kobieta skazana za aborcję

W czasie, gdy w Polsce toczy się dyskusja o aborcji, poznajemy skutki jej zakazu w Irlandii Północnej.

|
05 Kwiecień 2016, 11:00am

Pro-choice protesters in Dublin. Image via Wikipedia.

Podczas gdy w Polsce trwa dyskusja o projekcie całkowitego zakazu aborcji, a tysiące ludzi protestuje na ulicach, w poniedziałek w Irlandii Północnej anonimowa, 21-letnia kobieta została skazana za przerwanie ciąży. Dostała 3 miesiące, w zawieszeniu na 2 lata. Adwokat zaznaczył, że jego klientka „nie znalazłaby się przed sądem", gdyby mieszkała w innej części Wielkiej Brytanii. Irlandia Północna jest jedynym miejscem w tym kraju, w którym aborcja jest przestępstwem. Wszystko za sprawą starego, 150-letniego prawa ustanowionego za czasów Królowej Wiktorii. To wzbudziło oburzenie Brytyjczyków i zapoczątkowało dyskusję o konieczności zmiany anachronicznego prawa.

Sytuacja tej kobiety jest podobna do doświadczeń wielu młodych dziewczyn, które nie potrafią się odnaleźć na krętej (i drogiej) drodze do legalnego przerwania ciąży. Zakłada się, że większość z nich jeździ na zabiegi za granicę. Skazana zaszła w ciążę, gdy miała 19 lat i po prostu nie było jej stać na taki wyjazd.

W sądzie zeznano, że dziewczyna chciała pojechać do Anglii, ale nie miała pieniędzy na podróż i zabieg. Nie miała możliwości na poddanie się bezpiecznej i legalnej aborcji, więc poszła do kliniki i zapytała, co może zrobić. Tam dowiedziała się o mifepristonie i mizoprostolu — dwóch lekach wywołujących poronienie. Kupiła tabletki przez internet i sama przeprowadziła nielegalną aborcję. Później jej współlokatorzy znaleźli dowody i zgłosili zdarzenie na policję. Jej obrońca wyjaśnił, że dziewczyna czuła się „osamotniona, jak w potrzasku i nie miała do kogo się zwrócić", więc podjęła „desperackie kroki".

W Irlandii Północnej aborcja jest przestępstwem, a maksymalny wyrok, jaki za nie grozi, to dożywocie. Wyjątków nie stanowią nawet sprawy gwałtów oraz płodów obciążonych ryzykiem ciężkiej choroby, które prawdopodobnie nie przeżyją po narodzinach.

Ta sprawa pokazuje, co może się stać, gdy w kraju wprowadzi się całkowity zakaz aborcji. Zakłada się, że kobiety mogą po prostu pojechać do innego państwa na zabieg, ale jak widać w tym przypadku, wiele z nich nie ma na to pieniędzy. Przerwanie ciąży staje się przywilejem, a nie prawem. Podobnie jak Polska, Irlandia Północna jest katolickim krajem, a kwestia aborcji wywołuje w nim spore kontrowersje. Większość brytyjskich polityków nie chce zabierać głosu w tej sprawie.

W rozmowie z gazetą „The Guardian", fundacja charytatywna The British Pregnancy Advisory Service wydała oświadczenie: ta kobieta „jest ofiarą okrutnego prawa dotyczącego aborcji i postawy polityków, którzy nie chcą chronić zdrowia swoich wyborców". Ponadto wezwano „wszystkich polityków do zniesienia tych starodawnych, wiktoriańskich praw i stworzenia nowych, stosownych dla kobiet w 2016 roku. Zasługujemy na to". Sami nie ujęlibyśmy tego lepiej.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Wendy Syfret
Zdjęcie Wikipedia
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska