oxford drama: 10 rzeczy, które powinieneś o nich wiedzieć

Oxford Drama tworzą Gosia Dryjańska i Marcin Mrówka z Wrocławia. Chociaż grają razem niedługo, ich EPki zebrały same dobre recenzja, a teraz ruszyli we wspólną trasę z Kamp!, żeby promować debiutancki album – „In Awe”. Rozmawiamy z nimi o ich...

tekst Mateusz Góra
|
20 Listopad 2015, 1:00pm

Trochę się zbierali, żeby założyć zespół
Marcin: „Znamy się cztery lata, ale projekt powstał w grudniu 2013 roku. To były jeszcze nieśmiałe próby, w stylu: 'mamo, weź mi syntezator na raty'. Ja wiedziałem, że Gosia coś grała na boku. Doszedłem do wniosku, że tak nie może być, skoro znam kogoś takiego, to musimy założyć zespół".

Kochają kulturę anglosaską…
Marcin: „Już od bardzo, bardzo dawna budowaliśmy w sobie miłość do tamtej kultury. Zdecydowaliśmy, że będziemy studiowali filologię angielską. To nie jest jednak tak, że na trzecim roku pomyśleliśmy sobie: fajny jest William Blake albo konstytucja USA".

…i gitarowe brzmienia
Marcin: „Ostatnio super nam siadło Alvvays. Lubimy muzykę lo-fi, z dużą ilością gitarowego brzmienia, odrobiną syntezatorów i nowoczesnych brzmień".
Gosia: „Ja ostatni staram się wsłuchać w lata 70. i 80."

Lubią obserwować reakcje ludzi, kiedy mówią nazwę swojego zespołu
Marcin: „To jest po prostu zbitka słów, którą znaleźliśmy i wpasowała się w nasz koncept. No i to bezcenne spojrzenie ludzi, kiedy mówisz im tę nazwę… było warto".

Czasem mówią do siebie cytatami
Marcin: „Jesteśmy strasznymi fanboyami. Czasem rozmawiamy, używając tekstów z ulubionych piosenek, wywiadów czy filmów".
Gosia: „Kiedy tak naprawdę zaczęliśmy słuchać muzyki, na przykład The Smiths, zaczęło nas interesować to wszystko, co działo się wokół, kiedy powstawała ich muzyka. Jak wyglądała wtedy Anglia?".

Są perfekcjonistami
Marcin: „Z czasem wypracowaliśmy całkiem niezły system pracy. Myślę, że w pierwszej połowie tego roku wszystko zaczęło się kroić tak, jak należy. Najważniejszym okresem były chyba trzy miesiące: czerwiec, lipiec, sierpień. Właściwie cały lipiec spędziliśmy u mnie w pokoju, intensywnie pracując. Okazjonalnie zdarzały się tylko wypady na balkon na fajkę".

Ich debiutancki album to wspomnienie upalnego lata
Gosia: „Ten album powstał w bardzo gorące lato w mieście, w pokoju, na balkonie. Wiedzieliśmy, że zostanie wydany na jesień, więc chcieliśmy uchwycić tę temperaturę i ją przekazać. Zaczynamy od letniego klimatu, a kończymy utworem „New England", który jest bardzo jesienny".

Nigdy nie zagrają reggae i nie napiszą piosenki pod publiczkę
Marcin: „Na pewno nie zdecydowalibyśmy się na reggae (śmiech)".
Gosia: „Nigdy nie chciałabym znaleźć się w sytuacji, w której ktoś mówi mi, o czym mam śpiewać. Tak jest z tekstami po polsku - mówią mi często, że jest na nie zapotrzebowanie i powinnam iść w tym kierunku. Ja tego po prostu nie czuję".

Koncert rozpoczynający ich trasę zapamiętają na długo
Gosia: „To był pierwszy koncert w trasie i premiera nowego albumu. Zdałam sobie sprawę, jak ważne to było dla mnie. Kiedy wchodziliśmy na scenę poczułam, że mam niesamowite wsparcie od chłopaków z zespołu i widownia świetnie zareagowała - cieszyli się, że to właśnie my teraz wchodzimy. Słyszałam też intro do piosenki, którą sami napisaliśmy - to było zupełnie wyjątkowe doświadczenie".

Nie zwalniają tempa
Marcin: „Skończymy trasę i siadamy do pracy nad drugą płytą. Chcemy pójść w stronę analogowego brzmienia przetworzonego na współczesne warunki. Mam też producencką zajawkę. Chciałbym kiedyś wyprodukować płytę, na której Gosia zagra. Nie wykluczamy też działania w kilku projektach równocześnie, bo mamy w głowie mnóstwo różnej muzyki". 

Przeczytaj także:

Historia berlińskiego techno

Rysy: staramy się ograniczać

Kortez — czuły twardziel

Tagged:
Wywiady
Oxford Drama
muzyka