​years & years mierzą wysoko

Rozmawiamy z najfajniejszymi chłopakami grającymi synth pop, którzy Polskę odwiedzili w tym roku już dwa razy.

tekst Francesca Dunn
|
25 Sierpień 2015, 2:15pm

Chłopaki z kapeli Years & Years grali w kwietniu na poznańskim festiwalu Spring Break, a następnie w lipcu na Openerze. Miesiąc temu wydali swój debiutancki album Communion, a teraz udali się na Baleary na zasłużony tydzień urlopu. Olly wziął najlepszego kumpla (Neila z Clean Bandit), Mikey zabrał dziewczynę, a Emre spóźnił się na samolot, więc został w domu. Na szczęście, udało mu się dotrzeć do Helsinek na Flow Festival, na którym niedawno grali Years & Years. Spotkaliśmy się z całym trio w prowizorycznym ogródku na backstage'u. „Gdyby nie jedno oczko, to by mnie na świecie nie było", zaczyna Mikey. Że co, stary? „Mój dziadek grał w krykieta, a moja babcia robiła kanapki w klubie krykieta. Tuż zanim uderzył w piłkę, dziadek puścił do babci oczko. Zaczęli być razem, potem urodziła się moja mama i tak się wszystko zaczęło", tłumaczy. Kapela mówi o modyfikacjach genetycznych, o tym, że homoseksualni muzycy powinni móc otwarcie śpiewać o swojej miłości oraz o tym, które bohaterki z Seksu w Wielkim Mieście lubią najbardziej.

Dobra, na początek, którą fikcyjną ekipę najbardziej waszym zdaniem przypominacie?
Mikey: Myślę, że Buffy
Olly: O jezu, tak! Buffy!
Mikey: Emre, ty jesteś Xanderem.
Emre: Olly, a ty byś był Willow…
Olly: Willow jest najlepsza! I jest lesbijką! To jest super. Ale nie ma opcji, żebyś to ty był Buffy, Emre...
Mikey: Przecież nic nie mówię! Ja mógłbym być Sethem Greenem, w sensie Ozem, tym co czasem się zmienia w wilka. Tylko że wtedy musielibyśmy jakiś czas ze sobą chodzić, co nie Olly?
Olly: No ale ja się okazuję lesbijką, więc to akurat spoko.
Emre: A kiedy ona się ujawnia? Pamiętam, jak kręciła z czarownicą, ale nie pamiętam, jak się przyznaje albo żeby o tym kiedykolwiek dyskutowała z Ozem.

Może jest bi
Olly: O matko, a co z Seksem w Wielkim Mieście!?
Mikey: Ja bym był…
Olly: Ty byś był Charlotte, na stówę!
Mikey: Która to była?
Olly: Ta elegancka pedantka. Emre, ty jesteś Mirandą. A ja, hmm, nie jestem pewien czy bym był Carrie czy Samantą?
Emre: Yyy, akurat to ty byś był Mirandą, a ja tą wyuzdaną…
Olly: No może teraz…
Mikey: Tak, to fakt.

Wow, brudy zaczynają wychodzić! Olly, wypowiedziałeś się, że potrzeba więcej homoseksualnych gwiazd popu, które mogłyby otwarcie śpiewać o swojej miłości. Z jakim odzewem się spotkałeś?
Olly: Głównie z poparciem. Wydaje mi się, że jakieś źródła newsowe próbowały to odwrócić, zarzucając mi atak na gejowskie gwiazdy popu.

Co oczywiście robiłeś, prawda?
Olly: Oczywiście. Zawsze próbuję wszczynać ze wszystkimi kłótnie i walki. Nie, zupełnie nie chciałem nic takiego. Większość osób akurat reagowała pozytywnie, typu: „właśnie, dlaczego się ich nie słyszy?" Co jest fajne. To strasznie nudne, że mamy tylko jeden głos i jedną dynamikę w muzyce pop, co nie? I nie mówię tylko o mężczyznach gejach, mówię też o lesbijkach i o artystach, którzy się nie identyfikują z żadną płcią, o wszystkich. To zjawisko istnieje, ale niestety muzyka mainstreamu jest po prostu bardzo w tyle.

Czy są jacyś konkretni muzycy, których szanujecie za wykorzystywanie platformy w pozytywny sposób?
Olly: Jest taki producent muzyki elektronicznej - Loti, który napisał coś naprawdę wspaniałego o byciu queer w przemyśle muzycznym.
Mikey: Rage Against The Machine są całkiem spoko... oddają dużo zysków na cele charytatywne.
Olly: Jeśli chodzi o mnie, to się trochę nie mogłem zdecydować co do Miley Cyrus, ale ostatnio zaczęła wykorzystywać sławę do zwracania uwagi na ważne kwestie, o których nikt nie mówi, na przykład transpłciowość. Mam wrażenie, że ona naprawdę się tym wszystkim przejmuje i za to ją szanuję.
Mikey: Chris Martin z kolei robi dużo na rzecz szumu w uszach. Zaczął nawet rozdawać ludziom przychodzącym na jego koncerty zatyczki do uszu.

