ben colen

„atypowy” — nowy serial netflixa

„Nie robię tego, żeby grać siebie i fajnie wyglądać”, mówi gwiazda nowego hitu platformy streamingowej.

|
sie 14 2017, 10:10am

ben colen

Artykuł pierwotnie ukazał się w amerykańskim wydaniu i-D.

„Jeśli scenariusz albo bohater mnie nie porwą, automatycznie się dystansuję. Jest wtedy mi naprawdę ciężko pójść na casting", mówi 24-letni aktor Keir Gilchrist.

Keir must mieć dobrą intuicję, ponieważ postacie, w które decyduje się wcielać, budzą głębokie zainteresowanie internetu. Najpierw zatriumfował w komedii Showtime „Wszystkie wcielenia Tary" jako otwarcie homoseksualny nastolatek Marshall Gregson. Pojawił się na ekranie przelotnie, ale niektórych fanów oczarował jego tragiczny, krótki romans z chrześcijańskim chłopcem. Później Keir stał się idolem tumblrowej społeczności, występując w 2010 roku w „Całkiem zabawnej historii" w roli uzdolnionego naukowo nastolatka, zmagającego się z depresją i stanami lękowymi. Przejrzyj Tumblra, a znajdziesz niezliczone czarno-białe gify z sadboyowymi podpisami w stylu: „Moi przyjaciele patrzą na mnie, jakbym był z innej planety". Teraz młody aktor podbije jeszcze więcej serc jako główny bohater najnowszego serialu Netflixa, pt. „Atypowy".

Sam, nastolatek z autyzmem, pragnie przeżyć pierwszy pocałunek, pierwszą randkę, pierwsze – cóż, wszystko. Dla większości nastolatków chodzenie na randki to coś akceptowanego, do czego społeczeństwo zachęca. Sam jednak musi błagać swoją nadopiekuńczą, kierującą się dobrymi chęciami siostrę i rodziców, by przestali ingerować w jego życie towarzyskie. Poszukiwanie dziewczyny dla Sama rozrasta się do skali projektu grupowego, w który zaangażowany jest każdy od terapeutki behawioralnej do pracownika sklepu z komputerami. Chłopak musi mierzyć się jednak z wieloma kłopotami napotykanymi po drodze: na przykład, kiedy przygotowuje listę plusów i minusów dziewczyny, w której się podkochuje, zainteresowana znajduje ją (wśród minusów wymienił np. „Za dużo gada").

Na przestrzeni ośmiu odcinków, „Atypowy" prezentuje dorastanie bohatera cierpiącego na spektrum autystyczne – co bardzo rzadko przedstawia się w telewizji. Tylko twardo stąpający po ziemi aktor w rodzaju Keira, z uspokajającym uśmiechem, może uczynić seans jednocześnie niezręcznym, zabawnym i chwytającym za serce.

Keir gra już od małego, gdy mieszkał w Kanadzie, ale teraz po raz pierwszy gra główną rolę w serialu. „To było niesamowite. Nigdy wcześniej tyle nie pracowałem", przyznaje. „Ostatnim razem w telewizji brałem wolne to tu, to tam, czasem pracowałem więcej, czasem mniej. Teraz to było na pełnej parze, każdego dnia praca, praca i jeszcze raz praca. Czasem miewałem chwile zwątpienia".

Keir opowiedział i-D, jak wyglądało przygotowanie do jego największej dotychczas roli i dlaczego zawsze miał słabość do odgrywania wyrzutków społecznych.

Co chciałbyś, aby ludzie wynieśli z tego serialu?
Chciałbym, aby zapamiętali, że nikt nie jest normalny. To na równi historia o dorastaniu, jak i o tym, że każdy jest w jakimś stopniu outsiderem. Sam jest nim w szkole, ale w miarę, jak rozwija się akcja, razem z wszystkimi swoimi przyjaciółmi-odszczepieńcami, których poznaje, tworzy własny świat.

