za czym ta kolejka stoi?

Rozmawiamy z ludźmi, którzy stoją w kolejce po buty Kanyego przed warszawskim sklepem.

tekst i-D Staff
|
19 Luty 2016, 9:30am

zdjęcie: Mikołaj Maluchnik

Dużo ludzi myśli, że oszaleli, „przecież to tylko buty". Ale oni uwielbiają sneakery, więc stoją i nie robią sobie nic z tego, że inni się śmieją. Szczerze mówiąc sami nie byliśmy pewni, kogo spotkamy w małym obozowisku, jakie wyrosło z okazji premiery butów Kanyego przed Warsaw Sneaker Store, czyli jedynym sklepem w Polsce, który będzie sprzedawał Yeezy Boost 350. Byliśmy jednak superpozytywnie zaskoczeni, kiedy spotkaliśmy tam fajnych, zabawnych i mądrych ludzi, którzy po prostu lubią buty (i w większości Kanyego). Oto, czego się od nich dowiedzieliśmy.

Benek ma 20 lat, mieszka i studiuje w Warszawie. Został mu jeszcze egzamin ustny, ale wybrał kolejkę. Stoi w niej od wtorku, od 11.

Co się tu działo, kiedy się pojawiłeś?
W poniedziałek dowiedziałem się, że jest już zrobiona lista. Myślałem na początku, że to żart. Ciekawość nie pozwalała mi jednak zostać w domu, więc przyjechałem. Przyszedłem wpisać się na listę i okazało się, że byłem 30!

Kto stworzył listę?
Zasady ustalił właściciel sklepu. Pierwszego dnia od 13 do 17 mieliśmy czas, żebyśmy się przygotować. Wszyscy przyszli z rzeczami, niektórzy wynajęli po drugiej stronie ulicy pokoje. Wiedzieliśmy, że będą sprawdzali listę obecności.

Siedzicie tu też w nocy?
W nocy mamy przerwy - pierwszego dnia dłuższą, drugiego o dwie godziny krótszą.

Kolekcjonujesz buty?
Tak,kolekcjonuję i sprzedaję buty. Zajawka wzięła się stąd, że w większości są to buty koszykarskie. Ja zbieram buty mojego ulubionego koszykarza. Grałem w koszykówkę od zawsze i od zawsze interesowałem się butami. Wiadomo, po pół roku buty się zużywają, a każdy chce mieć nie tylko takie dobre technicznie, ale też ładne.

Ile masz już par?
Łącznie mam około 40 par. To płynna granica, bo niektóre sprzedałem, ale często też serce mi nie pozwala sprzedać takich, które zamierzałem sprzedać. To naprawdę wciąga. Mam też buty z limitowanej edycji, których wyprodukowano tylko 1000 par.

Przyszedłeś też ze względu na Kanyego?
Wychowałem się na tej kulturze. Tańczyłem breakdance, jak miałem 8 lat, słuchałem rapu, grałem w kosza. Kanyego słuchałem w gimnazjum, wtedy był fajny. Teraz głównie chodzi o marketing.

Jaka panuje tu atmosfera?
Pierwszego dnia było bardzo spokojnie, potem wkroczył alkohol. Większość osób lubi pobalować. Sklep w ogóle o nas zadbał - dali nam termosy z herbatą, kawą. Dostaliśmy też koce termiczne i pizzę.

A jakie są reakcje ludzi?
Mieliśmy już tysiąc pytań, po co stoimy. Staraliśmy się to wyjaśnić, żeby nie wyszło, że jesteśmy chorzy na umyśle. Potem już żartowaliśmy sobie z ludzi. Ludzie najczęściej myślą, że jesteśmy demonstracją. Nie rozumieją naszej zajawki.

Agata ma 20 lat i studiuje w Poznaniu, ale jest z Gorzowa. Przyjechała we wtorek, ustawiła się w kolejce przed 7.

Nie miałaś problemu, żeby znaleźć czas na stanie w kolejce?
Zaczął mi się nowy semestr, jestem zapisana na zajęcia, ale siedzę pod sklepem. Czego się nie robi dla zajawki!

A co zrobisz, jak już kupisz swoje buty?
Mam dwa poprzednie modele Kanyego, ale już teraz wiem, że tym razem nie dostanę swojego rozmiaru. Jeśli mi się uda wymienić, to będę w nich śmigała. Jeśli nie, to pewnie je sprzedam.

Kolekcjonujesz sneakery?
Mam kilka fajnych par butów, ale chyba to przesada powiedzieć, że je kolekcjonuję. Mam dużo butów, ale jeszcze nie tak dużo takich zajawkowych, hype'owych.

Czy ma dla ciebie znaczenie, że są sygnowane przez Kanyego?
Naprawdę szanuję Kanyego. To artysta na pełen etat - robi muzykę, projektuje, ma swoje cele i chce je realizować. Pomimo, że jest totalnie szurnięty, to doceniam jego twórczość.

A jaka atmosfera panuje w kolejce?
Świetnie się bawimy, chociaż dopiero poznaliśmy się z większością. Jesteśmy HITEM (tak, napisz to drukowanymi) wśród ludzi, którzy przechodzą.

Niektórzy pewnie uważają, że to, co robicie, jest słabe…
W Berlinie to jest coś normalnego, co tydzień ludzie stoją po buty. U nas to jest szał, że ludzie czekają na buty i to na dodatek, żeby je kupić. Jeśli dalej będą się u nas pojawiały takie premiery, to ludzie się przyzwyczają. My jesteśmy spokojnymi ludźmi, jak ktoś ma problem, to jego sprawa.

Kacper ma 23 lata i prowadzi swój sklep z butami. Stoi w kolejce od wtorku, od 8.

Jak wyglądała sytuacja, kiedy przyszliście?
Byliśmy wtedy na 15 miejscu, teraz jesteśmy chyba na 9, bo kilka osób się wykruszyło.

Udało wam się zapisać na swoje rozmiary?
Tak, mamy zaklepane swoje rozmiary, więc spoko.

Zbierasz buty? Ile masz już w swojej kolekcji?
Mam 40 par w swojej kolekcji, ale prowadzę też sklep, więc w sumie pewnie kilkaset.

A chodzisz w nich, czy trzymasz na półce?
Skoro je kupuję, to już w nich chodzę. Nie jestem takim fanem, żebym trzymał je na półce. Zazwyczaj staram się kupować buty na premierach, jak ta, żeby potem nie płacić o wiele więcej przez internet, gdzie są 3 razy droższe.

Jaka atmosfera panuje w kolejce?
Jesteśmy grupą ziomali, nie nudzi na się, zabijamy czas wieczorami, staramy się wszystkich rozbawić, bo niektórzy są tu dość smutni. W naszym kółku zawsze jest najgłośniej.

Reakcje ludzi są pewnie różne…
Ludzie dziwnie na nas reagują, czasem im wkręcamy, że stoimy po cytryny.

A jak reagujecie, kiedy ktoś mówi, że to słabe, że po co stać tyle czasu po buty?
Raczej 90% ludzi nie rozumie naszej zajawki, ale dla niektórych to czysty zysk. Jeśli nie masz jakiś obowiązków albo możesz się od nich oderwać, to jest super doświadczenie. Akurat mamy kolegę kilka ulic stąd, więc się u niego zatrzymujemy, kiedy jest przerwa w nocy. Jest dobrze, dajemy radę.

Wszyscy w kolejce mają taką zajawkę na buty?
Zdarzają się ludzie, którzy są podstawieni. Było takich 8 osób, które podjechały busem. Widać, że wzięli ich spod jakiegoś lokalnego sklepu, ale zostali wykreśleni. Fajnie, że jest lista, bo przynajmniej buty kupią osoby, którym naprawdę zależy.

Mateusz ma 17 lat. Chodzi do prywatnego liceum w weekendy, więc czeka od wtorku rano.

Siedzisz tu cały czas?
Są przerwy, ale je nie chodzę na nie. Siedzę tu 24 godziny na dobę.

Zbierasz buty?
Mam kilka par, ale nie zbieram na razie swojej kolekcji. Czasem niektóre sprzedaję, w większości jednak chodzę.

Czy ma znaczenie, że to buty sygnowane przez Kanyego?
Doceniam go za jego muzykę, ale już nie tak bardzo za to, co projektuje. Myślę, że mało ludzi miałoby odwagę, żeby ubrać się w cały zestaw ubrań od niego, ale szanuje tych, którzy tak robią.

Więc nie polujesz na inne rzeczy?
Generalnie fajnie mieć jedną rzecz od niego (na przykład buty), ale ludzie w całych zestawach wyglądają, jakby uciekli z Atlantydy.

A jak reagują na was ludzie?
Wszyscy myślą, że jesteśmy bezdomni.

Przeszkadza ci to?
Nie, w ogóle, widocznie nie rozumieją.

W chwili zakończenia rozmowy do premiery butów zostało jeszcze 21 godzin, kolejka liczyła 44 osoby.

Przeczytaj też:
Niesamowita historia butów à la kopytko
Im brzydsze, tym modniejsze - dlaczego moda kocha brzydkie buty
A-Z slangu

Kredyty


Zdjęcia: Mikołaj Maluchnik
Tekst: Mateusz Góra i Martyna Kondratowicz