fetysze, czyli jak zwykłe ubrania potrafią działać na ludzi

Od zawsze podniecały nas ubrania – od bielizny i szpilek po mundury. Lateks, skóra i koronki od razu kojarzą się z seksem, ale na tym nie kończą się fetysze modowe. Niektórych najbardziej ekscytują zwykłe, codzienne ciuchy.

tekst Giselle Au-Nhien Nguyen
|
09 Marzec 2016, 3:20pm

Photography Dylan Forsberg

„Bardzo podniecają mnie faceci w szarych dresach, a dokładniej ich penisy", wyjaśnia 24-letnia Molly. „Fantazjuję o tym, chociaż moi partnerzy nigdy nie założyli dla mnie takich spodni. Czuli się skrępowani moją prośbą. Już nie zliczę, ile razy wklepywałam w Google hasło „zarys penisa" [czyli tzw. dick print]".

Chociaż kolesie w dresach nie podniecają wszystkich, Molly porównuje ten widok do sutków przebijających przez cienką koszulkę. Dla niej cały powab tkwi w subtelnej aluzji.

Pociąg Molly do dresów pokazuje, w jaki sposób przypisujemy najzwyklejszym rzeczom skojarzenia związane z życiem seksualnym. U Molly wszystko zaczęło się, gdy jako nastolatka pokochała hiphopowy styl. Jej wybór może wydawać się niecodzienny, ale to dość standardowe doświadczenie - większość fetyszy bierze się z silnych, wczesnych wspomnień.

„Gdy rozmawiam z pacjentami - głównie mężczyznami - o fetyszach, przeważnie mają wyraźne wspomnienie erekcji z dalekiej przeszłości", powiedziała nam seksuolożka Georgina Whelan. „Mówią: 'Pamiętam, że jak byłem mały, patrzyłem na sandały i mi stanął'. Takie wydarzenie jest związane z jakimś obiektem lub ubraniem, które ich podnieca. Przez to potem utożsamiają je z tym uczuciem".

Czasem związek z seksem nie jest tak bezpośredni i sugestywny, jak w przypadku zarysu członka widocznego przez cienkie dresy. Adam Szmerling z ośrodka Bayside Psychotherapy wyjaśnia, że niektórzy nie rozumieją, dlaczego podniecają ich dane ubrania. „Czasem to rzeczy, które na pierwszy rzut oka nie są związane z seksem, więc pacjenci zastanawiają się: 'Dlaczego tak się dzieje? Nie interesuję się modą, więc czemu szaleję na punkcie ubrań?'".

Tak było w przypadku chłopaka 27-letniej Hannah, którego kręciły kalosze i groszki. Powiedział, że to połączenie przypominało mu o dzieciństwie i o początkach fascynacji dziewczynami. „Spędzałam z nim czas w miejscach publicznych w stroju, który dla innych był praktyczny, a jego podniecał", wyjaśnia Hannah. „Takie drobiazgi, jak spacery w deszczu zyskały nowy, seksualny wydźwięk. Szperanie w lumpeksach, w poszukiwaniu ubrań w groszki, stało się grą wstępną". Jej nie podniecały same ubrania, ale podekscytowanie jej partnera już tak. Dzięki temu ich życie seksualne było „ekscytujące i zabawne".

Fetysz jej chłopaka był mile widzianym dodatkiem do związku. Lecz obsesja na punkcie prozaicznych obiektów może poważnie skomplikować życie. Georgina wspomina sytuacje, w których pacjenci w zasadzie „uprawiają seks z częścią garderoby, a nie z człowiekiem", co może wywołać poczcie wstydu. To odbija się na związkach: odstrasza partnerów, prowadzi do unikania zbliżeń seksualnych i alienowania się.

32-letni Jackson zawsze lubił jeans i skórzane kurtki. W ciągu ostatniego roku odkrywał swoją fascynację seksualnie, łącząc fetysze w złożonym rytuale masturbacyjnym. „Najpierw nosiłem jeansowe kurtki bez koszulki, żeby czuć jeans na ciele", wyjaśnia. „Pewnego dnia postanowiłem potrzeć swojego penisa skórzaną kurtką, która leżała na łóżku. Było fantastycznie. Pocierałem go, aż do wytrysku".

„Teraz regularnie owijam ciasno łańcuchami tors i krocze, a potem zakładam obcisłą, jeansową kurtkę i zapinam ją. To wbija łańcuchy jeszcze głębiej w ciało. Potem kładę skórzaną kurtkę na łóżku albo krześle i ocieram się o nią. To bardzo bolesne, ale jednocześnie przyjemne".

Jackson przyznaje, że „ciężko jest nawiązać normalne relacje seksualne", bo udaje mu się szczytować tylko z kurtkami, a nadal nie znalazł nikogo, z kim mógłby dzielić swój fetysz.

Seksuolodzy, tacy jak Adam i Georgina, zajmują się pacjentami, którzy przyznają, że fetysz ich wykańcza. Jednak wiele osób nigdy nie zgłasza się na terapię - zamiast tego zgłębia swoje fascynacje przez subkultury, takie jak BDSM albo odgrywanie ról w łóżku. Georgina stosuje terapię poznawczo-behawioralną, żeby włączyć fetysz w normalne życie seksualne. Stara się wykorzenić negatywne pojmowanie siebie i nauczyć pacjentów otwartości i szczerości, żeby zapewnić prawidłową komunikację między partnerami.

„Celem jest odejście od samych butów [na przykład], aby powiązać je z czymś innym, spróbować skupić się bardziej na nogach, piersiach czy pośladkach", wyjaśnia Georgina. Należy związać obiekt wywołujący podniecenie z czymś innym. W ten sposób można przejść „od bardzo wąskiego, sztywno określonego repertuaru, do o wiele bogatszych seksualnych doświadczeń".

Natomiast podejście Adama angażuje m.in. dogłębną analizę historii fetyszu, z naciskiem na wczesne doświadczenia. „Odkrywamy początki fetyszu przez sny, fantazje i rozmowy o przeszłości". Interesuje go, skąd biorą się te fascynacje i czy były reakcją na zewnętrzne problemy bądź obawy.

Adam zaznacza, że fetysz rzadko całkowicie znika, ale można go okiełznać, tak aby pacjentowi udało się chociaż zdystansować od niego i spełniać w związkach z ludźmi.

Adam i Georgina podkreślają, że fetysze nie są powodem do wstydu, pod warunkiem, że nie odbijają się negatywnie na życiu i nie są związane z nielegalnymi czynami. Nie ważne czy podnieca was koronkowa bielizna czy zwykłe T-shirty - wszystkich dotyczy ta sama zasada: jeśli sprawia wam to przyjemność, jest bezpieczne i odpowiada waszemu partnerowi lub partnerce - to bawcie się dobrze.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Giselle Nguyen
Zdjęcie Dylan Forsberg, Instagram
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska

Tagged:
BDSM
Seks
Μόδα
fetysz
związki
fetysze
seksuolog