milla jovovich: jak „piąty element” zmienił jej życie

20 lat po premierze aktorka mówi nam, że nic w karierze nie przyszło jej łatwo.

|
10 Lipiec 2017, 6:55am

Kiedy Milla dostała angaż jako Leeloo w „Piątym Elemencie" Luca Bessona, 19-letnia aktorka urodzona w Kijowie miała już parę ról na koncie. Zaczęła pracować jako modelka, gdy miała 9 lat, w wieku 12 lat sfotografował ją Herb Ritts, później zagrała rolę kontrowersyjną rolę Brooke Shields w sequelu „Błękitnej laguny", gdy miała 15 lat, a rok po tym nagrała ukraiński folkowo-rockowy album, który przypominał trochę Kate Bush. To sporo rzeczy, które musiała odrzucić, żeby zagrać cielesną wersję Istoty Pozaziemskiej doświadczającej Ziemi po raz pierwszy.

„Piąty element" może być uważany za powrót Milli do aktorstwa — zniechęcona nastolatka prawie porzuciła karierę aktorską po głośnej reakcji na „Powrót do błękitnej laguny" i zredukowaniu jej roli w „Uczniowskiej balandze". Milla została Leeloo mimo początkowego odrzucenia jej kandydatury. Wszystko dzięki temu, że zaczepiła Luca w hotelu Chateau Marmont parę miesięcy później i odbyła 8-miesięczny trening, w trakcie którego trenowała ruchy, popisy kaskaderskie i uczyła się nowego języka. Mówiąc krótko: Milla to pracowita dziewczyna.

 Aktorka, modelka, piosenkarka, matka i projektantka jest nadal niedoścignioną królową filmów akcji w wieku 41 lat, 20 lat po tym, gdy pierwszy raz pojawiła się na dużym ekranie w ikonicznym kostiumie z bandaży Jeana-Paula Gaultiera. Podczas rozmowy telefonicznej ze swojego domu w Los Angeles, Milla opowiedziała nam o dwóch dekadach grania silnych kobiet, magii sci-fi i dlaczego w modelingu zawsze liczyło się coś więcej niż tylko ładna twarz.

Czym po 20 latach jest dla ciebie Leeloo?

Z prywatnego punktu widzenia „Piąty element" niesamowicie zmienił moje życie i to, jaką jestem osobą i aktorką. Przygotowania do tej roli były czymś, co zapamiętam do końca życia. Ulepszyło to bardzo moje oddanie w stosunku do pracy — coś, czego nauczyłam się już jako dziecko. Kiedy poznałam Luca, czułam, że miał on takie same podejście do pracy, jak moi rodzicie. Leeloo jest zdecydowanie jedną z najbardziej niesamowitych postaci, jakie widziałam. Teraz moja córka też kocha Leeloo. „Piąty element" był jednym z jej ukochanych filmów już kiedy miała 5 czy 6 lat. Nasze najmłodsze dziecko też pokocha Leeloo. Jest to postać, która wywiera duże wrażenie na ludziach.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Jak nauczyłaś się języka „Divine", wymyślonego przez Luca i zawierającego ponad 400 słów?

Nie chce odbierać geniusza Lucowi — to on wymyślił go w całości i pomógł mi się go nauczyć. Dał mi też słownik. Pisaliśmy sobie listy w tym języku, więc przyzwyczaiłam się do komunikacji i rozmów. Pracował nad nim przez wiele, wiele lat.

Czy nadal potrafisz się nim posługiwać?

Nie! Nadal potrafię wypowiedzieć moje imię. Jako aktorka, mam świetną pamięć krótkotrwałą — mogę zapamiętać dużo rzeczy, a później szybko o nich zapomnieć.

Jak odgrywanie postaci Leeloo przełożyło się na twoją późniejszą karierę aktorską?

