kochajcie siebie

Tatuaże przypominają o szacunku i miłości.

tekst Wendy Syfret
|
27 Czerwiec 2016, 3:15pm

Alle Fotos via @frances_cannon

Gdy australijska ilustratorka Frances Cannon wytatuowała sobie na ramieniu słowa „Self Love Club" (Klub Kochających Siebie), było to dla niej bardzo osobiste wyznanie. Poprosiła przyjaciela o wykonanie napisu, bo jak powiedziała i-D, „chciała zrobić coś wyjątkowego, żeby zaznaczyć swój rozwój i podróż, jaką przebyła, żeby zaakceptować i pokochać swoje ciało". Frances była jedyną członkinią tego klubu, ale wkrótce postanowiła zaprosić do niego innych uczestników. Chciała podzielić się „tym małym symbolem uznania swojej własnej wartości".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Frances już wcześniej była popularną w sieci artystką. Fani i przyjaciele często wykorzystywali jej grafiki, by ozdobić własne ciała. Dlatego jej pomysł szybko się przyjął. Wkrótce te trzy słowa zaczęły pojawiać się na Instagramie — jej pomysł zmienił się w ruch. Tagowano ją na fotkach tatuaży z całego świata.

Sarah Bishop — studentka i psychoterapeutka z Asheville w Karolinie Północnej — była fanką twórczości Frances na długo, zanim zobaczyła zdjęcia tatuaży z napisem „Self Love Club". Sarah całe życie zmagała się z problemem negatywnego postrzegania samej siebie, dlatego gdy jedna z jej najbliższych przyjaciółek zaproponowała, żeby zrobiły sobie takie same tatuaże, od razu się zgodziła. Dla niej oznaczało to „rozpoczęcie nowej drogi w naszym życiu, a także skupienie się na nas, pielęgnowanie miłości do siebie samych".

Sarah zrobiła sobie tatuaże razem z najlepszą przyjaciółką.

Chociaż można to postrzegać jako kolejny przemijający trend, kolejny słodki tatuaż z internetu, Frances wyjaśnia, że za tymi napisami kryje się coś głębszego. „Każdy może sobie go zrobić, o ile zgadza się z zasadami klubu", mówi. Decydując się na noszenie tych słów na skórze, obiecujecie, że zawsze będziecie okazywać sobie szacunek, miłość i zrozumienie. Przysięgacie także, że okażecie takie samo zrozumienie innym, będziecie uprzejmi dla swojego ciała i zatroszczycie się o swoje zdrowie psychiczne.

Studentka muzyki Olivia Shoesmith dowiedziała się o klubie przez Instagrama, nie zna Frances osobiście. Chociaż nigdy się nie poznały, łączy je podobna historia. Jej tatuaż również powstał w wyniku olśnienia, którego doznała, rozmyślając o tym, jak traktowała siebie. „Stwierdziłam, że byłam hipokrytką. Wciąż robiłam sobie krzywdę, chociaż próbowałam ocalić planetę. Dlatego zrobiłam [sobie tatuaż] nad miejscem, w którym przeważnie się okaleczałam". Teraz gdy patrzy na tatuaż na skórze, która wcześniej była naznaczona w zupełnie inny sposób, przypomina sobie, że „jest warta miłości, zarówno od siebie, jak i od innych".

Wiele z kobiet, które postanowiło dołączyć do „Self Love Club" ma także wytatuowane inne ilustracje Frances, albo są fankami jej twórczości. Dlatego pojawia się pytanie: czy „Self Love Club" to fanklub Frances? Artystka odrzuca tę teorię: „Jeśli to byłby mój fanklub, na tatuażach widniałby napis 'Frances Love Club'. Oczywiście bardzo by mi to schlebiało, ale byłoby też nieco dziwnie!". Dodała też: „Nie uważam, że to fanklub i chyba nikt tego tak nie postrzega".

Olivia zrobiła sobie tatuaż, żeby troszczyć się o siebie.

Chociaż jest fanką artystki, Sarah twardo stwierdza, że zrobienie tatuażu „było jej decyzją i miała ku temu swoje własne powody".

Olivia podziela jej zdanie. „Członkowie grupy robią to dla siebie, a nie dla kultu. To jak sieć wsparcia". Gdy opisuje, jak to jest zobaczyć inne dziewczyny z tym tatuażem, porównuje to do dzielenia sekretu z kimś obcym. Może ich nie znasz, ale od razu wiesz, że jesteście połączeni cichą obietnicą, zobowiązaniem, by wspierać się nawzajem.

To być może najważniejsza lekcja z klubu. Nie tylko jest przysięgą, że będziemy troszczyć się o siebie, ale to także zobowiązuje do troszczenia się o innych. Sarah mówi: „Zrobiłam sobie go z jedną z najlepszych przyjaciółek, więc sprawia, że myślę też o niej, o tym, jak zawsze się wspieramy". Przyznaje też, że to świetny pretekst do zaczęcia rozmowy i przełamania lodów, który często prowadzi do miłych konwersacji o szacunku i miłości do siebie.

Dla Frances to, co zaczęło się jako osobista notka, zmieniło się w całą społeczność ludzi troszczących się o siebie nawzajem, rozmawiającą o samookaleczaniu, akceptacji i wsparciu. Ciężko znaleźć inny dodatek, który ma tak pozytywny wpływ.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Wendy Syfret
Zdjęcia via Instagram
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska

Tagged:
Instagram
Internet
tatuaż
tatuaże
Zdrowie Psychiczne
frances cannon
self love club
kochaj siebie
samookaleczanie