​nie robię gifów mózgiem, ale sercem

Rozmawiamy z Moniką, która używa słodkich piesków, żeby pokazać smutek naszego pokolenia na fanpejdżu Matka Boska Kapslokowa.

|
08 Czerwiec 2017, 8:00am

Kiedy napisałem pierwszy raz z prośbą o wywiad, Matka Boska Kapslokowa oczywiście odpisała caps lockiem, że się cieszy, ale nie wie, czy coś z tego będzie. Ta odpowiedź pasowała bardzo do jej GIFów, które mają w sobie dużo słodyczy, piesków i brokatu, ale też gorzkiej prawdy o tym, że coraz gorzej idzie nam budowanie relacji z innymi. Matkę Boską... lubią więc dzieciaki w wieku 18 lat, 30-letni artyści i kuratorzy sztuki, ale też - całkiem na poważnie - 50-latkowie. Sama Monika, która oprócz fanpejdża prowadzi też na Instagramie konto w klimacie „smutnej dziewczyny", wychowała się w internecie i wprost mówi, że bez niego nie byłaby tą samą osobą. 

Czy Matka Boska Kapslokowa narodziła się z ciężkich przeżyć, o których opowiadasz w swoich GIFach?
Nie, założyliśmy ją z kolegą jakieś cztery, pięć lat temu, kiedy byliśmy jeszcze w liceum i wtedy koncepcja była zupełnie inna. Stworzyliśmy kilka różnych fanpejdżów, bo to był czas, kiedy ludzie lubili strony na Facebooku za samą nazwę. Chodziło tylko o to, żeby zlajkować coś, co brzmi ciekawie. Minęło pół roku i zdobyliśmy pierwszy tysiąc lajków, jednak nasza motywacja do prowadzenia fanpejdża minęła. Na początku snuliśmy historię, że to naprawdę Matka Boska, która pisze caps lockiem. Potem z kolei nasze drogi z kolegą się rozeszły. Do tej pory się lubimy i widujemy, ale nie prowadzimy już razem fanpejdża.

A jaki fanpejdż jeszcze wtedy wymyśliliście?
Matka Gorzka Żołądkowa, ale do tej pory nie ma tam żadnego posta...

Zapomniałaś na chwilę o Matce Boskiej Kapslokowej, ale potem wpadłaś na pomysł, żeby stała się kolorowa, słodka, ale równocześnie mówiła smutną prawdę o naszym życiu. Co było największą inspiracją dla tej zmiany?
Matka Boska... zaczęła się tak naprawdę, kiedy miałam 12 lat. Projektowałam wtedy szablony na blogi. Były właśnie takie cukierkowe, z GIFami, wszystko się ruszało, chociaż mówimy o czasach jeszcze sprzed Tumblra. Skupiałyśmy się z koleżankami wokół Myloga. „Sprzedawałyśmy" te szablony za komentarze, właściwie w ogóle nie pisałyśmy - chodziło nam o zdobywanie umiejętności graficznych, zabawę. Tworzyłyśmy pewnego rodzaju społeczność.

Wtedy ta estetyka się we mnie narodziła. Teraz to już retro sprzed 10-12 lat. Wracam do tamtych czasów, ale oczywiście przekaz GIFów jest zupełnie inny - teraz jest w nich dużo emocjonalnego, nieraz przerysowanego przekazu. Teksty rodzą się pod wpływem inspiracji różnymi kiczowatymi sentencjami, które zalewają internet, jednak często je modyfikuję, żeby bardziej oddawały moje uczucia bądź je wyśmiewały.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Jak myślisz, dlaczego ludzie lubią twoje GIFy?
Wydaje mi się, że moje GIFy podobają się ludziom właśnie ze względu na to słodko-gorzkie połączenie brokatu i cukierkowego klimatu z tym, co jest wewnątrz ludzi - chociaż na co dzień chcą się bawić i są weseli, często w nocy rzeczywiście płaczą w poduszkę.

Jest jeszcze jeden ważny element twoich GIFów - psy, które razem z kotami szturmem podbiły nasze feedy.
Psy zawsze wydawały mi się niesamowicie emocjonalne, ale jednocześnie słodkie i mimo wszystko pełne miłości. Trochę jak moje GIFy. To też się wiąże z powrotem do czasu, kiedy powoli przechodziłam z okresu dzieciństwa do bycia nastolatką. Miałam wtedy fioła na punkcie piesków, znałam wszystkie rasy, chodziłam na wystawy i głaskałam każdego, którego mijałam na ulicy. Po kilku latach męczenia rodziców i ludzi dookoła, w końcu dostałam pekińczyka, Gusię. Chociaż nie ma jej już z nami, nadal kocham pieski. Niestety, nie mogę mieć żadnego na stałe, więc zostałam petsitterką i opiekuję się zwierzakami innych. Poza tym lubię chyba wszystkie fanpejdże z nimi związane, więc cały mój feed jest w pieskach.

Podsumowując, przepis na udany GIF to…
Nie robię GIFów mózgiem, ale sercem i to chyba najważniejsze. A moje serce jest równocześnie smutne i wesołe. Jeśli jednak miałabym podać jasny przepis, to piesek, dużo kolorów, brokat i emocje.

A kto lubi Matkę Boską…?
W tej chwili zaczynają dominować dziewczyny, wcześniej byli to chłopcy w wieku 18-26. Ostatnio Matka Boska… zaliczyła duży skok popularności i zaczęły zbierać się wokół fanpejdża młode fanki, ale statycznie osoby lubiące to, co robię, nie schodzą poniżej 18. roku życia.

