mick rock: człowiek, który uwiecznił lata 70.

Spotkaliśmy się z fotografem-legendą, by porozmawiać o Ziggym, Iggym i o tym, jak został najbardziej kultowym fotografem rocka. W końcu nazwisko zobowiązuje!

|
lip 20 2017, 4:22pm

david bowie i mick rock

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.

Pomyślcie o rock and rollu z lat 70., a gwarantujemy, że do głowy przyjdą wam zdjęcia stworzone przez Micka Rocka. David Bowie roztrzaskujący gitarę Micka Ronsona na koncercie w Oxford Town Hall. Czarno-biały Lou Reed na okładce „Transformer". Debbie Harry jako punkowa odpowiedź na Marilyn Monroe, najbardziej charyzmatyczna artystka dekady z najpiękniejszymi kośćmi policzkowymi. Londyński fotograf nie chciał skraść ich dusz, ale uwiecznić ich aurę. Udało mu się to, przez co zmienił rock and rollową fotografię z pobocznej atrakcji w równoprawnego partnera muzyki, pomagającego budować jej mit. Teraz legendarny fotograf został bohaterem dokumentu „SHOT! The Psycho-Spiritual Mantra of Rock", a my spotkaliśmy się z nim, by porozmawiać o Ziggym, Iggym i o tym, jak został najbardziej kultowym fotografem rocka. W końcu nazwisko zobowiązuje!

Jak myślisz, dlaczego tak cię ciągnie do muzyków?
Pewnie przez moje początki na studiach. Co robiłem na Cambridge poza wylegiwaniem się? Studiowałem współczesne języki i literaturę, kierunek szanujący oczywiście takie postacie jak francuskich symbolistów, angielskich romantyków i bitników. Byli wczesnymi bohaterami. [Podziwiano] nie tylko ich prace, ale też bestie, które je stworzyły; styl życia, który często zawierał wchłanianie różnych stymulantów i okazjonalnie także brak jedzenia i snu. Myślę, że od początku postrzegałem muzyków przez ten pryzmat i uważałem ich za artystów, a nie tylko gwiazdy popu i rocka, bez względu na to czy byli na tamtym etapie znani czy nie. Może miałem rację, patrząc na nich w ten sposób.

Debbie Harry

Kto był pierwszym artystą, któremu zrobiłeś zdjęcie?
Pierwszą taką sesję odbyłem z Sydem Barrettem, on był pierwszą osobą, która coś znaczyła i z pewnością była artystą. Ciągle malował, do końca swoich dni. Był wyjątkową postacią. Bez niego nie istniałoby Pink Floyd. Miał w sobie wyjątkowy blask.

David Bowie

Dlaczego ludzie nadal interesują się zdjęciami, które zrobiłeś w latach 70.?
Lata 70. fascynują. Długo było tak z latami 60., ale teraz to przeminęło. Fascynują nas te stylowe i punkowe postacie oraz ich rozległy wpływ na muzykę. Szczególnie dotyczy to Marca Bolana oraz Davida Bowiego, który ciągle próbował nowych rzeczy. Na przykład The Stones nadal wychodzą na scenę i dają czadu dla 55 tys. widzów, chociaż w zasadzie wciąż grają tę samą muzykę. Natomiast mimo że okres Ziggy'ego Stardusta [alterego Bowiego] wizualnie stał się dominującym wizerunkiem Davida, to muzycznie próbował chyba wszystkiego poza reggae. Był niesamowitą postacią.

David Bowie, Mick Ronson

Czy postrzegałeś Davida, Syda i innych ludzi, których fotografowałeś, jako muzy?
O rany, masz rację. Ludzie często pytają, jacy fotografowie mnie inspirowali. A odpowiedź brzmi: żadni. Nie chciałem zostać fotografem. Dlatego zdecydowanie [postrzegałem ich jako muzy]. Może miało to coś wspólnego z moim mózgiem muśniętym psychodelikami, ale postrzegałem ich jako stworzenia. Te główne postacie, takie jak Syd, David, Lou Reed i Freddie Mercury... Muza to właściwe słowo. Muza, a może chimera.

Lou Reed

Jak wielka część kariery zależy od znalezienia się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie?
Na pierwszym koncercie Bowiego, na którym fotografowałem, było 400 osób. Lou za czasów „Transformera" ledwo sprzedawał płyty. Iggy nie mógł wywalczyć umowy z wytwórnią. Nawet Queen nie mieli na koncie prawdziwego hitu, gdy ich poznałem. Można też powiedzieć, że to było zapisane w gwiazdach, a ja po prostu przeżyłem to, co miałem przeżyć. Ludzie często pytają: „Wiedziałeś, co osiągną?". Kurwa, nie miałem pojęcia! Chyba nikt z nas nie zdawał sobie sprawy. No może [podejrzewałem, że] David [zrobi karierę]. Wydawało się, że miał ku temu lepsze predyspozycje.

Kate Moss

Jak czujesz się z etykietką „człowieka, który uwiecznił lata 70."?
Nienawidziłem jej. Przecież nie porzuciłem fotografii w 1980 roku! Ale każdy staje się znany z jakiegoś konkretnego powodu. Sprawdza się to nawet w przypadku Davida. Pamiętam, jak tworzył „The Machine", jeździł w trasę z Trentem Reznorem i był wymieniony jako drugi. Był wyluzowany w kwestii popularności. Rozmawiałem z nim w 2000 roku przed koncertem na Glastonbury, gdy brytyjscy krytycy nie dawali mu spokoju. Mówili, że jest oderwany od rzeczywistości, bo nie grał starych piosenek. Więc wykonał je na Glastonbury! Po festiwalu powiedział: „Wystarczyło, że zagrałem trochę starych kawałków i znowu mnie kochają". Nawet taki geniusz,jak Bowie zostaje w pewien sposób zaszufladkowany. Gdy odniesiesz jakiś sukces dość wcześnie, musisz się z tym mierzyć. Czy ludzie będą mnie pamiętać za moje zdjęcia Queens of the Stone Age, Karen O albo Snoopa? Pewnie nie. Już zawsze będę człowiekiem, który uwiecznił lata 70.

David Bowie, Iggy Pop, Lou Reed

Premiera „SHOT! The Psycho-Spiritual Mantra of Rock" odbędzie się 21 lipca 2017 roku.

Kredyty


Tekst: Matthew Whitehouse
Wszystkie zdjęcia i prawa autorskie: Mick Rock 2017