O nie, czy naprawdę jest tak źle?
Mikey: Hehe, dobry żarcik.

O czym marzyliście mając naście lat?
Olly: Ja chciałem być piosenkarzem, chciałem być sławny!
Emre: Ja chciałem być w zespole.

Więc marzenia się spełniły. A co wam się ostatnio przyśniło?
Mikey: Mi się śniło, że naszczałem zeszłej nocy na kota!

Twojego kota?
Mikey: Nie, po prostu, jakiegoś kota. Był czarnobiały i siedział w zlewie, a ja na niego naszczałem.
Emre: Ja ostatnio miewam bardzo żywe sny. Parę dni temu mi się śniło, że strasznie pokłóciłem się z Ollym. Obudziłem się totalnie wkurzony na niego.
Olly: Zeszłej nocy przyśniło mi się, że byłem mechanikiem i miałem tego ogromnego mechanicznego kreta, którym bardzo szybko robiłem w ziemi tunel.

Jak myślisz, co to oznacza?
Olly: Bo ja wiem... Ale chyba drążąc, oddalałem się od czegoś.

A co chcielibyście mieć, czego nie macie?
Emre: O jezu, chyba spokój ducha! A, no i radioodbiornik DAB.
Mikey: Diabelski młyn! Jadłbym na nim lunch i takie tam.
Olly: Strasznie bym chciał coś, co zapisuje i ściąga twoje sny, które można byłoby potem odtworzyć.

To byłoby fajne.
Mikey: Powinni zrobić takie słuchawki, które zakładasz innej osobie, z którą śpisz, dzięki czemu oboje jesteście w tym samym śnie.
Emre: To byłoby super, ale z drugiej strony trochę jak Koszmar z Ulicy Wiązów.
Olly: Ta, na pewno byście się zabijali i tak dalej.
Mikey: Ale tylko we śnie, więc się nie liczy.
Emre: Ty byś był zbyt zajęty szczaniem na kota! Ja nie chcę tego oglądać!

Ale Emre, to ty jesteś tym kotem
Emre: To jednak bardzo niebezpieczne, bo raczej nie chce się, żeby twój chłopak albo dziewczyna wiedzieli, o czym śnisz.

Ale byłoby super się razem obudzić, spojrzeć na siebie i wspólnie stwierdzić: „k...a, ale to było zajebiste!"
Mikey: Tak, ja pierdolę! W stylu: co ty właśnie robiłeś z Daisy Lowe?! Albo można byłoby wybierać z iPada, o czym chce się mieć sen: to co kochanie, gdzie chcesz pojechać? Och, udajmy się do Francji! Wtedy wciskasz Francję i...
Olly: To brzmi jak totalnie nudny scenariusz…
Emre: … Ta i co, oboje siedzicie i wpieprzacie bagietki.

Ależ Mikey, musisz mierzyć wysoko! Chociaż to akurat się stanie na stówę.
Emre: A niedługo będzie można wybrać płeć własnego dziecka.

Jestem prawie pewna, że już teraz można.
Emre: Serio?!
Olly: Ta, możesz nawet wybrać kolor oczu i inne pierdy. Należy się martwić wtedy, gdy to zostanie sprywatyzowane i bogacze zaczną sobie wybierać dzieci na porządku dziennym.
Mikey: Jak w Gattace!

A bogaci ludzie będą jeszcze bardziej piękni i zrobieni
Olly: Tak i w przyszłości będzie można klasyfikować ludzi po wyglądzie, bo wszyscy bogacze będą piękni, zresztą już tak trochę jest, z operacjami plastycznymi na przykład. Będą też modyfikacje genetyczne. A nikt inny nie będzie miał do nich dostępu, więc ci, których nie będzie stać, pozostaną normalnymi, brzydkimi ludźmi jak my teraz, a ci bogacze będą mówić: „sorry, jesteś biedny, więc nie wchodzisz".
Mikey: Widziałeś Gattakę?
Olly: Tak! Przestań gadać o Gattace!
Mikey: Ale ty właśnie dokładnie opisujesz to, co się dzieje w filmie.

Jaka jest najlepsza rada, jaką w życiu dostałeś?
Mikey: Nie trzyj oczu, po tym, jak kroiłeś chilli.
Olly: Sam nie wiem... może: zawsze zakładaj kondom? To jest dobra rada.
Emre: Zawsze?

Olly ma jeden założony nawet teraz...
Emre: Tak na wszelki...
Mikey: Na zawsze okondomiony!
Olly: Używaj kondomów, o to mi chodziło. I rób badania.
Mikey: Tak samo ważne: zawsze oszczędzaj trochę wody po makaronie, potem wypłucz makaron, a na koniec dodaj tej wody do sosu razem z makaronem.
Emre: Naprawdę nie wiem, czemu The Guardian twierdzi, że jesteśmy klasą średnią...

Zobacz też: Wokalista years & years walczy o szczerość w popie.


Kredyty


Tłumaczenie: Zuza Bień

Tagged:
synth pop
years and years
muzyka