Reklama

„serce miłości” pozwoli ci znaleźć piękno nawet w trudnym związku

Burzliwa historia pary artystów pokazuje, że problemy da się rozwiązać, a nawet przekuć w coś ważnego.

tekst Maciek Piasecki
|
05 Grudzień 2017, 4:17pm

Historia związku Zuzanny Bartoszek i Wojciecha Bąkowskiego jednych urzeka swoim pięknem, innych razi starannie wystylizowaną, instagramową aurą. Jednak to tylko w niewielkiej części film o konkretnej dwójce artystów. Po wyjściu z kina poczułem, że dużo w nim prawdy o relacjach między ludźmi w ogóle, nie między „prawdziwymi artystami”, wystawiającymi się w znanych galeriach. To film o tobie i o mnie, i o naszych partnerach.

Biografie artystów łatwo dają się przekuć w film – szczególnie jeśli to artyści od dawna martwi i owiani wieloma mitami, przesłaniającymi mniej romantyczne części ich historii. Produkcje takie jak Frida, Vincent i Theo, czy polski Mój Nikifor miały już gotowe scenariusze, które trzeba było tylko odpowiednio przyciąć pod kątem zdobycia uwagi widza, do kina zwabionego przede wszystkim przez ukochane (albo chociaż znane ze słyszenia) nazwisko.



Jednak Łukasz Ronduda, wziął na siebie dużo trudniejsze zadanie. Jak przedstawić historię dwójki jak najbardziej żywych i aktywnych twórców sztuki, aby oddać im sprawiedliwość? Jak sprawić, żeby polska publiczność, która na wystawy współczesnej sztuki chodzi rzadko albo i wcale, chciała poznać historii dwójki uznanych, ale wciąż raczej niszowych artystów? Reżyser podołał temu uwypuklając kilka prawd, które nas z nimi łączą:

Prawdziwe uczucia są trochę pretensjonalne
Film zaczyna się zaczyna się sceną podrywu – może nie do końca romantycznego, może trochę szorstkiego, ale jednocześnie bardzo prawdziwego. Cała reszta jest podporządkowana temu, co działo się dalej, a dzięki udziałowi samych artystów w pisaniu dialogów, mamy możliwość wejścia do środka bardzo intymnej relacji (choć oczywiście nie wiemy, na ile artyści byli z nami szczerzy, a na ile przedstawili nam siebie jako kolejne dzieło). Wiele ze scen może się nam wydawać przerysowana i pretensjonalna, ale z drugiej strony czy relacja z drugą osobą nie jest zawsze trochę pretensjonalna, kiedy patrzy się na nią z boku? I czy to na pewno źle, jeśli jest?

Możesz znaleźć sztukę w codziennej rutynie
Jest w tym filmie scena, która zdaje się wnosić do niego niewiele, ale można też ją uznać za jedną z najważniejszych. To parę sekund, podczas których Bąkowski chodzi wokół należącego do pary mopsa, zataczając na smyczy idealne kręgi wokół niechętnemu spacerowi zwierzęcia. Prosta rzecz? Tak. Interesująca? Trochę. Czy sprawia, że życie staje się odrobine ciekawsze? Na pewno. Podobnych scen jest więcej: wyjście do Ikei daje Bartoszek pomysł na wykorzystanie aseptycznych zdjęć w swojej wystawie, a Bakowskiemu pomysł na nowy utwór. Niektórzy wyobrażają sobie, że artyści czerpią inspirację z jakichś niesamowicie wzniosłych źródeł, ale prawda jest taka, że wiele sztuki powstaje z codziennych przeżyć, na które wystarczy spojrzeć trochę inaczej, żeby wspólne życie stało się znowu ciekawe.



Muzyka wciąż potrafi nas poruszać
Jeśli znasz nagrania Grupy KOT, widziałeś koncert Niwea, albo kojarzysz dźwiękową sztukę Bąkowskiego, to z już to wiesz. Ale pewnie dla wielu osób ten film będzie pierwszą okazją do poznania utworów Wojciecha, które – szczególnie przy pierwszym zetknięciu – robią piorunujące wrażenie. Mieszanka przybicia, abstrakcji, wernakularnej zwykłości i nieco okrutnego humoru to od lat znak firmowy projektów tego artysty. Po kolejnej imprezie z techno albo milutkim popowym albumie przyjemnie jest tego posłuchać (nawet, jeśli to trochę nieprzyjemne). Można z partnerem albo w samotności.

Problemy nie muszą oznaczać końca świata
Rozstania bohaterów poprzedzone bardzo intensywnymi konfliktami widzimy na ekranie wiele razy. Za każdym razem kończą się powrotami, wynikającymi z odkrycia na nowo fascynacji drugą osobą. Obydwie strony mają tutaj swoje przywary, obie nie stronią od różnych form agresji – czy to bezpośredniej, czy bardziej symbolicznej, nakierowanej na psychiczną krzywdę partnera. Nawet jeśli trochę się im dziwimy, trochę potępiamy – to tak właśnie funkcjonują ludzie, kiedy wchodzą w relację z innym człowiekiem.



Nikt z nas nie żyje w próżni
Historia sztuki od wieków skupiona była na wielkich indywiduach, tworzących swoje wielkie dzieła w oderwaniu od świata – zazwyczaj mężczyzn. Ilu artystów-mężczyzn potrafisz wymienić? A ile artystek? Mniej prawda? Kobiety w naszym myśleniu o sztuce funkcjonują jako żony, kochanki albo modelki, zawsze na drugim albo trzecim planie. Jednak „Serce miłości” pokazuje prawdziwy związek dwojga ludzi, ze starszym i bardziej doświadczonym Bąkowskim występującym na równych prawach z Bartoszek. Widzimy, jak żywi się jej pomysłami (czy wręcz je podkrada) i jak wiele czerpie z tej relacji. To nie jest historia Bąkowskiego i jego dziewczyny. To historia związku dwóch artystów, którzy bez siebie funkcjonowaliby pewnie zupełnie inaczej.

Sprawdź też: