feminizm według prady, fendi i moschino

Prawa kobiet były motywem przewodnim na tegorocznych pokazach podczas mediolańskiego fashion weeka.

|
24 lutego 2017, 5:10pm

Prada fall/winter 17

Dla młodego mężczyzny trochę onieśmielające jest pisanie o feminizmie, który jest tak ważny w tym momencie — jest on reakcją na fale polityczną, która zalewa świat. Branża mody, dzięki Bogu, jest pełna kobiet dużo lepiej potrafiących to komentować. Są one również najbarwniejszymi postaciami, jakie będzie ci dane spotkać. Kobiety zdecydowanie mają liczebną przewagę nad mężczyznami w tym cyrku na kółkach i nie ma wątpliwości, kto tu rządzi. Nieważne, jak wielu męskich projektantów może się tu zadomowić, tym przemysłem rządzą kobiety. Jako młody facet mogę tylko cieszyć się z bycia szczęśliwcem, który mógł dorastać w blasku kobiecej energii na tym polu, w tym „Mieście Kobiet".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Prada jesień/zima 17

Ten film Felliniego z 1980 roku stał się inspiracją dla nowej kolekcji Prady na sezon jesień/zima 17, jak projektantka powiedziała za kulisami. Po zeszłomiesięcznym pokazie mody męskiej, w którym wezwała do „bardziej ludzkiego, bardziej prostego i bardziej prawdziwego" podejścia do życia w tych zmiennych czasach i „do kobiet oczywiście, po tym, co się stało", mówiła po pokazie kolekcji damskiej, sugerując zwycięstwo Trumpa. Były pewnie rzeczy, których nie mogła zignorować.

Prada jesień/zima 17

Proces myślowy Prady był nietypowo nieskomplikowany - krzykliwe swetry symbolizujące „kobiety w domu i feminizm", nadruki autorstwa feministycznego ilustratora z lat 70. Roberta McGinnisa prezentujące retro femmes fatale, o których mówi „piękne, ale też zabójcze". Kolekcje charakteryzuje zmysłowość, uwodzicielskość, które są definiowane przez dużą ilość futrzanych wstawek i wycięć. „Moim celem jest uwodzenie", mówi Prada. „Jak uwodzenie jest niezbędne". Odniosła się do klasycznego problemu feministek - „Kobiety chcą się podobać, chcą być piękne, ale jak? Skoro są inteligentne?".

Prada jesień/zima 17

Prada ma rację. Żyjemy w czasach, w których nawet nie powinniśmy stawiać sobie takiego pytania. Zjawisko to miało swoje odzwierciedlenie podczas wyborów w Stanach Zjednoczonych, kiedy pojawiała się masa komentarzy na temat wyglądu i płci Hillary Clinton i Melanii Trump. To samo dotyczy Wielkiej Brytanii i Teresy May, której garderoba i figura są obsesyjnie komentowane w mediach. „To była kwestia, która nie była nigdy omawiana. Powinniśmy więcej dyskutować", dodała projektantka. Jej odpowiedzią na tę kłopotliwą kwestię jest wyrażanie samej siebie bardzo widoczne w kolekcji. Przesłaniem jest to, że gdy ktoś mówi, że nie można być jednocześnie ładnym i mądrym, powinnaś być jeszcze mądrzejsza i ładniejsza. Głośniej, bardziej i lepiej.

Prada jesień/zima 17

Załóż tę niesamowicie włochatą czapkę, narzuć futro na spódnicę, pokryj ciuchy wzorami, nadrukami i naszywkami. „Ludzie muszą cieszyć się światem, bez bycia zbyt politycznym", Prada powiedziała o swojej kolekcji na jesień/zimę 17, „ponieważ ja nigdy nie chciałam być polityczna w swojej pracy". Z taką ilością retro feministycznych banerów na ścianach przestrzeni wybiegowej, może być na to trochę za późno i całe szczęście! Jeśli jakikolwiek projektant powinien komentować kwestię feminizmu, niech będzie to właśnie Pani Prada, która wyznacza trendy w modzie damskiej przez ostatnie dekady.

Prada jesień/zima 17

Swoją drogą, jej nawiązanie do „Miasta Kobiet" stanowiło jeden wielki kontrast wobec przemysłu. Główny bohater filmu został źle ugoszczony przez panią gospodarz, więc scenariusz nie mógł być dalszy od od mojego doświadczenia chłopca wśród wielmożnych kobiet mody. Jedną z nich jest Silvia Venturini Fendi, która dzięki feministycznemu wychowaniu przez modową dynastię pełną kobiet, podkreśla siłę kobiet w każdym swoim projekcie.

