jak skończyła kratka burberry?

Nowy album fotograficzny pt. „Berberry” został poświęcony ludziom, którzy na swój własny sposób upodobali sobie kultową kratkę oraz wszystkim dziwnym miejscom, gdzie ten wzór wylądował.

|
27 Listopad 2015, 4:55pm

Od małego miałam słabość do Burberry. Miękkie szaliki, frotki do włosów w słynną kratę, malutkie torebki towarzyszyły mi w codziennym życiu. Podróbki oczywiście, bo przecież krata Burberry to najbardziej podrabiany wzór w świecie mody. Rozpoznawalny na pierwszy rzut oka motyw w kolorach beżu, czerni, bieli i czerwieni był powielany, podrabiany i przerabiany na wszystkie możliwe sposoby na całym świecie, ku wielkiemu nieszczęściu brytyjskiej marki. W Wielkiej Brytanii krata początkowo będąc przejawem luksusu, stała się synonimem obciachu i naczelnym atrybutem kultury chuliganów i tzw. chavsów [brytyjski odpowiednik polskiego „dresa", przyp. tłum.]

Marka została założona przez Thomasa Burberry w 1856 roku i uosabiała początkowo brytyjską arystokrację. Sławę przyniosła jej niezwykła funkcjonalność ubrań - podczas I wojny światowej kultowe już trencze nosili oficerowie brytyjscy, a Roald Amundsen - pierwszy człowiek, który zdobył biegun południowy, miał na sobie przeciwdeszczowy anorak Burberry.

Niestety w wyniku bardzo dziwnego biegu wydarzeń, Burberry w Wielkiej Brytanii zaczęto utożsamiać głównie z pseudo luksusem, podróbkami i przedstawicielami klasy pracującej. Luksusowa marka zaczęła kojarzyć się kulturą „chavsów", a kratka wylądowała na obudowach do telefonów i podkładkach pod piwo. Ikoniczny wzór paradoksalnie stał się największym wrogiem marki, który mnożąc się pod postacią tanich podróbek, spowodował duże straty w finansowych księgach domu mody.

Kultową kratkę niezwykle upodobali sobie również piłkarscy chuligani, nosząc ją jako element swego zwyczajowego uniformu. Jedna grupa ochrzciła się nawet mianem „Burberry Boys". Powodem była ogólnie rosnąca moda na metki od projektantów i drogą odzież sportową. Co więcej, zamiana szalików z klubowymi kolorami na szaliki w kratkę była, trzeba przyznać, całkiem niezłym taktycznym posunięciem. Odzianym w „Burberry" pseudokibicom dużo łatwiej było uśpić czujność policji i infiltrować miejsca wroga - czyli na przykład puby, gdzie przebywają „kibice" innych klubów piłkarskich. Nie trwało to oczywiście długo, a w efekcie Burberry, a także inne marki: Stone Island, Lacoste, Aquascutum i Henri Lloyd, zostały oficjalnie zabronione w niektórych brytyjskich pubach. 

Odpowiedzią Burberry, co dość zrozumiałe, było zaprzestanie produkcji słynnej kratki. Oczywiście na ulicach Wielkiej Brytanii nadal się od niej roi. Tak bardzo, że fotograf Toby Leigh spędził ostatnie 10 lat, dokumentując podróbki i wszelakie reprezentacje sławnej marki. Od wózków inwalidzkich po torty urodzinowe, tatuaże, manikiur, gałki zmiany biegów i inne - nowy album Toby'ego Leigh Berberry zawiera 100 zdjęć „nieoficjalnych" wspaniałości.

„Jakieś 10 lat temu zacząłem zauważać ten wzór w coraz bardziej absurdalnych miejscach", tłumaczy. „Burberry nie było już luksusem z zachodniego Londynu. Nagle mieli je wszyscy i nie sposób było stwierdzić, czy to oryginał, czy podróbka".

W celu odzyskania dawnego statusu, kojarzącego się z luksusem i przepychem, Burberry potraktowało swój „rebranding" w ekstremalny sposób. By całkowicie odciąć się od kłopotliwych podróbek, marka zaczęła zatrudniać do swych kampanii członkinie brytyjskiej arystokracji, jak Kate Middleton czy Stellę Tennant. I dzięki obiektywowi Mario Testino, Kate Moss i Keirze Knightley, marce udało się odbić. Gdy dziś wejdziesz do sklepu Burberry, nie zobaczysz już nigdzie ich słynnej kratki.

Tutaj możesz kupić album Berberry (25 funtów)

Zobacz też:

Od Hermès do Homiés: podróbki świata mody.

Podróbki Hood by Air zalewają ulice Mexico City.

35 zapomnianych trendów w modzie.

Kredyty


Tekst: Maya Oppenheim
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcia: Toby Leigh