jay z pierwszym raperem w songwriters hall of fame

Po ponad dwóch dekadach od wydania debiutanckiego albumu Hova nadal jest na szczycie.

|
23 lutego 2017, 5:12pm

Po 48 latach Songwriters Hall of Fame (w wolnym tłumaczeniu Aleja sław autorów piosenek) w końcu polubiła się z rapem. Stowarzyszenie ogłosiło, że Jay Z znalazł się wśród osób, które zostaną wyróżnione i włączone w poczet wyjątkowych artystów. W ten sposób zostanie pierwszym raperem z tym pożądanym tytułem. W tym zacnym gronie obok Hova znajdą się również: szwedzki producent hitów Max Martin, Kenneth 'Babyface' Edmonds, Jimmy Jam i Terry Lewis z The Time (którzy często współpracowali z Princem), trzech członków Chicago oraz założyciel Motown, Berry Gordy, który opóźnił swoje przyjęcie w zeszłym roku. Jay Z został nominowany w październiku zeszłego roku, razem z naprawdę mocną konkurencją. Wśród tych, którym w tym roku się nie udało, znajdują się Madonna, George Michael i Kool & the Gang.

Głosującym sporo czasu zabrało uznanie Jaya, zdobywcy 21 nagród Grammy, bo „chociaż nagrał więcej popularnych albumów, niż ktokolwiek inny, zrobił to przez rap", wyjaśnił ogłaszający nowych członków gitarzysta Chic, Nile Rodgers. „To coś wielkiego. Zmienił sposób, w jaki słuchamy muzyki. Zmienił sposób, w jaki się bawimy". Współprzewodniczący i członkowie Hall of Fame — Kenneth Gamble i Leon Huff — dodali, że organizacja zmierza pewnie ku „uznaniu twórców muzyki XXI wieku, przy dalszym oddawaniu czci wielkim artystom poprzednich dekad".

Dlaczego więc zwrócenie uwagi na wkład rapera zajęło im prawie pół wieku? W złotych latach hip-hopu Hall of Fame miała zaledwie 20 lat, mniej więcej tyle, co Jay, gdy nagrał swój debiutancki krążek „Reasonable Doubt" w 1996 roku. Jak wiemy z historii, organizacje przyznające nagrody zawsze z opóźnieniem uznawały twórców produkujących dźwięki nowej ery. Po dwóch dekadach na tronie rapu w końcu czas, żeby Jay Z zajął należne mu miejsce wśród innych tekściarzy.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Hannah Ongley
Zdjęcie: Adam Glanzman