Quantcast
Μóda

zin w klimacie gazetki z supermarketu

Redakcja kultowego Buffalo Zine mówi o swoich inspiracjach, moodboardzie i potędze konsumeryzmu.

Felix Petty

Photography Philippe Jarrigeon. Fashion Marc Goehring.

Buffalo Zine, za który odpowiadają David Uzquiza i Adriana Gonzales-Cohen, to jeden z najbardziej unikalnych i najciekawszych projektów w świecie mody. Każde wydanie zaskakuje nową formą publikacji — w przeszłości Buffalo przyjmował każdą postać od gazety do książki z twardą okładką. Najnowsze wcielenie magazynu zatytułowane „The CatalogueIssue" to hołd złożony namacalnej rzeczywistości — od fotografii do mody, sprzętu AGD czy perfum. Równolegle z czwartym numerem twórcy zrywają z nieregularnym kalendarzem wydawniczym (skompletowanie jednej z poprzednich edycji zajęło im 3 lata) i planują wydawać Buffalo co pół roku. Świętując start nowego numeru, otwierają też sklep z 20 produktami stworzonymi we współpracy ze wszystkimi: od Martina Parra aż do Christophera Shannona, włączając w to własne perfumy „Aqua di Buffalo". Podczas gdy gazeta Davida i Adriana wystartowała 21 października w 7 wersjach okładkowych, spotkaliśmy się z nimi, żeby zapytać o ich inspiracje.

Zdjęcie and stylizacja Adrián González-Cohen

Podjęliście decyzję, żeby narzucić sobie bardziej konwencjonalny model wydawniczy. Dlaczego?
Rzuciliśmy nasze prace, żeby jako agencja kreatywna móc w pełni poświęcić się Buffalo i innym projektom.

Z każdą dotychczasową edycją magazyn ewoluował, jaką metamorfozę przeszedł tym razem? Nadal was bawią nowe sposoby zaprezentowania waszych pomysłów światu?
To jest w tym wszystkim najfajniejsze. Każde wydanie to całkiem nowy świat, w którym się totalnie pogrążamy. To dla nas bardzo odświeżające i mamy nadzieję, że dla naszych czytelników również.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Gazeta nosi podtytuł „The Catalogue Issue" (wydanie katalogowe), jest w nim humorystyczny nacisk na produkt. Co was do tego zainspirowało?
Podobno żyjemy w bardzo zdigitalizowanym, wręcz wirtualnym świecie. Ale od naszej natury materialistycznych zwierząt nigdy nie uciekniemy. Potrzebny nam Domestos, chusteczki, mleko, środki owadobójcze i wiele innych rzeczy, które nie mogą być cyfrowe. No i magazyny! To nasz hołd złożony materializmowi. Spojrzenie na świat sprzedaży i reklamy oraz całkiem przyjemne ćwiczenie w bardziej konwencjonalnej formie magazynu.

Zdjęcie Tim Elkaïm, stylizacja Daniele van Camp

Co znalazło się na waszym moodboardzie w tym wydaniu? Co was inspirowało?
Kobiece magazyny z lat 90. takie jak Vogue Italia, katalogi wysyłkowe takie jak International Male, Nova, Ikea i Argos, przedmieścia Londynu z podróbkami KFC jak Dalston, ulotki z supermarketów, Oliviero Toscani, telezakupy, korpodominacja, fast-food, śmieciowa poczta, analiza socjologów człowieka jako konsumera, reklamy z różnych okresów.

Co was przyciągnęło do tej śmieciowej, jednorazowej estetyki? Mówicie, że nie jest nostalgiczna, tylko perspektywiczna.
Ani nie jest nostalgiczna, ani perspektywiczna. To pastisz tych wszystkich rzeczy i sytuacji w historii związanych z konsumeryzmem. Szczerze mówiąc, to nigdy nie chcemy być nowocześni. Bardziej chcielibyśmy być ponadczasowi.

Konsumeryzm jest w pewnym sensie osią całego magazynu, od reklam, odwołań do Coca-Coli, McDonalds, Dunkin Donuts itd. Czy konsumeryzm to dla was ciekawe podejście do mody? Czy może ogólnie, społeczeństwa?
Moda to w końcu konsumeryzm w czystej postaci. Jak mówi Yann DallAglio w swoim wstępniaku, komunikacja i ekspresja przez konsumeryzm są bardzo ludzkie. „Nie ma nic mniej materialistycznego, czy bardziej sentymentalnego, niż nastolatek rozrywający nową parę jeansów na kolanach, bo chce zadowolić Jennifer".

Zdjęcie Oliver Hadlee Pearch, stylizacja Emilie Kareh

Ruszacie też ze sklepem? Co możecie o nim powiedzieć?
W nowym numerze znajdziecie wszystkie 20 produktów, większość z nim specjalnie zaprojektowano z myślą o sklepie. Wkrótce będą dostępne na naszej stronie. Od zestawu noży po skarpetki, które ma na sobie Martin Perr, nasz własny zapach „Aqua di Buffalo" czy linię sygnowanych gadżetów stworzoną razem z Christopherem Shannonem.

Podoba mi się sesja z Isabelle Hupert, Juliet Binoche i Emmanuel Seigner. Jak ją wymyśliliście? Jest ekstra!
Poznaliśmy Jonathana Hugueta, stylistę tych trzech aktorek, które absolutnie uwielbiamy. Pomyśleliśmy, że byłyby doskonałe do tego numeru, żeby jemu dodać trochę splendoru, a im go trochę odjąć w sesji. Wcielają się w role kobiet samotnych w społeczeństwie. Przerasta ich rozmach codzienności. Jest też podobieństwo między rolą kobiety w pewnym wieku w kinie, a społeczeństwem w ogóle.

Magazyn wygląda świetnie (po raz kolejny!), z czego jesteście najbardziej dumni?
Z okładek. Zakochaliśmy się w każdej z siedmiu. Najbardziej dumni jesteśmy z tego, jak nasi współpracownicy na swój sposób interpretują narzucone przez nas motywy i tematy. Jesteśmy dozgonnie wdzięczni.

Limitowany nakład 4. numeru Buffalo Zine możesz kupić na buffalozine.com

Zdjęcie Reto Schmid, stylizacja Jonathan Huguet

Zdjęcie Tina Tyrell, stylizacja Julia Ehrlich

Zdjęcie Phillippe Jarrigeon, stylizacja Marc Goehring

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Felix Petty