kamp! wraca z „ornetą”

Zespół rozszyfrowuje dla nas kawałki z nowej płyty.

tekst i-D Staff
|
22 października 2015, 11:25am

Chcieli zrobić to bez zbędnych ceregieli. Wieczorem zapowiedzieli, że płyta następnego dnia rano wyląduje na sklepowych półkach, bo… po prostu jest już gotowa. „Orneta" przypomina im zmysłowe imię dziewczyny albo nazwę rajskiej wyspy, chociaż tak naprawdę chodzi o miasteczko w warmińsko-mazurskim. Zapowiadają, że zamiast „epatować tropicaliami, jak na debiucie", ich celem było wyciągnięcie „maksimum egzotyki z tego co mamy pod nosem".

Tymczasem podrzucamy wam krótki przewodnik po tym, co usłyszymy. Napisali go sami muzycy, bo, jak mówią: „zależy nam, żeby ta płyta nie utonęła w abstrakcji i anonimowości, bo opowiada o bardzo konkretnych doświadczeniach".

1. Half Nelson
Debiut Kamp! nagrywaliśmy w olbrzymim mieszkaniu naszego kolegi Borysa przy ul. Piotrkowskiej. Ścisłe centrum miasta, mnóstwo znajomych i imprez — taki swojski, artystyczny kołchoz. Od tamtego czasu pracujemy w zupełnie innych warunkach. Nasze studio mieści się teraz w siedzibie dużej, łódzkiej firmy, gdzie oprócz nas jeszcze ludzie pracujący w systemie 8-16, zwyczajni pracownicy różnych działów. Przestrzeń kuchenną dzielimy z łódzką telewizją regionalną, więc przebywamy wśród dziennikarzy, operatorów kamer, pań od make-upu, a czasem wbijają lokalni politycy. Musieliśmy się jakoś zasymilować. Żeby było jeszcze weselej, mieszkamy w trzech różnych miastach. Muzyka Kamp! powstaje jednak tylko w Łodzi, kiedy jesteśmy razem. Myślę jednak, że te międzymiastowe odległości są odczuwalne w naszej muzyce, podobnie zresztą jak miejsce, w którym ona powstaje. To już nie jest centrum nocnego życia, najebki i ciągłej wymiany inspiracji. „Half Nelson" brzmi tak jak wspomnienia z naszego studia na Piotrkowskiej. Na początku nazywaliśmy go „Acid".

Got no time to confess
The things I've done to you
And it's so hard to express
You're not that powerful

And it's not you
You've got me through
And it's not you
You've got me through

Got no time to confess
The things I've done to you
And it's so hard to impress
When you're not that powerful

More comply
It's what you need
If you don't regret
You won't remember

Try not to try to hard

2. No need to be kind
Długo męczyliśmy się z tym utworem, Michał podłożył pod niego wszystkie swoje beaty i zawsze coś nie grało. Dopiero pod sam koniec pracy nad albumem znaleźliśmy na niego sposób. Tytuł brzmi trochę buńczucznie, ale odnosi się przede wszystkim do nas, do tego, jak funkcjonujemy jako zespół. Mówi o chwilach, kiedy jesteś między młotem a kowadłem. Kiedy chcesz sprostać jakimś oczekiwaniom, nie przyjmując ich jednocześnie do wiadomości. Kiedy nie chcesz zostawać w tyle, a nie masz ochoty na ciągłą gonitwę.

Let me spare your time
Diamonds in the sun
Please don't fall behind
Now I even now
You'd be the love fulfilled
And I don't wanna know
You'd be the love fulfilled

Let me spare our time
An angel on the breeze
It's your perfect time
I don't wanna know
You'd be the love fulfilled
And I don't wanna know
You'd be the love fulfilled
Let me share your pain

Great talent and no skill
No need to be kind
I don't even now
If there's anything that I could build
And I don't wanna know
You'd be the need fulfilled
Now talk to me

Every feedback counts
Don't cheat me
Every mistake counts
Save me
Just pretend you're still alive 

3. Arsene Wenger (instrumental) 
Kiedy opublikowaliśmy ten utwór, ktoś żartował, że tak, jak zazwyczaj Arsenal w tabeli, tak „Arsene Wenger" będzie czwartym numerem na płycie. Awansował. To nie jest ani hołd dla londyńskiego klubu, ani dla jego trenera. Wenger posłużył tu jako metafora młodzieńczości. Cała jego trenerska kariera jest wielką „odą do młodości", warto poczytać o jego słynnym „youth system". A ten album jest o „byciu młodym" inaczej.

