„trainspotting” 20 lat później

Paczka pokręconych Szkotów wraca na ekrany, a my rozmawiamy z aktorami wcielającymi się w główne role o tym, czego nauczyli się od pierwszej części „Trainspottingu” i jak zmienił się świat.

tekst Colin Crummy
|
02 Marzec 2017, 11:40pm

„Ostatni brytyjski, młodzieżowy film" — tak pisarz Irvine Welsh opisał adaptację swojej powieści „Trainspotting" z 1996 roku. Książka opowiada o rozczarowanych, naćpanych i siarczyście przeklinających młodzieńcach ze Szkocji. Próba wskrzeszenia na ekranie uzależnionych od narkotyków i pakujących się w kłopoty chłopaków z Leith po 20 latach wydawała więc nieco problematyczna.

„Te postaci wróciły i jest to trochę smutne — wszyscy jesteśmy starsi, pojawił się patos, ale i tak to zrobimy", Welsh powiedział nam w zeszłym roku. „Martwimy się tylko, że dla dzieci — czy nawet wnuków — tych ludzi to będzie jak oglądanie wujka tańczącego na weselu".

Jak się okazuje, Welsh nie musiał się martwić tym, co reżyser Danny Boyle oraz scenarzysta John Hodge przygotowali dla ekipy z „Trainspottingu" we współczesnym świecie, bazując na literackim sequelu pt. „Porno".

W „T2: Trainspotting" Renton (Ewan McGregor) wraca po latach do Szkocji, po tym jak uciekł ze skradzionymi pieniędzmi i odnawia znajomość z Sick Boyem (Johnny Lee Miller), Spudem (Ewen Bremner) i Begbiem (Robert Carlyle). Oczywiście wszystko okraszone jest sporą dawką humoru, narkotyków, alkoholu, przemocy i zaskoczeń. Historia jest równie sensowna i zrozumiała bez względu na to, czy macie 37 czy 17 lat — czy tęsknicie za latami 90., czy przeżywacie ich opowieść po raz pierwszy.

Tak jak film z 1996 roku świetnie pokazywał swoje czasy, nowa produkcja odzwierciedla współczesność: od Facebooka po fitnessowe grupy. Pojawia się nawet odświeżona wersja monologu Rentona „Wybierz życie", który jak zwykle opisuje dzisiejsze bolączki. W trakcie filmu postaci wspominają sceny z pierwszej części, dzięki czemu zarówno nowicjusze, jak i zagorzali fani, mogą przenieść się w świat „Trainspottingu". My zanurzyliśmy się w tym świecie z czterema gwiazdami — Ewanem McGregorem, Jonnym Lee Millerem, Ewenem Bremnerem i Robertem Carlylem.


Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Pierwszy „Trainspotting" jest teraz wręcz filmem kostiumowym, tyle że opowiadającym o latach 90. Jak się z tym czujecie?
Ewen Bremner:
Moja córka ma 17 lat i razem z przyjaciółmi wkręciła się w ten świat dzięki filmowi. Nie wydaje im się to odległą historią sprzed ich narodzin. Nadal do nich przemawia, jest na czasie. To właśnie kunszt Danny'ego — potrafi wykorzystać język teledysków i dokumentów, równoważąc realizm i surrealizm. Stworzył bardzo nowoczesny środek wyrazu.

Jakie wątki przewijają się w obu filmach?
Ewen B: Pierwszy opowiadał o przyjaźni, radości i napięciu, szczególnie w szkole średniej i po dwudziestce. Starasz się rozgryźć, czy ta osoba jest dla was dobra czy zła, czy powinniście sobie pozwolić na tę znajomość czy uciec od ich wpływu. Genialnie pokazał to w pierwszej części.
Robert Carlyle: Może wyciągnęli jakieś wnioski...
Ewen B: Raczej wciągnęli (śmiech)...
Robert: Nie wciągnęli, tylko [zrozumieli], że z przyjaźnią trzeba ostrożnie, trzeba zastanowić się, czy będzie coś warta za 20 lat. Młodym ludziom ciężko wybiegać myślami tak daleko w przyszłość, ale myślę, że ten film da im na to szansę.

W pierwotnym monologu Rentona podsumowano lęki całego pokolenia. Co w nowej wersji podsumowuje nasze położenie w 2017 roku?
Ewan McGregor: Nie wiem, co jest kluczowym elementem naszej ery, poza wielkim zamętem. Teraz jest trochę strasznie.

Czy myślicie, że to łączy filmy? Ludzie, którzy niewiedzą co zrobić ze swoim życiem?
Johnny Lee Miller: Każdy z bohaterów gdzieś utknął, każdy na swój sposób. Musicie zobaczyć, jak świat wokół nich się zmienił, a oni chyba nie zmienili się na tyle na ile by mogli lub wręcz powinni.

Pierwsza część jest kluczowym filmem lat 90. Co według was określa tę erę?
Ewan M
: Oasis. Byłem ich wielkim fanem, mieli w sobie to coś, tę postawę. Wszystko mieli w nosie. W sposobie, w jaki wtedy podchodzili do sławy i ją olewali, było coś bardzo specyficznego, bardzo mi się to podobało.

Czy macie jakąś ulubioną piosenkę ze ścieżki dźwiękowej „Trainspottingu?"
Johnny: Słucham na zmianę „Lust for Life", „Perfect Day" i „Born Slippy". Te trzy utwory po prostu się na mnie rzuciły. Słuchałem ostatnio sporo Pulp, żeby przygotować się do roli i w ten sposób odkryłem ich na nowo. Słuchając ich uderza cię ogromna fala wspomnień z lat 90.
Ewan M: Czuję taką samą więź z Pulp. A gdy tylko słyszę „Born Slippy", mam ochotę przejść się mostem z kupą gotówki w torbie. Z nowego filmu wybrałbym zespół Young Fathers, w którym zakochał się Danny, oni są muzyczną osią „T2". Danny potrzebował współczesnej muzyki, żeby film nie był zbyt retrospektywny, bo dużo w nim oglądania się za siebie.

Czy macie ulubioną część garderoby z pierwszej części?
Ewen B: To niesamowite, że w pierwszej części kostiumy zaczerpnięto z szerokiego spektrum kultur, od lat 50. wzwyż. Nie da się tego zaszufladkować w późnych latach 90. Wybrano to, co najlepsze z lat 80., 70. i 60. Ubrania stworzyły świat, który nie zamyka się w roku 1995. Stworzyły własny, kinowy świat.
Robert: Parę rzeczy zakosiłem. Dla mnie Begbie w pierwszym i drugim filmie ubiera się prawie tak samo, bo na początku dwójki jest w więzieniu. Cóż, chyba nie zdradzę wam zbyt wiele z fabuły, jeśli powiem, że z niego ucieka. Wraca do domu, a jego garderoba w ogóle się nie zmienia.
Ewan M: Moim ulubieńcem była nylonowa koszula z lat 70. z ogromnym kołnierzykiem w stylu disco i nadrukiem z Indianinem w pióropuszu jadącym konno przez Manhattan, wznoszącym pięść wśród wieżowców.
Robert: Ja stawiam na różowy sweter w serek Begbiego, bo to cały on.

„T2: Trainspotting" w kinach już od 3 marca 2017 roku.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Colin Crummy

Tagged:
Trainspotting
irvine welsh
Danny Boyle
Ewan McGregor
Renton
Sick Boy
wywiad
Wywiady
t2
Kultura
johnny lee miller
Robert Carlyle
aktorzy
T2: Trainspotting
aktor
ewen brenmer