co się zmieni, gdy wyprowadzisz się za granicę

Są takie rzeczy związane z mieszkaniem za granicą, których nie dowiesz się, dopóki tam nie zamieszkasz. Albo, dopóki ktoś ci ich szczerze nie powie.

tekst Dominika Dymińska; zdjęcia: Zosia Lisowska
|
14 Listopad 2017, 9:20am

fot. Zosia Lisowska


wszystko ci spowszednieje szybciej, niż myślisz
Nawet jeśli właśnie wprowadzasz się do najmodniejszej stolicy w Europie, do której połowa twoich znajomych jeździ co miesiąc, żeby zrobić sobie zdjęcie z odpowiednim hasztagiem, zobojętniejesz na większość atrakcji jeszcze zanim po raz pierwszy odwiedzi cię mama. Nie będziesz już do zdjęcia każdego kawałka chodnika dodawać lokalizacji w przekonaniu, że przyda to twojemu profilowi zagranicznego blasku.

przed wyjściem do sklepu będziesz sprawdzać nazwy artykułów w słowniku
W ogóle co chwilę będziesz sprawdzać coś w słowniku. Nawet jeśli w twoim odczuciu dobrze posługujesz się językiem kraju, w którym właśnie zamieszkałeś, rzeczywistość pewnie szybko zmusi cię do rewizji dobrego samopoczucia – gdy tylko tubylcy to podchwycą, przestaną rozmawiać z tobą jak z dzieckiem i wskoczą na wyższy poziom, a ty znów przestaniesz cokolwiek rozumieć. Najlepiej od razu zakoleguj się z nativem i naucz się slangowych powiedzonek. Pewnie nie zrobisz się od tego fajniejszy, ale z pewnością będziesz budzić sympatię, ilekroć spróbujesz je ze swoim nieudacznym akcentem zaserwować. Auf jeden.



odkryjesz, że każdy kraj ma swoje oddzielne centrum wszechświata
Czyli portal z drobnymi ogłoszeniami, na którym można znaleźć dosłownie wszystko, od piesków do adopcji, przez zgubione klucze z breloczkiem z robocikiem po bilet miesięczny do odstąpienia za półdarmo.

jeśli ktoś podsłucha twój polski, zapewne spyta, jakim mówisz językiem
Będzie obstawiał rosyjski, potem bułgarski albo rumuński, a na koniec ty będziesz tłumaczyć, że Polska i Rosja to nie to samo (wcale nie tak łatwo to wytłumaczyć, biorąc pod uwagę, że argumenty dotyczące różnic politycznych przemawiających na korzyść ojczyzny powoli się wyczerpują – radzę wziąć telefon i pokazać palcem na mapie).

przyzwyczaisz się, że ludzie nie rozumieją polskiego
Będziesz od A do Z tłumaczyć pozornie oczywiste sprawy będące aktualnymi tematami najgorętszych dyskusji w Polsce, a twoje inside joki stracą całą moc. Mama Madzi dżokej? Piotr Szczęsny? Zapomnij.
Ostatni Polak po papieżu, o jakim słyszano za granicą to Robert Lewandowski. Całkowity zakaz aborcji? W bardziej cywilizowanych krajach ludzie nie mogą się takim pomysłom nadziwić. Powiem więcej: w ostatni piątek nie wierzyła mi w moje opowieści obywatelka Ukrainy, gdzie pod pewnymi względami jest już lepiej niż w Polsce.

nabierzesz nawyku swobodnego komentowania wszystkiego na głos po polsku
Będziesz robić to również po powrocie do Polski i na pewno nie jeden raz będziesz się z tego powodu wstydzić. Pamiętaj, żeby nie obgadywać jadących metrem ludzi.

nie będziesz rozumieć większości rozmów w środkach transportu,wielu żartów i komunikatów
Wreszcie uwolnisz się od mimowolnego wysłuchiwania historii życia pasażerów. Są szanse, że puścisz mimo uszu zaczepkę na ulicy. Brzmi to może niepokojąco, ale w efekcie nosi się w głowie o wiele mniej śmieci.

nagle wszystko zrobi się trochę trudne, ale...
Ale jednocześnie każda załatwiona sprawa stanie się źródłem niespodziewanej satysfakcji. Bułka kupiona w sklepie, w którym nie da się pokazać wybranego produktu palcem? Transmiter FM wytargowany za pół ceny przy użyciu języka migowego? + 10 do poczucia sprawczości.

Zobacz też:

Tagged:
emigracja
Dominika Dymińska