To nasz ulubiony utwór z płyty, być może dlatego, że nigdy nie podeszliśmy tak luźno do struktury i gatunkowych formalności. Słuchaliśmy go tysiące razy, a zawsze nas zaskakiwał. Wielu ludziom wydaje się przedwcześnie urwany, niepełny — dla nas jest kompletny.

4. Land Rover
Pracując nad „Ornetą" mieliśmy bardzo mało wspólnych referencji. Brakowało nam odnośników, do jakiego brzmienia szukaliśmy. W zasadzie jedynym punktem wyjścia i czytelną inspiracją był wczesny Aphex Twin, przede wszystkim „Melodies from Mars" z 1995. Minęło 20 lat, a to wciąż brzmi świeżo, ponadczasowo. I miękko, stonersko miękko.

Strange love comes
In forms I can't rely on
Eyes got closed
Failures below

Signs are lost
No things I can rely on
I was lost
Bound to the love

Strange love comes
Forms I can't rely on
Vapor soft
Fading ambition

Signs are lost
No things I can rely on
Eyes got closed
Long gone splendour

I can't tell you if it's all right
But I desperately do care
I can't tell you if it's over
But i'm doing the best I can

5. Trap Door
Pomysł na ten utwór powstał gdzieś na przestrzeni pracy nad „Baltimore EP". Początkowo był bardzo brudny i dość mroczny. Udało nam się go trochę ocieplić i jego środek brzmi jak loop wkurwionego Air France grającego EDM.

6. Orneta
„Miasto w woj. warmińsko-mazurskim, w powiecie lidzbarskim, siedziba gminy miejsko-wiejskiej Orneta, położone na Równinie Orneckiej, na Warmii. W latach 1975-1998 miasto administracyjnie należało do województwa elbląskiego. 30 czerwca 2012 miasto liczyło 9169 mieszkańców według danych GUS". Źródło: Wikipedia.

W Ornecie odbyliśmy kiedyś dosyć poważną rozmowę na temat przyszłości naszego zespołu, więc album o nas nie mógł się inaczej nazywać. Poza tym to bardzo egzotyczna nazwa, przywodząca na myśl zmysłowe kobiece imię, mityczną krainę lub bezludną wyspę. W rzeczywistości to urocza mieścina zagubiona w pięknych krajobrazach Warmii.
Zależało nam, żeby zmienić środek ciężkości w naszej muzyce. Przestawić optykę z dalekiej na bliską. Nie epatować tropikaliami, jak na debiucie, tylko wyciągnąć maksimum egzotyki z tego, co mamy pod nosem. Przestało obchodzić nas już ptactwo Amazonii. Zaciekawiły pawie.

7. Zandata Mondata
Ten tytuł to parafraza tytułu albumu The Police, którego nigdy nie słyszeliśmy w całości. Tytuł brzmi podobnie dziwnie jak sama piosenka. Znamy człowieka, który zarzekał się, że zerżnęliśmy główny motyw z azjatyckiej melodyjki z serialu „Zmiennicy" (leciał zazwyczaj, gdy pojawiał się Krashan Bhamaradżanga). Nie zerżnęliśmy, ale przyznajemy, że jest podobnie naiwny i jarmarczny.

„Zandata Mondata" idealnie koresponduje z okładką albumu (tu również pojawia się motyw filmowy). To fotos z filmu „Król Maciuś Pierwszy", którego również nie widzieliśmy w całości, ale ujęły nas prawie wszystkie kadry z tej inscenizowanej afrykańskiej wioski. Dzikie, pstrokate, a jednocześnie gorzkie w swoim naiwniactwie.

