Reklama

tatuaże, które leczą

Manuela Soto znana jest z wykonywania autoportretów dla klientek, które chcą wytatuować sobie swoje seksowne, bezpardonowo kobiece alter-ego.

tekst Evelyn Wang
|
03 Sierpień 2017, 5:55am

„Jestem tą laską, która martwi się o innych", mówi Manuela Soto. Urodzona w Szwajcarii 26-letnia artystka rozmawia ze mną na Face Time z Londynu, wyjaśniając dlaczego rzadko tatuuje w rodzinnym kraju. Gdy uczyła się wykonywać tatuaże 8 lat temu, wielu jej znajomych poświęciło ukryte fragmenty swojego ciała na rzecz ćwiczeń. „Wszystko było spieprzone. Wiem, że wielu ludzi je potem zakryło". Teraz, gdy wpada na swoje wczesne króliki doświadczalne, czuje się tak zawstydzona, że oferuje im tatuaże za śmieszne pieniądze. „Dlatego nie tatuuję już w Szwajcarii", mówi z szerokim uśmiechem.

Soto zdobyła instasławę i rzeszę oddanych fanów dzięki charakterystycznemu stylowi, łączącemu kulturę chola, oldschoolowych lasek z teledysków i anime. Znana jest z wykonywania autoportretów dla klientek, które chcą wytatuować sobie swoje seksowne, bezpardonowo kobiece alter-ego — niekoniecznie nadające się do publicznego eksponowania. Ubiegłego roku zauważył ją Maxime Plescia-Büchi, założyciel studia tatuażu i agencji kreatywnej Sang Bleu, słynącej z pracy z samoukami o mocnej stylistyce jak np. Tati Compton. Plescia-Buchi zaoferował jej możliwość wykonania pierwszego tatuażu w studiu, gdy miała 18 lat i zaprosił ją na gościnną współpracę, a potem zatrudnił ją w londyńskim salonie. „Mój poziom wzrósł o sto pieprzonych procent", mówi, „Teraz jesteśmy rodziną. Miałam naprawdę dużo szczęścia".

Z doświadczeniem w sztukach pięknych i szeregu kreatywnych dziedzin (np. malarstwa albo odzieży streetwearowej) Soto nie uważa się za tatuażystkę, ale raczej za artystkę interdyscyplinarną, której aktualnym środkiem wyrazu są tatuaże. Docelowo chciałaby otworzyć własną markę i przestrzeń artystyczną z „wszystkimi moimi dziewczynami, które robią naprawdę fajne rzeczy. Znalazłam parę bratnich dusz w internecie". Zadzwonilismy do niej, by pogadać o sekspozytywności, Czarodziejce z Księżyca i tatuażach jako formie terapii.

Jak opisałabyś swoją estetykę?
Zawsze dążyłam ku kobiecej sekspozytywności. W okresie nastoletnim, byłam bardzo gnębiona, w szkole, dosłownie wszędzie. Sztuka była dla mnie sposobem przepracowania tego i zaakceptowania swojej kobiecości i seksualności. Nie mówię, że to już za mną - wciąż nad tym pracuję.

Kim jesteśmy jako kobiety? Jak widzisz swoją relację do ciała i seksualności?
To było we wszystkim, co robiłam - teraz włączając w to tatuowanie. Przygotowuję wszystkie te projekty dla dużych dziewczynek, potężne kobiece postacie i ciałopozytywne rzeczy, a moje klientki serio to kochają. Naprawdę widzą w nich siebie, dlatego jestem tak podekscytowana tatuowaniem, to naprawdę super działa. To aktualnie mój styl; powiedziałabym - odniesienia do hentai wymieszane z piękną linią wizualności Latino/Cholo.

Czy jako dziecko oglądałaś dużo anime?
Urodziłam się w 1991 roku. Wszyscy wyrośliśmy na elementach starej mangi, był na nie szał w Europie. Dorastałam w Szwajcarii na Czarodziejce z Księżyca. Wszystkie byłyśmy w szkole Czarodziejkami! Nie jestem freakiem jeśli chodzi o anime, ale to bardzo dobry sposób na trafienie do naszego pokolenia. To po prostu odniesienie, które przemawia do każdego i naprawdę to kocham!

Jak sądzisz, dlaczego Czarodziejka z Księżyca powoduje taką reakcję w członkach naszego pokolenia?
Ponieważ z jednej strony jest płaczliwa, a z drugiej - bardzo silna. Świetnie walczy, ale też ciągle płacze. Ona jest taka, jak my! Stanowi tę szczerą, kobiecą część ciebie; jak wszystkie Spice Girls razem wzięte.

Jak myślisz, dlaczego ludzie przychodzą właśnie do ciebie po selfie z tatuażami?
To, co pokazuję na Instagramie, to prawdziwa ja. Nie kłamię, jestem bardzo szczera. Nie pogrywam z nikim i nie jestem też bardzo droga. Robię to, bo wiem że dla niektórych osób to forma terapii, nie tylko sztuka. To, co oferuję, to pomoc dla naprawdę wielu ludzi.

W jaki sposób tatuaże mogą leczyć bądź stanowić formę terapii?
Wszystkie tatuaże, które sobie kiedykolwiek zrobiłam, były jak talizman. Znasz japoński eksperyment z fasolkami? Do jednej grupy ziarenek mówiono codziennie wiele miłych rzeczy, a do drugiej nie przywiązywano uwagi, po prostu codzienne powtarzano „pieprzcie się". Ta druga grupa zgniła, a pierwsza wyrosła jak pieprzone drzewo. O to według mnie chodzi w tatuażach!

Z czego wyleczyłaś ludzi i z czym pomogłaś im się uporać swoimi tatuażami?
To, na czym się znam, to przejście wykorzystywania seksualnego i rozwinięcie się jako kobieta, poznanie każdej części siebie, życie jako byt seksualny. To rzecz, z którą ludzie w głównej mierze do mnie przychodzą. Dużo pisałam w sieci o tym, co przechodziłam i o moich problemach, więc wiele kobiet zjawia się, mówiąc: „Och, Boże, widziałam o czym mówisz, to dlatego tu jestem, chciałabym abyś pomogła mi sobie z tym poradzić. Wiem, że wytatuowanie tej wersji dziewczyny, którą tak naprawdę jestem, pomoże mi. Ona jest we mnie i ma siłę, by to wszystko przezwyciężyć".

Kiedy dziewczyny mówią mi: „Dziękuję ci za dodanie mi sił, jest mi znacznie lepiej", czuję, że właśnie po to tu jestem. Dlatego to robię. Przeżyłam już swoje i zastanawiałam się, jaki był mój cel? To jest właśnie to. Tak, to jest super.

Przeczytaj też:


Tekst: Evelyn Wang
Portret: Kate Dash

Tagged:
Features
tatuaż
tatuaże
manuela soto