czarny pył

Maurice Schobinger jest fotografem zafascynowanym przemysłem i industrializacją. Dziś w warszawskiej Kasia Michalski Gallery rusza jego wystawa.

tekst i-D Staff
|
23 Kwiecień 2015, 11:10am

Maurice był oficjalnym fotografem dokumentującym pierwszą linię metra w Szwajcarii - m2 w Lozannie, uwiecznił na zdjęciach budowę najdłuższego tunelu na świecie pod przełęczą św. Gotarda i odbywał liczne podróże do Rosji, szukając industrialnych przestrzeni, pozostałości stałego reżimu. Na chwilę przed wernisażem udało nam się zadać mu kilka pytań.

Jak zaczęła się Twoja fascynacja industrialem?
To się zaczęło w dzieciństwie — mój ojciec pracował w fabryce konstrukcji metalowych. Produkowano tam elementy mostów, turbiny hydrauliczne wykorzystywane do budowy tam, dźwigi stoczniowe itp. Od wczesnej młodości uczęszczałem do hal fabrycznych i stąd wzięła się moja chęć zanurzenia się w tym na powrót, gdy już uprawiałem zawód fotografa. Fotografowanie tych fabryk doskonale wyraża moją wrażliwość, i to sprawia mi przyjemność.

Co najbardziej pociąga Cię w tych przestrzeniach?
Teatralny aspekt tych miejsc, ich gigantyzm, wciąż nieprawdopodobny zarówno w polu wizualności, jak i jako świat, w którym pracują ludzie. W moim spojrzeniu te dwa aspekty, teatralność i humanizm, splatają się w osobliwą relację. W jednym obrazie spotykają się ludzkie świadectwo i osobliwa, plastyczna estetyka.

Czym różnią się stare fabryki w różnych miejscach na świecie?
Tak na szybko przychodzą mi do głowy przede wszystkim normy bezpieczeństwa i inne normy produkcji, które sprawiają, że fabryki na zachodzie są często modernizowane. Z kolei na wschodzie, fabryki są używane aż do ich ostatniego tchnienia, a hutnicy, z perspektywy szwajcarskiego przemysłowca, mają ogromne kompetencje, które sprawiają, że te fabryki wciąż działają.

Czy trudno się do nich dostać? Czy miałeś jakieś przygody?
Trzeba mieć odpowiednie kontakty w administracji. Często też korzystałem ze wsparcia ambasad. Łatwiej mi było pracować na wschodzie, ponieważ szybko obdarzano mnie zaufaniem i mogłem zostać sam w różnych strefach lub nawiązać bezpośrednie kontakty z metalurgami. Wchodziliśmy w rozmowę przy tych wielkich piecach, tuż obok płynnego metalu, który płynie obok jakby nigdy nic! Moje doświadczenie przy wielkich placach budowy w Szwajcarii, takich jak przekopywanie najdłuższego tunelu w Alpach, budowa metra itp. nauczyło mnie ekstremalnej czujności w poruszaniu się po tych przestrzeniach:
- zwracania uwagi na najmniejsze podejrzane dźwięki, takie jak te wydawane przez dźwig sunący wprost na moje lampy!
- uważania na windy, które potrafią zatrzymać się w trakcie jazdy w górę i zawisnąć w pustce, kołysząc się niepewnie...
- chowania się błyskawicznie za filar, by ochronić się od piekielnego gorąca wagonu transportującego rozżarzone bloki metalu do walcowni
- uważania na głowę, gdy przesuwa się nad nią ogromny zbiornik z kilkoma tonami płynnego metalu.

Twoje pozbawione ludzi zdjęcia zaczynają wyglądać jak abstrakcyjne instalacje, czy zdarza Ci się coś w nich poprawić np. w programach graficznych?
Nie, nie modyfikuję prac, by uczynić je bardziej fantastycznymi. Zależy mi, żeby ich strona estetyczna pokazywała prawdę o tych industrialnych realiach, nawet jeśli fotografowanie jest subiektywne poprzez wybór kadrów, oświetlenie itp. Moje interwencje w obraz nie są inne od tych, które stosowano w czasach fotografii analogowej.

Co zmienia się w wymowie zdjęć, gdy pojawiają się na nich ludzie? Dlaczego tego unikasz (na tej wystawie)?
Wyobrażamy sobie tych ludzi i ich doświadczenia, dokonujemy projekcji, zadajemy pytania. To wybór, którego dokonałem razem z Kasią Michalski - chcieliśmy w ten sposób usłyszeć oddech człowieka w obrazach, w których jego obecność jest domniemana.

Nad czym teraz pracujesz?
Kończę serię zapoczątkowaną w 2008 r., o pasażerach tramwajów i autobusów. Zatytułowałem ją Passages (Przejazdy) i realizowałem w około piętnastu miejscach między Władywostokiem a Nantes, przekraczając oceany Spokojny i Atlantycki. Poza tym kontynuuję moją industrialną introspekcję w Zagłębiu Ruhry.

Wystawę Czarny Pył można oglądać w Kasia Michalski Gallery

Kredyty


Zdjęcia dzięki uprzejmości Maurice'a Schobingera i Kasia Michalski Gallery

Tagged:
industrial
Fotografia
sztuka
Kultura
Wystawa
czarny pył
kasia michalski gallery