I'm in - this is still so unreal

To become the one who's near
to sacred bliss

I'm on - this is how you should feel
to become a souvenir
of the sacred arts

I'm ill - but I can see clearly now
I can tell there's something real
in being loved

I'm lost - I just don't know the cause
for whatever is the cost
I can surely pay

It's out of meaning
It's our power
That's how you keep it through the night

Just different meaning
a strange desire
That's how you keep it through your life

8. Range Rover
Range Rover to tak naprawdę druga część Land Rovera. Początkowo mieliśmy ambicje, by zrobić z tych dwóch utworów jakiś długi epic.

Jest taka klisza, że zespoły i ich muzyka dojrzewają. Muzycy stają się bardziej refleksyjni, patrząc wstecz widzą i rozumieją więcej. Poprawia się produkcja, pogarszają kompozycje, aż wreszcie nagrywają piosenki o dorastaniu. Coming out dorosłości. Nas zadziwia natomiast jak niewiele zmieniło się w naszym życiu od momentu nagrania pierwszych piosenek. Minęło sporo czasu, a my wciąż poruszamy się w bezczasie, trwoniąc podobnie dni i godziny, spotykając się w tych samych miejscach, z tymi samymi ludźmi. Starzejmy się wstecz albo to tylko nasze wyobrażenie.

Aging backwards now - it's not too late
Every season turns to self-defense

Running backwards now - seams like fate
And every vital move is all pretense 

9. True Companions
Podczas pracy nad albumem siedzieliśmy wielokrotnie po 12 godzin w studio, w pokoju bez okien, ze sztucznymi paprotkami i magazynem sklepu Brennnessel. „True Companions" to utwór o tym, jak podejmujemy decyzje — te wspólne, zespołowe. O tym, jak często robiąc muzykę poruszamy się między euforią a zwątpieniem. Zanim trafisz na słuszne rozwiązanie, musisz zrobić mnóstwo błędów. Bez nich ciężko pójść krok dalej.

Off the payroll
of heartless purpose
so i came and kissed her
I'm a politician

With a violent whisper
I came to fail house
it's one more mission
— my condition

you gonna miss my footprints ahead
I've been blowing your wings
for the principle

you'll never miss footprints again
I've been blowing your wings
for the reason unknown

Every violent vapour
of wordless patience
still we need more failures
true companions

10. Dorian
Bardzo się cieszymy, że mogliśmy coś opowiedzieć o tych utworach. Zależy nam, żeby ta płyta nie utonęła w abstrakcji i anonimowości, bo opowiada o bardzo konkretnych doświadczeniach. Mamy nadzieję, że muzyka obroni się sama i nie musimy jej nadawać znaczenia, opisując jej kontekst. I właśnie tak powstawał „Dorian". Bez długich rozmów o estetyce i wymowie, za to z pełnym focusem na melodii, tempie i emocjach. Tekstowo to też tylko dość tani zen, inspirowany „Franny i Zooey".

To także ulubiony utwór naszego managera Bartka Czarkowskiego, który opisał go mówiąc, że to taki kawałek, którego słuchasz, idąc ulicą i wyobrażasz sobie, że jesteś smutny. Jest coś urokliwego w samym wyobrażaniu sobie bycia smutnym.

Will I find the courage
To be just nobody
Different kind of splash
Different kind of worries

Will I find the courage
To be just nobody
To protect myself
To protect my worries

11. 3000 days
Chcieliśmy wypuścić ten utwór do sieci w ostatnim dniu wakacji. Niestety nie zdążyliśmy. Kolejną okazją był ostatni dzień lata, ale ten z kolei przeoczyliśmy.

Te tytułowe 3000 dni to lekkie nadużycie, ale mniej więcej od takiego czasu, jesteśmy sobie, chcąc nie chcąc, najbliższymi ludźmi, partnerami do bitki i do szklanki. Wiemy o sobie wszystko, a czasem zupełnie nic. „3000 days" to typowy closer i gdybyśmy mieli dziś zakończyć nasza przygodę z Kamp!, to właśnie tym utworem.

You have the guts to be no one

I'm sure the best is yet to come
like summer nights in '99
the heroes waiting in the line

exhausted by the strange denial
we messed up some things but still we try
never content with the only truth
it's something more than lust for youth

you have the guts to say goodbye
when the only truth becomes a lie
exhausted by the strange denial
we messed up some things but still we try

Kids shouldn't go to work
Kids shouldn't go to work

Orneta