Reklama

kreatywni, młodzi, z depresją

Polscy dwudziestolatkowie mają nieustannie doła, chociaż są pokoleniem z największymi możliwościami.

tekst Stasia Wąs
|
08 Wrzesień 2016, 4:10pm

Niedawno rozmawialiśmy z Kasią Napiórkowską o jej wideo, które zobaczyło ponad 2 mln osób. Opowiadała w nim o tym, jak wygląda życie z depresją. Obiecała, że zajmie się też przedstawieniem innych trudności, z jakimi się na co dzień zmagamy. Zgodnie z obietnicą, ostatnio wrzuciła na swój kanał na YouTubie filmik o zaburzeniach obsesyjno-kompulsyjnych. Postanowiliśmy się zastanowić, dlaczego problemy psychiczne stały się tak dużym problemem w naszych czasach.

Wystarczy rzucić okiem na raporty dotyczące życia pokolenia Z, żeby dostrzec w nich paradoks - dwudziestolatkowie urodzeni w okolicy roku 90. mają o wiele lepsze perspektywy, żeby odnieść sukces niż jakiekolwiek wcześniejsze pokolenie, a z drugiej strony coraz częściej występują u nich problemy ze zdrowiem psychicznym. Umiemy więc pracować lepiej w zespole, znamy języki obce, myślimy kreatywnie, ale nie radzimy sobie ze stresem. 23% z nas (czyli niemal co czwarta osoba) cierpi na jedno z 18 definiowanych w klasyfikacjach zaburzeń psychicznych.

Na dodatek, zgodnie z danymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z 2014 roku, 17,6% wszystkich śmierci ludzi pomiędzy 15 a 29 rokiem życia było wynikiem samobójstwa. Nie mamy też dobrego sposobu, żeby się zrelaksować. Wyniki badań EZOP wskazują, że w ciągu ostatnich 20 lat 12-krotnie zwiększyła się ilość ludzi uzależnionych od antydepresantów (co podwoiło wpływy firm farmaceutycznych). Dlaczego tak się dzieje? Zbadaliśmy problem u źródła i sięgnęliśmy do wypowiedzi kilku kreatywnych przedstawicieli naszego pokolenia.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Krystian Lipiec, z którym rozmawialiśmy o tym, że po kilku latach błądzenia i szukania swojej drogi zaczął robić zdjęcia, sądzi, że to wina presji ze strony otoczenia: „Kiedy byliśmy dziećmi, w szkole nam wmawiano, że powinniśmy się uczyć, zdobywać najwyższe oceny, iść na studia i zostać ludźmi sukcesu. Nikt nam nie powiedział wtedy, że to kłamstwo. Odebrano nam wybór tego, co chcemy robić w życiu w imię 'świetlanej' przyszłości. A na koniec słyszymy, że jesteśmy roszczeniowym pokoleniem".

Rzeczywiście większość z nas w pracy szuka możliwości pozostania sobą i kreatywnych wyzwań, co szefom, pochodzącym w poprzedniego pokolenia, może wydawać się postawą roszczeniową. Coraz gorzej radzimy sobie z pracą w korporacji, ze względu na zbyt sztywne zasady. Nie wierzymy też, że edukacja jest najważniejsza, a papier z uczelni, szczególnie w kreatywnych zawodach, może się do czegokolwiek przydać.

Z kolei Sebastian, który skończył projektowanie ubioru, oprócz presji związanej z sukcesem, zwraca uwagę na fałszywy obraz nas samych stworzony przez media społecznościowe: „Kiedy widzisz na fejsie albo Instagramie, że wszyscy wiodą 'idealne życie', wrzucają zdjęcia z podróży i chwalą się swoją super pracą, czujesz, że w twoim życiu nic się nie dzieje". Do tego dochodzą wszystkie informacje płynące w banerów reklamowych i kampanii, które cały czas nas otaczają. Podążając za ich przykładem można dojść do wniosku, że mamy obowiązek bycia zawsze szczęśliwymi. Z czasem staje się to coraz bardziej frustrujące, bo nie od razu można wywrócić swoje życie do góry nogami.

Jesteśmy zbyt młodzi, aby mieć depresję

Przez nasze idealistyczne podejście i próbę dogonienia standardem życia rówieśników pochodzących z krajów zachodnich, często długo szukamy własnej ścieżki. Chociaż duża część z nas zmaga się z poczuciem niepokoju i początkami depresji, nie oznacza to jednak, że nie możemy przekuć tych emocji w kreatywne działanie. Najlepszym dowodem jest bardzo popularny fanpejdż Igi, autorki Bardzo Brzydkich Rysunków, która powiedziała nam: „Największym wyzwaniem (w dorosłości - przyp. red.) były decyzje, które nagle musiałam podejmować samodzielnie. Nie jestem w tym najlepsza do dnia dzisiejszego. Po liceum jeszcze bardzo długo nie wiedziałam, kim chcę być i jakie są moje cele. Można powiedzieć, że nadal poszukuję, ale już nie po omacku. […] Myślę, że umiejętność komentowania rzeczywistości nabyłam z wiekiem. To jest dla mnie sposób radzenia sobie z trudnościami, które przyniosła ze sobą dorosłość".

Here comes the rain, czyli smutne piosenki o depresji

Piotrek Żurawski, z którym rozmawialiśmy przy okazji premiery filmu „Kamper", opowiadającego o zagubionym trzydziestolatku, ma dla nas pocieszającą obserwację: „Osobiście uważam, że dzieciństwo i dorastanie to średniowiecze życia. Wiem, że czasem może być szczęśliwe, ale dla mnie to najgorszy okres. Nie rozumiesz, co się wokół ciebie dzieje, nie masz narzędzi, żeby się bronić. Miotasz się, nie wiesz, czego chcesz. Dopiero 25-26 rok życia był dla mnie przełomowy, spotkałem dziewczynę, z którą jestem 6 lat. Znajdujesz wtedy radość i przyjemność, czujesz, że dojrzewasz, że jesień się skończyła, nadchodzi wiosna".

Czy depresję da się sfilmować?

Piotrek pokazuje to, na co wskazują także psychologowie. Część naszych problemów rodzi się z negatywnego podejścia do „dorosłości", którą utożsamiamy wyłącznie z nudą i nadmiarem zobowiązań. Odkładanie dorastania powoduje często problemy emocjonalne. Może lepiej po prostu popatrzeć na to inaczej? Przecież dla naszego pokolenia „bycie dorosłym" wcale nie musi oznaczać tego samego, co dla naszych rodziców. 

Kredyty


Tekst: Stasia Wąs

Tagged:
Film
Kultura
spoleczenstwo