I co fani do ciebie piszą? Jakie wiadomości od nich dostajesz?
Zazwyczaj ludzie piszą, że jestem jedyną osobą, która ich rozumie i że chociaż moje GIFy są proste, to dosadne i dobrze pokazują ich uczucia. Wiem jednak, że nie mogę tego odbierać dosłownie, bo piszą do mnie jako do osoby, której nie biorą do końca na serio.

Najdziwniejszą wiadomość dostałam od 50-letniej kobiety. Wzięła Matkę Boską... całkiem na poważnie i powiedziała, że kocha moje GIFy i są piękne. Zauważyłam, że dużą część z nich też udostępniła.

Matka Boska… jest też organizatorką zlotów fanów gwiazd polskiego internetu. Najpierw był Michał Milowicz, potem Izabela Kisio-Skorupa. Jak to się zaczęło?
Jeśli zjedziesz na sam dół mojego fanpejdża to zobaczysz, że zaczynałam od GIFów z celebrytami. Chciałam pokazać ich emocjonalną stronę. Przecież oni nie tylko uśmiechają się na ściankach, ale mają też swoje rozterki. Pomysł zorganizowania zlotu pojawił się wraz z moją zajawką na Michała Milowicza. Postaci, w które się wcielał w filmach z lat 90. i wczesnych 00., były bardzo cool. Zauważyłam, że został zapomniany i należałoby przypomnieć jego fajność. Zrobiłam z nim GIFa i dużo ludzi załapało, przypomnieli sobie, jak bardzo ikoniczną postacią był kiedyś dla nich.

Stwierdziłam, że stworzę wydarzenie, żeby zebrać w jednym miejscu wszystkich jego fanów. Wtedy jeszcze nie myślałam, żeby doszło do niego w rzeczywistości. Okazało się jednak, że zainteresowanie było duże, więc postanowiłam to zorganizować. Napisałam do kolegi z Pogłosu i zgodził się. Mnie zależało na puszczaniu muzyki, bo jak widzisz na mojej stronie, trochę wrzucam kawałków z lat 2000-2005 i tym się jaram. Spodobało mi się tak bardzo, że później postanowiłam zrobić zjazd Kisio-Skorupy.

Nie przeszkadzało ci, że ludzie przyszli głównie na zjazd Kisio-Skorupy, żeby się z niej pośmiać?
Ja potraktowałam sprawę bardzo poważnie. Wiedziałam, że ona tego chce i potrzebuje. Pomyślałam, że to sprawi jej przyjemność i rzeczywiście sprawiło. Mnie z kolei chodziło o puszczanie muzyki i obserwowanie jej radości. Większość ludzi przyszła jednak ironicznie, by zrobić zdjęcie i złapać lajki na Instagramie. Było mi trochę smutno, że tylu ludzi sobie robi z niej bekę, chociaż to specyficzna osoba. Wyśmiewając ją, budują swoją fajność, a przecież nie na tym polega bycie fajnym.

A jak dużą częścią twojego życia jest obecnie Matka Boska…?
Matka Boska jest dla mnie bardzo ważna, bo przemycam tam dużo rzeczy, które we mnie siedzą. Mogę się tam artystycznie wyżyć. Raz na dwa, trzy dni wrzucam coś nowego. To dlatego, że kiedy zaczynam robić GIFy, to czasem robię od razu kilka, to mnie wciąga.

Ostatnio zaczęłaś też robić nakładki na zdjęcia. Zdanie „Na pozór silna dziewczyna, w środku ledwo się trzyma" widziałem na zdjęciach znajomych, którzy mają 19 lat i tych, którzy są w okolicach 40-tki. Zaskoczyła cię taka popularność tego hasła?
Tak, byłam w szoku, że nakładki z silną dziewczyną użyło 1,5 tysiąca osób. Odzew był niesamowity. Tekst nakładki wyszedł z wcześniej udostępnionego GIFa. Sama utożsamiam się z tym tekstem. Wiesz, miałam też trochę dosyć tego, ile osób udaje silnych i to udawanie czyni ich jeszcze słabszymi. Nie można się bać pokazywać swoich uczuć. Co ciekawe, kolega powiedział mi, że podobno cały Hyperreal jest pełny tej nakładki... zastanawiam się, dlaczego. Może właśnie dlatego, że często ukrywanie emocji sprawia, że później nie wiesz, jak możesz je wyrazić, a różne substancje to ułatwiają? To też ciekawe, że zarówno chłopcy, jak i dziewczyny używają tej nakładki.

Chcesz, żeby pewnego dnia tworzenie Matki Boskiej... stało się twoją pracą?
Nie liczę na żadną współpracę. Ostatnio zastanawiałam się, co mogłabym zrobić, ale chyba tylko reklamować środki antydepresyjne, bo nic innego nie przychodzi mi do głowy (śmiech).

Co w takim razie zawdzięczasz Matce Boskiej…?
Poznałam ciekawych ludzi, to chyba najważniejsze.

Czy masz poczucie, że trafiasz do ludzi, którzy wychowują się w internecie, bo w realnym świecie nie mogą być sobą?
Tak, na pewno. Sama kiedy miałam 12 lat siedziałam na Mylogu, bo nie było jeszcze Facebooka. Kiedy inni grali w gry, ja bawiłam się Photoshopem. Nie miałam żadnych znajomych, chociaż mieszkałam w 50-tysięcznym mieście. Moim życiem był komputer, to mnie zupełnie pochłaniało i sprawiało, że nie musiałam myśleć o niczym innym. Teraz moje życie wygląda zupełnie inaczej, ale nadal jestem tym samym dzieckiem. Zdecydowanie wychował mnie internet i nie wiem, jakim byłabym człowiekiem bez niego, ale na pewno byłabym kimś zupełnie innym.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra
GIFy: Matka Boska Kapslokowa