uwagę, patrząc na siebie.

Jakie było twoje największe wyzwanie w ciągu kariery i jak sobie z nim poradziłeś?
Granie postaci opartej o prawdziwą osobę w „Egon Schiele" [filmie opartym na historii życia austriackiego malarza]. Przygotowywałem się do tej roli ponad półtora roku, razem z reżyserem. Braliśmy lekcje malarstwa i ćwiczyliśmy fizycznie, by dowiedzieć się, jak czuł się ten człowiek i jaką był osobą.

Jaka jest twoja definicja sukcesu?
Mówiąc o sukcesie w kontekście mojej pracy, powiedziałbym, że możliwość znajdowania interesujących ról, które wywołują dyskusję.

Wątpisz czasami w siebie?
Często, ale myślę, że to w pewnym stopniu część tej pracy. Zbyt duża pewność siebie nie pomaga. Często myślę, że inni grają lepiej. Kiedy widzę innych aktorów, to nie widzę ich zwątpienia w siebie w tym stopniu, w jakim czuję to u siebie.

Z jakiej sceny jesteś najbardziej dumny?
Z tej, o której reżyser myśli, że jest najgorsza. Krótka. Muza Egona Schiele wybiega z domu, a on chce zapłacić jej jeszcze raz za sesję. Biegnie za nią, ale ona myśli, że już jej zapłacił. Oczywiście chodzi im o coś kompletnie innego niż pieniądze. Nie chcą siebie opuścić. Druga ulubiona to scena tańca, bo nie musiałem w niej mówić.

Langston Uibel, 19 lat, znany z roli w „Freistatt"

Kto jest dla ciebie wzorem?
Nie jest to jeden aktor, ale ludzie walczący o prawa dla czarnoskórych ludzi. Byli niesamowici i fascynujący. Bez nich nie siedziałbym tu i robił tego, co robię. Są dla mnie wzorem.

Jakie było twoje największe wyzwanie w ciągu kariery i jak sobie z nim poradziłeś?
Z pewnością film „Freistatt". Czas był bardzo pomocnym czynnikiem. Zdarza się, że potrzebujesz trochę czasu, by zrozumieć i wczuć się w postać. Kiedy wiesz, jak ona się wyraża, masz to. Na koniec postać okazała się inna niż w scenariuszu. Musisz zastanowić się nad swoimi umiejętnościami i wiedzieć, do czego jesteś zdolny. Jeśli czujesz się pewnie, idź jeszcze dalej. Dziesięć osób powie ci, że „ssiesz", ale jedenasta uzna, że jesteś najlepszym aktorem na świecie. Zatem najważniejsze, by iść do przodu.

Która z twoich filmowych scen najbardziej zapadła ci w pamięć?
Jedna w „Freistatt". Zaczynam śpiewać i tańczyć, a następnie rozpoczynamy rewoltę, gdzie ostatecznie wszyscy śpiewają i tańczą. To silna i emocjonalna scena, z której jestem dumny.

Wątpisz czasami w siebie?
Zawsze będą chwile w twoim życiu, kiedy będziesz myślał, że nic nie działa, jak powinno, i że wszyscy mają cię gdzieś. To może się zmienić dosłownie w ciągu dnia. Pozostań szczery ze sobą i tym, kim jesteś. Nieustannie kwestionuję swoje decyzje, ale nie w sensie „nic mi nie wychodzi", bo każdy popełnia błędy.

@langstonuibel

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Louis Hofman, 19 lat, znany z roli w „Under Sandet"

Opisz jakie to uczucie, kiedy widzisz siebie na ekranie po raz pierwszy...
Czułem się oszołomiony i szczęśliwy, bo czeka się prawie wieczność, żeby zobaczyć finalny produkt.

Jaka jest twoja definicja sukcesu?
Bycie zdolnym do dumy z rzeczy, przy których się pracowało i bycie rozpoznawalnym przez ludzi w branży. A do tego oczywiście żeby widzom podobał się film.

Kto jest dla ciebie wzorem?
Niemiecki aktor Tom Schilling, Eddy Redmayne i Leonardo DiCaprio.

Z jakiej sceny jesteś najbardziej dumny?
Ostatecznie wycięto tę scenę, ale musiałem być w niej bardzo wkurzony i bardzo silny. W ogóle nie jestem taki w prawdziwym życiu. Po skończeniu ujęcia opuściłem plan i zacząłem płakać. Reżyser powiedział mi: „Wiesz, dlaczego płaczesz? Dotarłeś do miejsc, w których nigdy nie byłeś". To była wyjątkowa chwila, zdałem sobie sprawę z tego, czym jest aktorstwo. Doświadczenia, których inaczej bym prawdopodobnie nie doświadczył oraz odkrywanie swoich nowych stron.

