2015 rokiem… emotikonów

Co emotikony mówią o nas samych?

tekst i-D Staff
|
30 Grudzień 2015, 2:20pm

Na miniony rok można spojrzeć pod kątem najczęściej wówczas używanych słów lub językowych wynalazków. Według Oxford Dictionaries, emotikon "łzy radości" to słowo roku 2015 - nawet nie emotikon, tylko słowo. Co ten rozentuzjazmowany piktogram oraz inne wyrazy mówią nam o ostatnich dwunastu miesiącach?

Na początek poznajmy słowa roku. Oxford Dictionaries ogłosiło listę dziewięciu wyrazów (blokada reklam, Brexit, Dark Web, emotikon "łzy radości", drwaloseksualny, na wypasie, uchodźca, współdzielona konsumpcja, oni). Lista Collins Dictionary liczy dziesięć pozycji (maraton serialowy, czyste jedzenie, bezkontaktowy, manspreading, czyli męskie rozkraczanie, zawstydzanie, swipe, transdgenderowy). Wszystkie razem wskazują na pewne trendy obecne we współczesnym świecie…

Oświecenie
Pojawienie się na liście słowa "oni" w funkcji bezrodzajowego zaimka w liczbie pojedynczej oraz słowa "transgenderowy" to sygnał, że z coraz większą otwartością podchodzimy do kwestii płci kulturowej. Alfabet emotikonów pozostał jednak w tyle. Mój kumpel Martin, który jako model chodził u Garetha Pugha na pokazie damskiej kolekcji, niedawno zapostował w sieci: - "Gdzie podziały się transemotikony?! I dlaczego w ogóle istnieją emotikony z facetami?! Faceci są porąbani!"
To nasuwa wniosek, że "cispłciowość", czyli zgodność płci przypisanej podczas narodzin i płci doświadczanej, też chyba powinna zostać słowem roku?

Nowe gospodarki
Bez wątpienia dużym zainteresowaniem cieszą się nowatorskie koncepcje ekonomiczne, na przykład "współdzielona konsumpcja", czyli dzielenie się między sobą dobrami lub usługami, jak to ma miejsce w przypadku serwisów AirBnB i Uber. Równie popularna jest "Dark Web", czyli ta część internetowego podziemia, do której dotrzeć można wyłącznie za pomocą specjalnego oprogramowania, żeby handlować nielegalnymi substancjami lub oddawać się innym niedozwolonym praktykom, jednocześnie zachowując anonimowość. No i "blokada reklam", pozwalająca w pełni cieszyć się przyjemnościami oferowanymi przez świat wirtualny z dala od reklam, które je sponsorują.

Sporą uwagę wbudzają też zagadnienia z zakresu filozofii ekonomii. W przypadku lewicy to "Corbynomics" - polityka gospodarcza, której orędownikiem jest lider Partii Pracy Jeremy Corbyn nawołujący do walki z unikaniem podatków i zmniejszania ulg podatkowych dla wielkiego biznesu. Po prawej stronie jest głośno o "Brexit" ("Wyjście Wielkiej Brytanii"), czyli naszej hipotetycznej rezygnacji z członkowstwa w Unii Europejskiej. W teorii wyjście z EU odciążyłoby gospodarczo Wielką Brytanię, która sporo dokłada do wspólnotowego budżetu, nie wspominając już o zatrzymaniu fali imigracji. Kolejnym słowem roku był, rzecz jasna, "uchodźca".

Dogadzanie sobie
Jak można było się spodziewać, nastąpił wzrost zainteresowania różnymi formami uprzyjemniania sobie życia za pośrednictwem technologii. Przykładem niech będzie zamawianie narkotyków w Dark Web lub pochłanianie całego sezonu podczas jednego maratonu serialowego - kolejnego słowa roku według Collinsa. Twórcy słowników mogli też pomyśleć o "Netflix and chill" - slangowym określeniu na niezobowiązujący seks.

Internet jest jak nieodpowiedzialny kumpel, który zaszywa się z nami w naszych pokojach i namawia do kupna stuprocentowo czystego koksu (nieodpowiedzialne i potencjalnie zagrażające zdrowiu), zmarnowania całego weekendu na maraton z Tim and Eric Awesome Show (czemu nie?), albo bzykania się na kanapie, podczas gdy w tle lecą sobie cichutko Bogaci Bankruci (bosko).