Fendi jesień/zima 17

„Nie jestem rodzajem osoby, która mogłaby reprezentować typ kobiety uzależnionej od mody, ponieważ zawsze nosiłam więcej męskich ubrań", wspomniała mi podczas wywiadu w zeszłym roku. I wyraźnie było to widać na wybiegu. Projektantka (odpowiedzialna za kobiece akcesoria i kolekcję męską w domu mody) ukłoniła się na koniec pokazu z Karlem Lagerfeldem, tworzącym kolekcje damskie. Zaprezentowane przez nich stroje zawierały eleganckie krawiectwo i przekorną kobiecą zadziorność, wprost z garderoby Pani Fendi, odzwierciedlające jej charakter. Wszystko zakorzenione w sile i obfitości, tak samo jak to, co zaprezentowała Prada tego samego dnia.

Fendi jesień/zima 17

Kanciaste spodnie w kratę czasami zastępowały długie, czerwone skórzane buty, co budowało ciągłą debatę nad feminizmem, siłą i seksualnością. Czy kobieta w przezroczystej sukience zamykająca pokaz Fendi, ma mniej autorytetu niż kobieta w grubym szarym płaszczu, która go otwierała? Czy może jednak ta w szaleńczo niebieskim futrze gdzieś w środku? Wszystkie mają go tyle samo. Kolekcja Fendi była idealnie wyważona. Była bardzo kobieca i cudowna.

Pucci jesień/zima 17

Lotta Volkova to rosyjska stylistka stojąca za markami Vetements i Balenciaga, których zamiłowanie do silnie zaznaczonych ramion i za długich rękawów nie przeszło w świecie mody bez echa. W ciągu ostatnich dwóch lat marki z którymi nawet nie współpracuje, podłapały motyw oversize'owego szycia i sukienek w stylu lat 80., tak przez nią lubianych. Nieomylna ręka Volkovej była widoczna ostatnio na pokazie Mulberry (który stylizowała) i podczas pokazu Emilio Pucciego, przy którym współpracowała z projektantem Massimo Giorgettim.

Pucci jesień/zima 17

Po czym można to stwierdzić? Cóż.. poza dodaniem do projektów Pucciego wzorów i oversize'owych sukienek, które są jej specjalnością, projektantka opublikowała post z podziękowaniami dla Laudomii Pucci na swoim Instagramie oraz wręczyła jej wielki bukiet kwiatów zaraz po pokazie. Nie pomyślałbyś, że te projekty się obronią, ale kroje Volkovej połączone z wzorami Pucci i elektrycznym podejściem projektantki do tej współpracy, wniosły do gry zupełnie nowy temperament. Działało to najlepiej, kiedy na ubraniach dużo się działo - koniec końców, wzory mówią same za siebie, ale powiew seksownej męskości Pucciego naprawdę tutaj pasował.

Moschino jesień/zima 17

Nikt nie celebruje kobiecej ekspresji, jak robi to Jeremy Scott. Jego pokaz Moschino dostarczył nam cudownej nostalgii za czasami, kiedy modelki dużo efektywniej i bardziej energicznie poruszały się po wybiegach. Idąc w ślady swojej mamy, Anna Cleveland (córka Pat Cleveland) przeniosła pokaz na inny poziom, pokazując się w sukience zrobionej z tej samej tkaniny, co zasłona zza której wyszła. Teatralnie oderwała tren zrobiony z kurtyny i dostała za to owację, na którą zasłużyła.

Moschino jesień/zima 17


Kolekcja Scotta opierała się na recyklingu, motywem przewodnim były sukienki zaprojektowane, by wyglądać jak kartonowe pudła, zasłony prysznicowe i temu podobne. To był ważny komentarz dotyczący marnowania różnych zasobów w przemyśle, który potrzebuje zrównoważonego rozwoju. Na wybiegu pojawiły się niesamowite kobiety: Anna, Gigi, Bella, Kendall, Yasmin. Pokaz Moschino zakończył dzień kobiecej siły, w najlepszy sposób jaki przemysł modowy mógłby sobie tego życzyć.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Anders Christian Madsen 
Zdjęcia: Mitchell Sams