5 polskich niszowych magazynów i zinów, które powinieneś znać

Oto inspirujące, świeże, drukowane magazyny i ziny, po które warto sięgnąć.

tekst i-D Staff
|
07 Marzec 2016, 11:10am

warsawholic

Magazyn „Warsawholic" powstał po to, żeby pokazać kreatywną stronę stolicy. Jego redaktorka, Kasia Michalik, razem z autorami wyszukuje najciekawsze miejsca w mieście i rozmawia z interesującymi lokalnymi artystami - grafikami, malarzami, fotografami czy reżyserami teatralnymi. Wszystkie teksty pojawią się w dwóch językach - po polsku i po angielsku. Tekst jest jednak w tym przypadku tak samo ważny, co ilustrujące go zdjęcia i grafiki, dlatego w środku znajdziesz też mnóstwo sesji. Duży format i gruby papier sprawiają, że „Warsawholic" wygląda jak prawdziwa wielka księga inspiracji. Kolejne numery mają swoje przewrotne tematy przewodnie: „krainę czarów" czy „syna ulicy" i liczą około uwaga, 150 stron. Możesz więc spędzić cały wieczór na odkrywaniu Warszawy od innej strony.

contemporary lynx

Chociaż w całości jest po angielsku, a jego autorzy piszą z różnych stron świata, „Contemporary Lynx" drukuje się w Krakowie, a opowiada w większości o polskich artystach rozproszonych po największych metropoliach. Specjalne wstawki z błyszczącego papieru, nazwane „Mind the Map", tworzą sieć interesujących miejsc w danym mieście - w najnowszym numerze są to Berlin i Nowy Jork. Znajdziesz tu też informacje o najciekawszych debiutach w świecie mody, dużo wzmianek o popkulturze i reportaże pokazujące jeden dzień z życia ludzi pracujących w kreatywnych zawodach. Całość sprawia wrażenie profesjonalnego przewodnika po tym, co obecnie się dzieje. Dzięki temu możesz cały czas trzymać rękę na pulsie (sztuki)!

magenta

Najnowszy numer „Magenty", magazynu poświęconego fotografii, został oprawiony w piękną magentową okładkę, przypominającą trochę te, które pamiętamy ze szkolnych zeszytów. To pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy chcą poznać najbardziej odjechane trendy we współczesnej fotografii. Zabawy z krojem liter i rozkładem zdjęć są jedynie ciekawym dodatkiem do poważnych esejów, które wprowadzają nas w artystyczny świat „bólów fantomowych" czy „sztuki życia", jak brzmią intrygujące tytuły. Nie ma tu miejsca na sesje modowe, króluje za to fotografia konceptualna. Dzięki temu „Magenta" wydaje się niesamowicie spójna i naprawdę zakręcona.

szum

wbrew tytułowi, nie ma tu żadnego newsowego, medialnego szumu. Są za to starannie wyselekcjonowane tematy dotyczące najważniejszych wydarzeń polskiego świata sztuki. Teksty o zjawiskach, wywiady z artystami, recenzje, kalendarium to stałe działy magazynu, który jednak nie daje się zdominować krytykom i historykom sztuki i kilka stron oddaje też w ręce artystów, publikujących swoje prace.
Cóż, Szum jak przystało na poważny magazyn o sztuce, nie ma popowego języka, ale nie jest też hermetyczny. Zadedykowano go wszystkim miłośnikom sztuki współczesnej, nie pomija się tu ani komiksu, ani streetartu.
Co więcej, nawet wertowanie stron działa inspirująco, bo większość reklam to zapowiedzi wystaw galerii z całej Polski.

girls to the front

Ten zin wygląda trochę jak złote myśli — zeszyt wyklejanek, wierszy, emocjonalnych wpisów a wszystko na temat dziewczyńskich spraw. Nie, wcale nie o miłości, związkach, idolach i serialach… tylko o rockmankach, kobietach w muzyce, ciele, żeńskich i męskich rolach oraz dziewczyńskości, czyli stanie umysłu, który można pielęgnować w każdym wieku. Obok zaangażowanych tekstów, znajdziecie świetne grafiki i wiersze. Pierwszy numer 40-stronnicowego zina wyszedł w nakładzie 35 egzemplarzy, polujcie!

Przeczytaj też:

Tagged:
inspiracje
Kultura
Ziny
magazyny