klasa pracująca kontra high fashion

Fotograf Tom Johnson stworzył niesamowitą serię ukazującą mieszkańców walijskiego miasteczka Merthyr Tydfil, ubranych w kreacje od projektantów.

tekst Tish Weinstock
|
26 Listopad 2015, 4:50pm

Tomowi Johnsonowi, dzieciakowi z małego miasteczka z wielkomiejskimi marzeniami, od zawsze pisane były wielkie rzeczy. Znużony szarością zwykłego życia, jaką przypisywał swym rodzinnym stronom - hrabstwu Oxfordshire, Tom kupił stary, wysłużony samochód kempingowy, wziął swój aparat i rozpoczął podróż przez Wielką Brytanię w poszukiwaniu niezwykłych rzeczy. Zainspirowane twórczością Richarda Avedona, Diane Arbus i Aleca Sotha, zdjęcia Toma ukazują napotkane ludzi i miejsca, w których łatwo się zapomnieć i zgubić. Jego ostatni projekt, stworzony we współpracy ze stylistką Charlotte James to seria portretów, które łączą modę ze stylem dokumentalnym. Para udała się do rodzinnej miejscowości Charlotte w Walii o nazwie Merthyr Tydfil - przemysłowego zagłębia, które niegdyś było jednym z największych walijskich miast, a które w latach 80. utraciło zarazem swoją reputację, jak i mieszkańców, wskutek zamknięcia większości kopalń i hut. Szukali rdzennych mieszkańców w ubraniach znanych marek i projektantów, a efektem jest fotograficzna seria pt. Merthyr Rising, która w grudniu będzie miała swoją wystawę. Rozmawiamy z Tomem o modzie, fotografii i o pięknie nietypowych połączeń.

Natalie, lat 22, ekspedientka w sklepie, ubrana w Vivienne Westwood Red label

Powiedz mi o sobie kilka słów, gdzie dorastałeś?
Dorastałem na wsi w hrabstwie Oxfordshire i odkąd pamiętam, chciałem się stamtąd wyrwać do wielkiego miasta. Chciałem uciec przed takim zwykłym życiem, które utożsamiałem z domem rodzinnym. Angażowałem się we wszystkie możliwe sytuacje, które mogłem sfotografować. Po kilku latach pracy jako asystent zapisałem się na studia fotograficzne, ale rzuciłem je po dwóch semestrach i zacząłem pracować jako freelancer. Kupiłem stary, rozwalony samochód kempingowy i zacząłem jeździć po Wielkiej Brytanii.

Kiedy zacząłeś interesować się fotografią?
Gdy byłem młody, wiedziałem, co lubię, ale nie byłem pewien dlaczego. Potem kiedy miałem jakieś 20 lat, zacząłem doceniać procesy i rozumowanie, stojące za tym, co najbardziej mi się podobało. Mam lekką dysleksję i dyspraksję, więc nigdy nie byłem wybitny w szkole, za to zawsze pociągały mnie obrazy. Gdy miałem ok. 16 lat, zdałem sobie sprawę, że nie potrafię ani rysować, ani malować. Wziąłem do ręki aparat i robiłem zdjęcia koncertów, na które chodziłem, albo napotkanym ludziom. Zakochałem się w procesie robienia zdjęć i we włóczeniu się w poszukiwaniu nowych rzeczy, które mógłbym sfotografować. Aparat to doskonała przepustka na bycie w sytuacjach, w których normalnie nie czułbym się komfortowo. Jestem całkiem nieśmiały, a to mi pomaga, mogę używać aparatu jako wymówki do interakcji z ludźmi. 

Malcolm, lat 54, malarz i tapeciarz, bluza: Matthew Miller

Jak określiłbyś swoją estetykę?
Po prostu staram się, aby była moją własną.

Co cię inspiruje?
Bardzo wiele rzeczy mnie inspiruje, kolekcjonuję książki, lubię chodzić na wystawy i oglądać duże, surowe prace. Jest kilku artystów i fotografów, do których zawsze powracam: Richard Avedon, Diane Arbus, Alec Soth, Katy Grannan. Teraz bardzo podoba mi się twórczość malarki Jenny Saville.

Iris, lat 72, nie pracuje. Okulary: Moschino

Jaka historia kryje się za Merthyr Rising?
Ten projekt jest bardzo osobisty dla Charlotte - to ona przyszła do mnie z pomysłem podważenia stereotypów krążących wokół jej rodzinnego miasta - Merthyr Tydfil. Jeszcze w tym roku w lecie pojechaliśmy do Merthyr i zatrzymaliśmy się w domu jej dziadków. Wiele osób ze zdjęć, to znajomi i rodzina Charlotte, a inni to ludzie napotkani po drodze. Miasto ma bogatą historię, a jego mieszkańcy są niezwykle zgrani, panuje tam taka rodzinna atmosfera.

Jak pracowało ci się z Charlotte? Czy to zmieniło twój typowy proces artystyczny?
Przy projektach osobistych pracuję sam, a przy projektach modowych współpracuję ze stylistami. Ten akurat jest niezwykły, ponieważ zawarci w nim ludzie i miejsca są bliscy sercu Charlotte.

Ellie, lat 13, w swetrze od Martine Rose

Co chcieliście przekazać, zestawiając modę z przedstawicielami klasy pracującej Merthyr?
Element modowy był sposobem Charlotte na komunikowanie się z ludźmi poprzez wybrane przez nią medium. Proces stylizowania jest dla większości osób czymś bardzo niezwykłym, zupełnie nowym i tę szczerą dezorientację chciałem uchwycić na zdjęciach.

Skąd twoje zainteresowanie modą i w jaki sposób starasz się pogodzić to z aspektem społecznym?
Moda pozwala mi na tworzenie obrazów, w sposób, na który nie pozwala sama dokumentacja. Chcę eksperymentować w obu sferach tak, aby wzajemne granice się zacierały. Jeśli chodzi o modę, to zawsze staram się stworzyć coś interesującego i autentycznego. Coś, co jest w zgodzie z osobowością modeli. I tu, i tu chodzi o dokumentację ludzi, a to właśnie lubię robić najbardziej. 

Kyra i Evie, lat 6 i 7, ubrania Agi and Sam

Czy czyni dobrego modela?
Myślę, że to połączenie mnie i modela - to, w jaki sposób ja reaguję na ich mowę ciała i wrażliwość, może wpłynąć na to, jak zostaną przedstawieni. Polega to na współpracy, do której zawsze staram się podejść osobiście, na podstawie przypadku.

Co chciałbyś osiągnąć swoją pracą?
To bardzo trudne pytanie! Chcę tworzyć coś innego od tego, co się zwykle widuje. Nieustannie podnoszę sobie sam poprzeczkę i nie wiem, czy kiedykolwiek osiągnę pełną satysfakcję.

Co dalej?
Szykuje się kilka ekscytujących projektów, o których na razie nie mogę nic powiedzieć, ale myślę, że będę leciał do Ameryki na początku przyszłego roku.

Wystawa Merthyr Rising odbędzie się w Box Studio w londyńskiej dzielnicy Shoreditch między 9-13 grudnia.

Zobacz też:

Irlandczycy w dobie kryzysu.

Kawałek londyńskiego życia.

40 lat Manhattanu w zdjęciach.

Thomas i James, lat 6, ubrani w kurtki Adidasa

Kredyty


Tekst: Tish Weinstock
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcia: Tom Johnson
Stylizacja: Charlotte James

Tagged:
Μόδα
Kultura
Tom Johnson
high-fashion
klasa pracująca
merthyr