jak „dirrty” xtiny zmieniło pop

Zanim nastały czasy „Anacondy” i „Wrecking Ball”, Christina Aguilera zszokowała cały świat swoim teledyskiem.

tekst Issy Beech; tłumaczenie Patrycja Śmiechowska
|
gru 1 2016, 4:05pm

Na okładce „Stripped" — czwartego albumu studyjnego Christiny Aguilery — piosenkarka ma na sobie jedynie spodnie z rzemykami, czarny sznurek na ramieniu i mnóstwo cienia na powiekach. Była wtedy jedną z największych gwiazd popu, ale do tamtej pory była kojarzona raczej dziewczyną z sąsiedztwa — chociaż trochę sprośną; w końcu mówiła, że „trzeba potrzeć ją we właściwy sposób", jak dżinna w lampie.

Aguilera przejęła kontrolę nad swoim wizerunkiem w fazie produkcyjnej „Stripped", jej drugiego albumu (jeśli nie liczycie nagranego pospiesznie krążka z hiszpańskojęzycznymi wersjami jej hitów oraz świątecznej płyty — a wiemy, że nie bierzecie ich pod uwagę). Odważnie zmieniła się w wyuzdaną i bezkompromisową, dorosłą kobietę. „Stripped" promowano jako przeskok w kobiecość, odkrywanie siebie. Dużo później do wiadomości publicznej podano, że przed powstaniem albumu piosenkarka miała problemy ze zdrowiem psychicznym — jej ekipa oficjalnie nazwała je „załamaniem nerwowym". To właśnie ono zainspirowało ją do dokonania dramatycznej zmiany.

„Pozwólcie, że się przedstawię", zaczyna się płyta. „Chcę, żebyście mnie poznali — prawdziwą mnie". W ten sposób Christina powiedziała: „Cały ten badziew, który widzieliście wcześniej, był fabrykacją, marketingiem. A to? To jest prawdziwe".

Menedżer Aguilery, Steve Kurtz, stał na czele jej ekipy od lat. To właśnie ich zawodowe rozstanie pozwoliło Christinie porzucić wyidealizowany wizerunek, którego nienawidziła i który podobno tak ją dręczył. Dlatego „Stripped" nie było formą wykreowania siebie na nowo, ale raczej pokazania prawdy.

„Dirrty", pierwszy singiel ze zwrotką Redmana, opowiadał po prostu o imprezie ze znajomymi. Pot, kręcenie biodrami i może przy okazji towarzyszące temu lekkie podniecenie — nic zbyt szalonego. To dzięki teledyskowi w miarę niewinny tekst przeistoczył się w seksowny hymn, który dosłownie zmienił świat. Stał się także częścią konspiracji „dwóch R", razem z takimi kawałkami jak „Hot in Herre" Nelly'ego i „Right Thurr" Chingy'ego, ale to temat na osobny artykuł.

Teledysk do „Dirrty" (wyreżyserowany i nakręcony przez Davida LaChapelle), pokazał nową wersję Xtiny w górze od bikini, majtkach z „X" na pupie i spodniach z wycięciem w kroku i na pośladkach. Spocona piosenkarka z nowymi kolczykami w nosie i brodzie wychodzi z klatki, a potem wchodzi na ring, gdzie tańczy wśród mokrych, umięśnionych tancerzy. Później nokautuje kobietę w masce z meksykańskich zapasów. Wideo kończy się sekwencją taneczną pod prysznicem, podczas której Christina wije się i chlapie wodą.

Chociaż singiel nie odniósł aż tak spektakularnego sukcesu (dotarł na 48 miejsce amerykańskiej listy Billboardu i nie leciał zbyt często w radiu) wideo od razu stało się hitem. Było numerem jeden w MTV Total Request Live i w 2008 roku zostało okrzyknięte piątym najlepszym teledyskiem w historii TRL. W tym samym roku czytelnicy FHM okrzyknęli go dziewiątym najseksowniejszym klipem wszechczasów, a w 2013 roku zajął drugie miejsce na liście skandalicznie seksownych teledysków VH1.

Widzowie z całego świata wydawali się zachwyceni i zahipnotyzowani. Czemu nie? Biusty, pupy, seks, absurd i agresja — to praktycznie portal do głowy przeciętnego nastolatka.

Z drugiej strony ludzie powyżej trzydziestki byli zszokowani i zniesmaczeni. David Browne, dziennikarz Entertainment Weekly, nazwał Aguilerę „najwulgarniejszą reptalianką świata", a w recenzji Time napisano, że Xtina wygląda, jakby „przyjechała na plan prosto z międzygalaktycznego zlotu prostytutek".

Niedługo po premierze program „Saturday Night Live" stworzył parodię klipu z Sarą Michelle Gellar w roli głównej. „Gdy ludzie zobaczą ten klip, przestaną postrzegać mnie jako słodką blond dziwkę branży muzycznej... i zaczną postrzegać mnie jako prawdziwą dziwkę", powiedziała jej postać z silnym, południowym akcentem, którego sensu nie jesteśmy w stanie wyjaśnić. W tym samym odcinku Tina Fey żartowała, że od teledysku dostała kłykcin kończystych.

W skrócie teledysk do „Dirrty" mocno wpłynął na ludzi. Wyrzucił do kosza przesłodzony pop z końca lat 90., który wmuszało w nas MTV. Olał sugestywność i przeszedł prosto do seksu i szaleństwa. Jasne, dorośli się wkurzali, ale pokoleniu nastolatków pokazało to, co rodzice ukrywali przed nimi przez lata. Dzięki niemu dostrzegliśmy, co czeka nas w kolejnym etapie życia: seksualną niezależność i według wizji LaChapelle'a — mroczną orgię, pełną parkietów i podziemnych klubów walki.

Odpowiedź Aguilery na krytykę była wyważona i bezwstydna. Jak powiedziała Blenderowi: „Gdy jesteś odważna i otwarta, w artystycznym sensie, w muzyce i teledyskach, cała grupa ludzi czuje się przez ciebie zagrożona, szczególnie w Ameryce Środkowej. Mam władzę, kieruję wszystkim i wszystkimi wokół mnie. Taka odwaga jest moim zdaniem miarą prawdziwego artysty".

Zdjęcie via @thesuavelumberjack

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Chociaż krytycy odrzucali szczerość seksualnej otwartości Christiny — do znudzenia powtarzając tekst o „symulowaniu masturbacji" jako czymś lubieżnym — ona po prostu powiedziała: „Myślę, że wszyscy moi fani dorośli razem ze mną i rozumieją, że muszę wyrazić siebie".

Wtedy nadszedł czas na „Beautiful". Drugi singiel ze „Stripped" okazał się środkowym palcem, skierowanym do hejterów. Piosenka przypominała, by kochać siebie, mimo krytyki, śpiewała: „Słowa nie mogą mnie zranić".

W obecnych czasach (domniemanej) akceptacji i wyzwolenia ciężko wyobrazić sobie, że coś tak powszechnego (jak erotyka i przemoc w filmach) wywołało tyle chaosu i gniewu. Z drugiej strony, może przynajmniej częściowo, tę powszechność zawdzięczamy właśnie „Dirrty".

Z perspektywy czasu widzimy, że to, co na początku mówiono o klipie, jest przykładem rażącej mizoginii. Całe to niezadowolenie zostało wymierzone w młodą kobietę, która wyrażała swoją seksualność, nie będąc rekwizytem mężczyzny. To przestraszyło ludzi, podobnie jak wcześniej Madonna i Aretha Franklin. Zastanawiano się: czy te kobiety nie mają wstydu? A odpowiedź Christiny brzmiała po prostu: Nie.

Na pewien sposób „Dirrty" utorowało drogę takim klipom jak „Anaconda" Nicki Minaj i „Wrecking Ball" Miley Cyrus. Dzięki niemu Fergie, Beyoncé i inne popowe wokalistki mogą otwarcie emanować seksualnością. I co najważniejsze, gdyby nie Xtina, nie powstałby tegoroczny kostium halloweenowy Kylie Jenner. Christina — jesteśmy ci dozgonnie wdzięczni.

Zdjęcie via @kyliejenner

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Isobel Beech
Screenshot via Vevo