Kiedy obejrzałam „Obcego", mając 12 lat, pomyślałam: „Wow, nie wierzę, że kobiety też mogą to zrobić!". Na takich filmach zostałam wychowana. Zaczęła pracować bardzo wcześnie. Gdy byłam nastolatką zdecydowanie czułam, że właśnie takie role chcę grać i takie też dostawałam... Właściwie to nie byłam nawet pewna, czy chcę się zajmować aktorstwem. Byłam bardzo zdezorientowana, jak każdy inny nastolatek. Czułam, że chcę robić inne rzeczy. „Piąty element" sprawił, że poczułam się jak wtedy, gdy miałam 12 lat i oglądałam „Obcego". Pomyślałam: „Dam radę". Uwielbiam filmy akcji i wykonywanie sztuczek. Kocham magię tworzenia sci-fi. Granie czegoś tak ogromnego i potężnego zawsze mnie fascynowało, zarówno w filmach, jak i literaturze. Ten film był na pewno sporym kamieniem milowym w mojej karierze aktorskiej i graniu silnych kobiecych postaci.

Zaprojektowałaś wiele własnych kostiumów filmowych. Jako jedna z pierwszych gwiazd wydałaś też linię ubrań Jovovich-Hawk, która została nominowana do nagrody CFDA. Dlaczego moda jest dla ciebie taka ważna?

Od zawsze interesowałam się modą i rysunkiem. Projektowanie było dla mnie bardzo naturalne, więc zawsze miałam decydujące zdanie w doborze kostiumów. Moje pomysły biorą się z logicznego punktu widzenia — jeśli chodzi o „Piąty element", Leeloo musiała mieć jakiś strój, żeby nie była naga. Musiało to być coś tak skąpego, żeby lekarz potrafił łatwo pobrać próbkę czy zrobić zastrzyk, ale też zakrywało nagość bohaterki. To stąd wziął się pomysł z bandażami. Zawsze fascynowała mnie logistyka wymyślonych, sfabrykowanych rzeczy.

Dla której kobiety chciałabyś projektować, spośród postaci żyjących albo historycznych?

Zawsze byłam fanką Anglii z epoki gregoriańskiej. To moje ulubione kostiumy historyczne. Bardzo chciałam nosić koronkowe suknie żałobne.

Wydałaś album, nad którym prace zaczęłaś w wieku 13 lat. Co lubisz w koncertowaniu w porównaniu z byciem przed kamerą?

Muzyka zawsze była czymś, co reprezentowało dla mnie tajemnice istnienia, kiedy byłam młodsza. To było zawsze coś, co pozwalało mi wyrażać siebie w sposób, w który inne środki by mi nie pozwoliły. Muzyka była sposobem na bycie kimś innym — hiperrealistycznym archetypem siebie, cokolwiek to było. Była też czymś, co pozwoliło mi realizować się kreatywnie w sferach, gdzie nie wystarczało mi aktorstwo.

Czy praca jako modelka i aktorka w tak młodym wieku, dawała ci poczucie strachu przed byciem starszą?

Najważniejszą rzeczą w byciu artystą, czy odniesieniu sukcesu jest edukacja i praktyka. Nie weszłabym do branży, po prostu mówiąc: „Jestem młoda, ładna i fajna, a w dodatku chodzę na wszystkie możliwe imprezy, więc muszę odnieść sukces". To przemija bardzo szybko. Chodzę na imprezy od dłuższego czasu. Dużo osób odchodzi w niepamięć, zwłaszcza młode dziewczyny, które były bardzo rozchwytywane przez rok, góra dwa. Robią się po prostu nudne. Zawsze znajdzie się inna ładna twarz, więc musisz wnieść coś więcej, żeby odnieść sukces.

Jak postrzegasz modeling w 2017 roku?

Nawet modeling nie jest czymś, co opiera się tylko na wyglądzie. Chodzi bardziej o pytania: „Kim jesteś? Dlaczego jesteś interesująca? Dlaczego powinniśmy cię zatrudnić?". Jest też bardziej intensywny, niż kiedy byłam młoda. [Edukacja] była też czymś, co wpoiła mi mama — „Twój wygląd pozwoli ci wejść do pokoju, ale dzięki czemu się tam utrzymasz?". Brałam to na poważnie, ponieważ moim największym strachem było bycie nieinteresującą osobą. Teraz jestem naprawdę szczęśliwa jako aktorka. Kocham proces twórczy i rozwój. Aktorstwo na pewno zapewnia dużo frajdy — po prostu potrzebowałam czasu, żeby to zrozumieć.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Hannah Ongley
Zdjęcia: Amy Troost
Dyrektor modowy: Alastair McKimm