Jakie z otaczających spektrum autyzmu mitów chciałbyś rozwiać rolą Sama?
Cóż, po pierwsze to, że ludzie lubią spłaszczać i postrzegać całe spektrum jako jedną rzecz, tymczasem panuje ogromne, ogromne zróżnicowanie. Ktoś może być funkcjonować bardzo dobrze, ktoś bardzo źle – i jest też mnóstwo odcieni pomiędzy. Wrzucanie wszystkiego do jednego worka jest największą możliwą pomyłką.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Tak, jedną z moich ulubionych scen jest ta z rodzicami Sama na spotkaniu grupy wsparcia. Każdy z rodziców mówił o minionym tygodniu z życia swojego dziecka i uważał za duże osiągnięcie co innego. To pokazało, że ta neurologiczna dolegliwość nie wpasowuje się w jeden schemat, ale jest bardzo zróżnicowana.
Jest kilka takich scen, które moim zdaniem otworzą ludziom oczy. Gdy dostałem tę rolę i rozmawiałem o tym z różnymi osobami, zaskoczyło mnie, jak błędnie postrzegają autyzm. Wiele osób po prostu nie ma w tej kwestii żadnego doświadczenia i nie wiedzą o nim zbyt wiele. Mam nadzieję, że dzięki temu serialowi poświecą chwilę na zgłębienie tej kwestii.

Nie po raz pierwszy wcielasz się w nastolatka, który wprowadza na ekran więcej różnorodności. W „Całkiem zabawnej historii" wziąłeś na warsztat depresję, a we „Wszystkich wcieleniach Tary" zagrałeś odświeżająco wielowymiarowego, queerowego chłopaka. Czy podejmowanie ról, które przyczyniają się do nawiązania ważnego dialogu, jest dla ciebie ważne?
Myślę, że to naturalnie interesuje mnie w scenariuszach, gdy je czytam. Lubię rzeczy, które mają coś do powiedzenia — które są czymś więcej, niż tymi samymi, przemieszanymi pomysłami, wałkowanymi po raz setny. Nie mówię jednak moim agentom: „Hej, chcę żeby każda moja rola była związana z gorącym tematem!". Jestem zaszczycony, że mogłem podjąć różne tematy w różnych projektach. Ludzie podchodzili do mnie, szczególnie po „Całkiem zabawnej historii" i „Wszystkich wcieleniach Tary" i mówili, że pomogło im to uporać się z własnymi problemami, albo pozwoliło im zaakceptować siebie. Nigdy nie sądziłem, że będę w stanie osiągnąć coś takiego — to wielki zaszczyt.

Co spodobało ci się w tych rolach?
Lubię grać wyrzutków. Ludzi, którzy być może mieli w życiu więcej problemów niż przeciętni ludzie. Lubię wyzwania. Nie robię tego, żeby grać siebie i fajnie wyglądać. Chcę robić coś nowego, czego wcześniej nie robiłem.

Grasz od małego. Czy czujesz, że teraz, gdy jesteś już starszy, podchodzisz do tego inaczej?
O tak. Dziwnie jest mi patrzeć wstecz. Mam teraz 24 lata, a dziesięć lat temu byłem na planach filmów i seriali. Wtedy nie myślałem wiele o tym, co się działo. Czułem się komfortowo przed kamerami, co świetnie się sprawdzało, gdy byłem dzieciakiem. W wieku 15 lat nie docierało do mnie, że to np. wielki serial stacji Showtime i powinienem się szczególnie postarać. Aktorstwo było dla mnie wtedy o wiele łatwiejsze. Teraz spędzam więcej czasu, myśląc o tym, co robię, o trajektorii mojej kariery. Zadaję sobie pytania: Do czego to doprowadzi? Jak przybliży mnie to do celu?

Pierwszy sezon serialu „Atypowy" jest już dostępny na Netflixie.

Przeczytaj też: