fotografka, która całowała się z nieznajomymi

„Najbardziej interesujące jest to, że po pocałunku czułam, jakbym ich trochę znała i myślę, że widać to na zdjęciach ‘po’”.

|
23 Sierpień 2017, 2:00pm

Artykuł pierwotnie ukazał się w amerykańskim wydaniu i-D.
Kiedy fotografka Johanna Siring odwiedziła tegoroczny duński festiwal muzyczny Roskilde, udało jej się zaprzyjaźnić z wieloma nieznajomymi. Jak? Poprzez pocałunek.

„Całowanie porusza wszystkie zakończenia nerwowe ust", Johanna wyjaśnia i-D, „i dzięki temu produkujemy dopaminę, a poziom oksytocyny drastycznie wzrasta. Dzięki temu się natychmiastowo odstresowujemy i niezwłocznie tworzymy emocjonalną więź z ludźmi".

Johanna, norweska artystka mieszkająca teraz w Nowym Jorku, zwykle podchodziła do swoich modeli i prosiła, żeby zapozowali. Po zrobieniu pierwszego zdjęcia wyjaśniała zamysł swojej serii — i pytała, czy może ich pocałować — i sfotografować ich twarz od razu po tym intymnym zdarzeniu.

Pozwala swoim modelom decydować o przebiegu sesji. „Niektórzy całowali mnie szybko i umierali później ze śmiechu, a inni całowali mnie długo i zmysłowo", mówi Johanna. „Najbardziej interesujące jest to, że po pocałunku czułam, jakbym ich trochę znała i myślę, że widać to na zdjęciach 'po pocałunku'".

Johanna nie lubi się ograniczać. Jej modele różnią się pod względem płci, wieku, wyglądu i koloru skóry. W zdjęciach „przed" każda z osób próbuje zapozować tak, żeby przedstawić określoną wersję siebie — lekko się zgarbić, żeby wyglądać cool, albo uśmiechać się, żeby wyjść milej. Zdjęcia „po" pokazują jak łatwo zmienić tą wymyśloną postawę. Jeden chłopak po pocałunku uśmiecha się i jest lekko zawstydzony, co bardzo kontrastuje z jego motocyklową kurtką nabitą ćwiekami.

Johanna rozmawia z nami o tym, dlaczego uważa, że każdy jest fotogeniczny — nawet jeśli niektórzy temu zaprzeczają — i jak są jej odczucia po całowaniu nieznajomych przez dwa dni.

Festiwal Roskilde powstał w latach 70., kiedy królowali hipisi. Rozrósł się i jest teraz największym festiwalem muzycznym w Północnej Europie, a występują na nim gwiazdy takie jak np. Rihanna. Jak wygląda energia na miejscu?
Roskilde Festival jest dosłownie moim ulubionym wydarzeniem roku już od dziewięciu lat. Różni się od wszystkich innych festiwali, na których byłam tym, że tutaj każdy zadaje się z każdym. To bardzo wyzwalająca świadomość. Około 125 tysięcy ludzie zbiera się razem i tworzy tą magiczną „wioskę" i bawi się przez osiem dni z rzędu. Festiwal jest non-profit, od kiedy powstał w 1971 roku i myślę, że ma to jakiś wpływ na ludzi w nim uczestniczącym. Naprawdę możesz usiąść w dowolnym namiocie i porozmawiać z każdym, kogo napotkasz. To, co robisz i kim jesteś na co dzień, nie ma znaczenia. Nie musisz zaprzątać sobie głowy terminami, spotkaniami i planowaniem swojego dnia. To, co masz na sobie, też nie ma znaczenia — jeśli chcesz, możesz nawet nie mieć ubrań i biegać na golasa. Cały tydzień twojego pobytu przepełniony jest wolnością i możliwością życia w świecie bez trosk. Możesz w ogóle nie myśleć i cieszyć się zabawą i rozmowami z ludźmi, trochę jak wtedy, kiedy byliśmy dziećmi.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska


Skąd twoje zainteresowanie nieznajomymi?
Kiedy byłam dość młoda, zaczęłam wierzyć w pewną mantrę: jeśli myślę o kimś coś pozytywnego, podchodzę do niego i mu to mówię. To, czy znam tą osobę, nie ma znaczenia. Co jest lepsze niż komplement od kogoś, kogo w ogóle nie znasz? Fotografowałam tak wiele osób i wiele z nich zostało moimi dobrymi przyjaciółmi. W moim świecie każda jedna osoba jest fotogeniczna i w sobie coś unikalnego i interesującego. To właśnie staram się uchwycić w moich zdjęciach — pewnego rodzaju istotę osoby.

Wydaje się, że technologia uczyniła nawiązywanie kontaktów z nieznajomymi trudniejszym, a nie łatwiejszym zadaniem. Jak twoja seria pomaga ci przezwyciężać te trudności z tworzeniem znajomości w realu?
Myślę, że chodzi głównie o bycie otwartym i traktowanie ludzi z szacunkiem, bez względu na ich pochodzenie, narodowości, kolor skóry, czy religię. Zawsze możesz się od nich czegoś nauczyć. Myślę, że w dzisiejszym świecie przepełnionym nienawiścią, komunikacja z innymi ludźmi jest niezwykle ważna, ponieważ koniec końców, wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy takie same instynkty. Przez tworzenie relacji z ludźmi i poznawanie pomysłów nieznajomych możemy zbudować mosty i zwalczać wszechobecną ignorancję i nietolerancję.

Nad jakimi innymi projektami pracujesz?
Obecnie pracuję nad serią, która opowiada o nieznajomych spotkanych w ten sposób, którzy zostali moimi bliskimi przyjaciółmi — wiele dla mnie to znaczy. Oprócz tego współpracuję też z Matte, agencją z Nowego Jorku, która bookuje mi projekty modowe, muzyczne i kulturalne. Poza tym dalej podróżuję między Nowym Jorkiem a Norwegią, gdzie pracuje z magazynem kulturalnym Dagbladet Magasinet. Współpracuję również z różnymi wytwórniami płytowymi i zajmuję się tworzeniem wizerunku nowych, a także znanych skandynawskich artystów.


johanasiring.com


Przeczytaj też: