kanye west ze wschodu

Raper Tommy Cash, który na początku kwietnia wystąpił na trzech koncertach w Polsce, opowiada nam o planach zostania „Kanye Eastem”.

|
26 kwietnia 2017, 3:40pm

„Wielu artystów jest dla mnie wzorem", mówi Tommy Cash, 25-letni estoński raper stojący za wiralowym klipem „Winaloto". Wideo jest wizualnie przyciągającym tańcem ciał, splecionych i nakładających się na siebie kończyn i charakterystycznego stylu Casha. Za zabójczy beat odpowiedzialny jest rosyjski twórca stereoRYZE. Latem 2016 roku projekt został okrzyknięty „najbardziej niepokojącym" rapowym klipem wszechczasów.

Teledysk ze splecionymi ciałami oraz jego nowy, niezwykle seksualny klip do „Surf", są formą prowokacyjnego wyrażania siebie, w którym przesuwa granice niczym awangardowy twórca filmowy Alejandro Jodorowsky, do którego jest porównywany. „Wszystkie filmy Alejandro są ogromnymi dziełami sztuki, 'Święta góra' wiele dla mnie znaczy", mówi raper. „Ten film pozostanie ze mną na zawsze. Chciałbym tworzyć teledyski i muzykę w sposób, w jaki on tworzy swoje produkcje".

To poświęcenie Casha dla sztuki, miasta rodzinnego i autentycznej tożsamości sprawia, że jego projekty są intrygujące i oryginalne. Pochodzi z Tallina, stolicy Estonii, gdzie zmagał się z ciągłym brakiem pewności siebie i wielką chęcią odniesienia sukcesu. Zobaczcie wideo do „Leave me Alone", które jest portretem estońskiej dzielnicy i jej opresyjnej natury. Jego pierwsze dzieło „Euroz Dollarz Yeniz" z 2014 roku, stanowi oficjalny początek kariery jako (jak sam mówi) postsowieckiego rapera. Charakteryzuje go surowy i kreatywny flow, a wybuchowe beaty są produkowane w Rosji, na Ukrainie a nawet w Japonii.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Tak jak każdy wielki artysta, Cash ma swój wyróżniający go, mocny look sceniczny. Jego poczucie stylu to połączenie wschodnioeuropejskiego streetwearu (raj dla miłośników dresów Adidasa) i świeżych marek, takich jak londyńska ZDDZ, której jasną pomarańczową kurtkę miał na sobie podczas hipnotyzującego wykonania „Winaloto" na żywo dla Belin Colors.

Złapaliśmy się z estońskim raperem pomiędzy jego czasem spędzonym w studiu a trasą koncertową po Europie, żeby móc bliżej poznać artystę, stojącego za niepokojącymi klipami i postsowiecką interpretacją hip-hopu.

Jesteś właśnie na finiszu wielkiej trasy koncertowej trwającej od marca. Jak było?
To dla mnie błogosławieństwo. Nie jest to najłatwiejsza rzecz, ponieważ zabiera całą twoją energię i emocje, ale kocham swoich fanów i kocham występować. Poprzednia trasa była mniejsza, ale ta jest dużo trudniejsza, to poziom wyżej. Jeśli dawanie koncertów jest światem z Super Mario, to byłby poziom czwarty lub piąty.

Jak spędzałeś czas, dorastając w Tallinie?
Zacząłem tańczyć kiedy miałem 14 lat, bo dziewczyny z mojej klasy siedziały w hip-hopie. Spróbowałem i w pewien sposób się w tym zakochałem. Nie lubiłem chodzić do szkoły, wtedy jeszcze plastycznej. Zwykle słuchałem muzyki albo spałem i byłem zmęczony od ciągłego tańczenia. Zacząłem rysować i robić graffiti, od tego zaczęła się moja przygoda z rapem. Wszystko na początku było formą sztuki. Spróbowałem pisania i wszystko zaczęło obierać swój naturalny kurs. Stworzyłem swoje pierwsze wideo i to było to.

Jak od tańczenia hip-hopu przeszedłeś do bycia profesjonalnym artystą hiphopowym?
Na początku byłem po prostu dzieciakiem, który stwierdził: „O tak, kocham rap! Mogę występować za darmo. Jakie pieniądze? Nie potrzebuję pieniędzy". Miałem wiele gównianych prac, sprzątałem popcorn w salach kinowych. Z każdego miejsca mnie zwalniano. Na początku nie chciałem kasy. Chciałem po prostu to robić z pasji. Później jednak zrozumiałem, że potrzebuje pieniędzy, żeby przetrwać.

Mówiłeś wiele razy, że Kanye West to twoja główna inspiracja. Kogo jeszcze słuchasz?
Kocham muzykę. Słucham wielu różnych gatunków. Zaczynając od hip-hopu z lat 2000, Nas, Eminem, Missy Elliott, Marilyn Manson. Byłem też fanem grunge'u, słuchałem Alice in Chains. Jednak Kanye nauczył mnie, żebym wierzył w swoje marzenia. Na tym przesłaniu opierały się początki jego kariery i inspirował mnie jeszcze zanim postanowiłem zostać raperem.

Nazywasz swoją sztukę „postsowieckim rapem". Co to dla ciebie znaczy?
Czerpie swoje inspiracje z dzieciństwa i bezpośrednio z miejsca, w którym dorastałem. Nie próbuję być amerykański, nie chcę brzmieć jak nikt inny. Myślę, że to problem tego świata - wszyscy chcą albo próbują być kimś innym.

Jednak od samego początku rozumiałem, że muszę pokazać skąd pochodzę. Czuję się wyjątkowo w Paryżu, Wielkiej Brytanii i we wszystkich miejscach, do których podróżuję. To dla mnie nowy świat. Myślę, że powinienem pokazywać Estonię światu. W jej pełnej okazałości, taką jaką była dla mnie, kiedy tu dorastałem i która jest moim światem. Robię postsowiecką muzykę.

Mógłbyś opisać proces tworzenia teledysku do „Winaloto" i prowokacyjnego „Surf"?
Żeby stworzyć „Winaloto" pojechałem ze swoją dziewczyną do Paryża po raz pierwszy i odwiedziliśmy Luwr. Chodziliśmy po muzeum i kiedy dotarliśmy do stacji metra, zapytałem Anny: (mojej dziewczyny i producentki i stylistki teledysków, które ja reżyseruję) „A co jeśli zrobilibyśmy wideo oparte na motywie skóry?".

„Surf" wyszło prosto z jaj. Piosenka i tak brzmiała jak mokry, postsowiecki sen erotyczny.

Rapujesz dużo o Adidasie i masz nawet tatuaż z trzema paskami na stopie. Jakie jest twoje pierwsze wspomnienie związane z tą marką?
(Śmiech) Mój tata noszący dres. Pamiętam, że kiedy byłem mały, moi rodzice zakładali dresy i wychodzili na spacery na kilka godzin, ale kiedy wracali dalej je nosili. Ja myślałem - ale dlaczego?

To jak kult. To uwięziony minimalizm. To nieprzejmowanie się niczym we wschodniej Europie. Nawet jeśli jesteś gruby i niewysportowany, nosisz ten dres. W jakiś sposób wrósł on w kanon stylu do tego stopnia, że ludzie za oceanem też go noszą. Osobiście, od lat lubię Adidasa.

Po skończonej trasie, jakie są twoje plany na 2017 rok?
Właśnie wróciłem ze studia w Londynie, gdzie pracowałem ze świetnymi kolesiami, ale nie mogę powiedzieć z kim. Jestem podekscytowany jak małe dziecko, na serio. To niesamowite móc spotkać swoich idoli, których od tak dawna podziwiałem.

Gdzie widzisz Tommy'ego Casha w przyszłości?
Chciałbym zostać Kanye Eastem. On zaczął jako świetny, przełomowy muzyk ze swoimi wizjami. Jego pomysły dotyczące muzyki i ubrań wyprzedzały swoje czasy, po prostu genialne. Chcę być świetny we wszystkim co robię, ale też doskonalić swoją muzykę i tworzyć świat, o którym nikt wcześniej nie słyszał.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Braudie Blais-Billie
Zdjęcie: Phussy