@louishofmann

Svenja Jung, 23 lata, znana z ról w „Fucking Berlin" i „Die Mitte der Welt"

Opisz jakie to uczucie, kiedy widzisz siebie na ekranie po raz pierwszy...
To było zwariowane. To nie ty, to inna osoba. Słyszenie swojego głosu jest zjawiskowe, bo normalnie go tak nie odbierasz. To niesamowite i magiczne.

Masz dwadzieścia kilka lat i żyjesz w Berlinie. Jak bardzo mogłaś odnieść się do twojej postaci w „Fucking Berlin"?
Są między nami podobieństwa. Sonja i ja urodziłyśmy się na wsi i przeprowadziłyśmy do Berlina, ale ona podąża inną drogą. Obie czujemy się wolne, naiwne, głodne robienia czegoś fajnego.

Która z twoich filmowych scen najbardziej zapadła ci w pamięć?
Jestem bardzo dumna ze scen w „Die Mitte der Welt", są naturalne i autentyczne. W„Fucking Berlin" będzie to emocjonalna scena na końcu. Mam załamanie i błagam mojego chłopaka, by został.

Jak zaczęła się twoja przygoda z aktorstwem?
Zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo lubię opowiadać historie. Poszłam na otwarte przesłuchania i znalazłam agenta. Tak się to zaczęło.

Wątpisz czasami w siebie?
Myślę, że wszyscy czasami w siebie wątpimy i to normalne w każdej profesji. Aktorzy wyjątkowo często mają tendencję do kwestionowania tego, czy są wystarczająco dobrzy. Byłam niedawno na wakacjach i wróciłam po nich na plan. Musiałam od nowa się do wszystkiego przystosować. Czułam się znowu jak nowicjuszka.

Jaka jest twoja definicja sukcesu?
Duma z tego, co robię. Zdobycie rozpoznawalności oraz poczucie satysfakcji i spokoju.

@svenjajung

Anand Batbileg, 15 lat, znany z roli w „Tschick"

Opisz jakie to uczucie, kiedy widzisz siebie na ekranie po raz pierwszy...
To bardzo zabawne uczucie. Ciężko je opisać. Przywołało dużo wspomnień z planu. Podobało mi się.

Jak zaczęła się twoja przygoda z aktorstwem?
Przez przypadek. Mój ojciec pracuje w mongolskiej ambasadzie w Berlinie i dostał malia z informacją o castingu do filmu „Tschick". Pokazał mi wiadomość i wybrałem się na przesłuchanie. Dostałem rolę.

Jakie było twoje największe wyzwanie w ciągu kariery i jak sobie z nim poradziłeś?
Scena, w której Tschick kaleczy się w stopę, bo skakaliśmy do wody. Był koniec października, a my musieliśmy robić wiele dubli.

Masz jakieś ukryte talenty?
Ciągle nad tym pracuję, ale jestem dosyć dobry z matematyki.

@anandbatbileg

Tristan Göbel, 14 lat, znany z „Tschick"

Jak zaczęła się twoja przygoda z aktorstwem?
Skauci zaczepili moją siostrę na szkolnej wycieczce. Mama zapisała nas i od razu zaczęliśmy grać epizody w filmach. To była dosyć szybka sprawa.

Jaka jest twoja definicja sukcesu?
Osiągnąć wiele, ale stąpać twardo po ziemi, by nie stać się arogantem. Dostawanie ról to kwestia czystego szczęścia. Dostajesz role, tylko jeśli dobrze się bawisz przy tym, co robisz.

Masz jakieś ukryte talenty?
Gram na skrzypcach w rodzinnym zespole i śpiewam.

Która z twoich filmowych scen najbardziej zapadła ci w pamięć?
Ostatnia scena w „Tschick", ale wspominam też kręcenie sceny w moim ostatnim filmie, „Bright Nights". Musieliśmy przez pięć minut pozostać zanurzeni w mrożąco zimnym jeziorze. Jest jedna scena, w której musiałem krzyczeć na swojego ojca i wypuścić całą agresję ze swojego systemu. Trząsłem się po tym. Poczułem dumę.

Opisz jakie to uczucie, kiedy widzisz siebie na ekranie po raz pierwszy…
Było dziwne, bo zawsze widzisz potknięcia albo pamiętasz, jak się kręciło. W przypadku filmu „Tschick" faktycznie pamiętałem wszystkie słowa i odczucia. To było niesamowite.

@tristangöbel

Przeczytaj też:

Sześć naprawdę dobrych musicali

Feministyczne klasyki od polskich reżyserek

Obsada „Skins" zdradza swoje sekrety

Kredyty


Zdjęcia: Oliver Blohm
Produkcja i układ: Alexandra Bondi de Antoni
Produkcja i wywiady: Juule Kay
Fryzury i makijaż: Adrielle Santos Peukert
Asystenci fotografa: Jessica Lopez i Michael Nast
Koszulki: Uniqlo 

Tagged:
Berlinale
niemcy
Kultura
aktorka
aktorki
aktorzy
aktorstwo
aktor