Komunikacja na odległość
Komunikacja międzyludzka na odległość i bez słów sięga czasów, kiedy za dnia puszczano sygnały dymne, a nocą zapalano złowieszcze ogniska na wzgórzach. Obecnie możemy zamiast tego wrzucić do sieci filmik, na którym dobrze wyglądamy i mamy brwi "na wypasie" lub coś w tym stylu. Przymiotnik ten zawdzięcza karierę siedemnastoletniej mieszkance Chicago Kayli Newman, autorce następującego tekstu: "Razem tu siedzimy, gotowe na melanż, na wypasie brwi, kurwa jedziemy".

To fajnie, że w przeciwieństwie do dawnych czasów, kiedy nikt tak naprawdę nie rozumiał, skąd bierze się cały ten szkolno-podwórkowy slang, dzisiaj możesz dowieść, że to ty jesteś autorem słowa roku według Oxford Dictionaries. Oczywiście pod warunkiem, że jako pierwszy zamieściłeś je w sieci.

Tego roku porozumiewaliśmy się także za pomocą "swipów" - głównie na Tinderze i po to, by zaakceptować lub odrzucić potencjalnego kochanka. Swipe (przesunięcie w prawo lub w lewo po ekranie) to współczesny odpowiednik kontaktu wzrokowego z obiektem twoich fantazji. Obiekt może natychmiast spuścić wzrok (nieśmiały, skrępowany, załamany) lub go ostentacyjnie odwrócić (całkowicie tobą zniesmaczony). W tym roku komunikacja oznaczała również jej brak. Chodzi o "ghosting", czyli próbę zakończenia związku polegającą na tym, że całkowicie urywasz kontakt. A do tego wysłaliśmy mnóstwo emotikonów.

Emotikon "łzy radości"
Zastanawialiście się kiedyś, skąd się wzięły emotikony? Oficjalna wersja głosi, że to informatyk Scott Fahlman jako pierwszy użył uśmiechniętej buźki jako symbolu emocji. 19 września 1982 zamieścił na tablicy ogłoszeń uniwersytetu Carnegie Mellon następujący komunikat:

"Proponuję następującą sekwencję znaków jako oznaczenie żartu: :-) Czytać po skosie. Biorąc pod uwagę obecne nastroje, w sumie bardziej opłaca się oznaczać to, co NIE jest żartem. W tym celu należy użyć :-("

Ale wersja oficjalna to bzdura. Wynalazcą emotikonów był tak naprawdę założyciel i-D Terry Jones. Odkrycie zbiegło się z wydaniem pierwszego numeru pisma w 1980 roku (a może miało miejsce nawet wcześniej). Jak zapewne wiecie, "i-D" to buźka puszczająca oko. Kto wie, może to właśnie typograficznej inwencji Terry'ego zawdzięczamy ten dziwny świat symboli i bezcielesnych min, który jest dziś naszym domem. I jeszcze to: inspiracją dla japońskiego pracownika firmy komórkowej Szigetaki Kurity, który w 1998 lub 1999 roku zaprojektował pierwszy emotikon, było miasto i mimika ludzi, których mijał na ulicach. Super, nie?

Oxford Dictionaries uznał emotikon za słowo roku, bo za sprawą ideogramów język przechodzi dogłębną transformację, a my możemy wyrazić swoje uczucia nawet wtedy, gdy nie jesteśmy z kimś ciałem. Dzięki emotikonom nasze esemesy zyskują zabarwienie emocjonalne, którego wcześniej im brakowało. Tego lata brytyjski operator komórkowy przeprowadził ankietę, z której wynika, że 72 procentom respondentów w wieku od 18 do 25 lat łatwiej jest wyrażać uczucia za pośrednictwem emotikonów niż słów. Emotikon "łzy radości" ma jak najbardziej sens, bo śmiech też jest formą komunikacji pozawerbalnej. Piktogram to równie dobry, jeśli nie lepszy sposób na zasygnalizowanie rozbawienia niż niezręczne "lol" czy "ha ha ha" albo "haaaaaaaaa".

Ze wszystkich istniejących 845 emotikonów Oxford Dictionaries wybrało buźkę płaczącą z radości jako najczęściej używany emotikon na świecie. W 2015 roku emotikon "łzy radości" stanowił 20 procent wszystkich emotikonów wykorzystywanych w Zjednoczonym Królestwie. W 2014 roku odsetek ten wynosił raptem 4 procent. Może to znaczy, że wbrew wszystkiemu w tym roku nie brakowało nam powodów do śmiechu i radości.

Przeczytaj też:
17 instagramowych kont, które powinieneś znać
Kim Kardashian stworzyła własne emoji
Emoji nowym językiem cyfrowej ery

Kredyty


Tekst: Dean Kissick
Tłumaczenie: Marta Sobczak

Tagged:
emoji
emotikony