jednorazowe aparaty i dzieci z obozu dla uchodźców

Ich zdjęcia pokazują wstrząsającą mieszankę biedy, nudy i rutyny.

tekst i-D Staff
|
17 Czerwiec 2016, 4:10pm

Ponury charakter zdjęć przedstawiających dzieci w obozach dla uchodźców nie jest zaskakujący: one żyją zawieszone między światami,nie chroni ich żaden kraj. Na początku tego roku australijska organizacja zajmująca się pomocą uchodźcom, Act for Peace, postanowiła dać syryjskim dzieciom przebywającym w Jordanii narzędzia, pozwalające na zapis własnych doświadczeń.

Zdając sobie sprawę, że bezpośrednia prośba o opisanie ich przeżyć mogłoby stanowić kolejną traumę, organizacja wpadła na pomysł, by dać im jednorazowe aparaty fotograficzne. W ten sposób mogą przekazać swoje doświadczenia bez używania bolesnych słów.

Wykonane przez dzieciaki zdjęcia są jednocześnie zwyczajne i poruszające. Mając wolną rękę, uchwyciły to, co je otacza: życie codzienne, przyjaciół, rodzinę i zabawy. Efekt to intymny wgląd w życie, ciężko o taką wrażliwość w telewizyjnych wiadomościach. Mimo ekstremalnej sytuacji, w jakiej się znalazły się dzieciaki, ich życia nadal wypełniają dobrze znane obrazy. Spędzają razem czas, bawią się, nudzą, śmieją i jakoś sobie radzą. Rozmawialismy z Karen McGrath, która współealizowała projekt.

Projekt wydaje się dość skomplikowany organizacyjnie.
Daliśmy im aparaty, kiedy brały udział w programie organizowanym przez naszą organizację partnerską w Jordanii, Child's Forum. Te spotkania odbywają się co tydzień i pozwalają dzieciom spotkać się w lokalnym domu kultury, by uczyć się i bawić. Podczas jednego z nich zorganizowaliśmy krótkie warsztaty fotograficzne i każdy dostał aparat na tydzień. Największym wyzwaniem była pewność, że wiedzą jak ich używać. Opowiedzieliśmy im o podstawach fotografii, o tym, jak opowiadać historię za pomocą zdjęć. Większość z nich od razu to załapała. Przed wojną wiodły szczęśliwe życie, nie różniły się specjalnie od dzieciaków z Australii, instynktownie wiedziały, jak korzystać z aparatów. Od razu chciały wykorzystać tę możliwość.

Nic dziwnego, a czy mieliście jakieś oczekiwania, co sfotografują?
Szczerze mówiąc, mieliśmy naprawdę dużo wątpliwości. Daliśmy im bardzo otwarte wytyczne, żeby mogły wyrazić siebie najautentyczniej, jak to możliwe. Powiedzieliśmy po prostu: pokażcie nam swoje życie. Widzieliśmy obóz, wiedzieliśmy, jak wygląda, ale chcieliśmy poznać ich perspektywę.

Na zdjęciach widać zmagania, ale nie na tym się skupiają. Czy to, co znalazło się na zdjęciach, zaskoczyło cię?
Nie tyle zaskoczyło, co zrobiło na mnie wrażenie. Spotykaliśmy się z nimi w ich domach albo na zajęciach w domu kultury, ale zdjęcia dały wnikliwy obraz ich świata. Możliwość zobaczenia, jak postrzegają przyjaźń, rodzinę, dom, w taki prosty sposób, była piękna.

Czy możesz powiedzieć coś więcej o ich życiu codziennym, o tych momentach, które nie są często pokazywane w mediach.
Jest bardzo monotonnie. Większość z nich nie chodzi do szkoły, a ich rodzice i inni członkowie rodziny nie mogą legalnie pracować w Jordanii, więc każdy dzień wygląda tak samo. Budzą się, jedzą, kiedy jedzenie jest dostępne i rozmawiają między sobą. Dzieciaki mówiły, że ich ulubiony czas to momenty, kiedy mogą wyjść i bawić się z przyjaciółmi, wyrażnie widać to na zdjęciach.

Rzeczywiście wydaje się, że to nuda jest najbardziej przygnębiająca.
Pomimo traum, jakie przeżyły, nadal są dziećmi. Najbardziej lubią uprawiać sporty, razem biegać i się śmiać. Te zdjęcia naprawdę pokazały ich chęć do zabawy i przyjaźń, jaka je łączy. Uważam, że to mocne przypomnienie, jak wygląda codzienność zamieszanych w konflikt dzieciaków i przypomina, że nie są statystykami z wiadomości, tylko dziećmi. 

Act for Peace wspiera syryjskich uchodźców przebywających w obozach na terenie Jordanii dzięki kampanii zbierania funduszy, The Ration Challenge.

Kredyty


Tekst Wendy Syfret
Tłumaczenie Maria Plichta
Zdjęcia via Act for Peace

Tagged:
Fotografia
Kultura