poznaj synchrodogs – foto-duet z ukrainy

Fotografowie-naturyści o procesie twórczym, rozbieraniu się i uciekaniu nago przed policją.

tekst i-D Staff
|
23 Czerwiec 2015, 4:15pm

Ciało w metalicznym stroju syreny rozpostarte wzdłuż skalistych basenów, dziewczyna pomalowana w tęczę, naga sylwetka siedząca w górskiej szczelinie - te przepiękne sceny jak ze snu to efekt pracy dwojga fotografów, działających w duecie pod nazwą Synchrodogs, na Ukrainie. Tania Schcheglova i Roman Noven tworzą razem od 2008 roku. Zwierzęce pozy i dzikie krajobrazy ze zdjęć mogą co prawda sugerować rozczarowanie społeczeństwem, ale duet pracował również dla kolorowych magazynów (zobacz dowcipną serię portretów Leonardo DiCaprio), a także dla marek modowych, między innymi dla Kenzo.

Z Tanią i Romanem spotkaliśmy się podczas ich przygotowań do nadchodzącej wystawy w galerii Dallas Contemporary.

Nagość oraz natura odgrywają ważną rolę w waszych pracach - co was tak do nich przyciąga?
Nigdy nie bierzemy żadnych modeli do własnych projektów, pozujemy sami. Nasza sztuka to dla nas poniekąd akt odkrywania samych siebie. Nasze zdjęcia zawsze mają powiązania z naturą, a człowiek jest przecież jej częścią, w kontekście planety Ziemi. Nagość to atawizm, stan przewidziany przez naturę. Tę relację właśnie chcemy podtrzymać w naszych zdjęciach.

Czy dorastanie na Ukrainie wpłynęło w jakiś sposób na styl, w jakim robicie zdjęcia?
Urodziliśmy się i wychowaliśmy na Ukrainie, co na pewno w jakiś sposób nas wyodrębnia. Dostaliśmy doskonałe warunki, jeśli chodzi o szukanie głębszego sensu, warunki, w których musisz nauczyć się zdobywać wiedzę sama i sama szukać doświadczeń, wrażeń. Miasta, z których pochodzimy, znajdują się w zachodniej części Ukrainy, mniej więcej godzinę drogi od gór. Scena artystyczna tam za bardzo nie istnieje, nie ma i-D albo innych magazynów, z których możesz czerpać inspiracje, albo które ci podpowiedzą, jak wygląda nowoczesne życie. To czyni ludzi autentycznymi, niezależnymi od światowych trendów.

Seria zdjęć zatytułowana Synchrodogs ukazuje was dwoje, naśladujących samych siebie, poza tym istnieje mnóstwo nawiązań wizualnych w waszych innych pracach. Czy analogia to świadomy motyw przewodni waszej twórczości?
Każde z nas jest jak lustrzane odbicie tego drugiego - jesteśmy cholernie podobni, czasami jest to nawet trochę przerażające, na przykład, gdy jedno powie na głos to, o czym właśnie pomyślała drugie. Więc jeśli analogia nas jakoś prowadzi, to robimy to podświadomie!

Podobno pracujecie tylko i wyłącznie na kliszach - dlaczego?
Łatwiej jest nam w ten sposób poczuć odpowiedzialność, mamy konkretną liczbę klatek i wszystkie muszą być dobre. Naprawdę łatwiej jest wybrać zdjęcia spośród 36 dobrych niż z 200 takich sobie.

Jakie są zalety pracy w duecie? I jakie wyzwania się z tym wiążą?
Świetnie jest pracować z kimś, kto ma taki sam gust i postrzega wszystko podobnie, wtedy odpadają kłótnie o podstawy. No i możemy robić parę rzeczy na raz, jedno udziela wywiadu, a drugie w tym czasie obrabia zdjęcia! To ułatwia życie. A trudności? Mnóstwo, na przykład tworzenie projektu przez miesiąc, jechanie wypożyczonym samochodem przez 6500 km - co właśnie zrobiliśmy w USA, bo w sierpniu rusza nasza wystawa w Dallas Contemporary.

Jak wygląda wasz proces twórczy, ile w tym wszystkim planowania?
Nasze podejście do tworzenia sztuki bardzo się zmieniło od roku 2008. Powoli odchodziliśmy od typowo spontanicznych ujęć na rzecz tych bardziej przemyślanych, zaplanowanych. Za to jeśli chodzi o szukanie lokalizacji, to nadal jest to proces bardzo spontaniczny - cholernie nam zależy, aby znajdować najbardziej niepowtarzalne miejsca. Czasami wracamy do domu totalnie podrapani (po tym, jak trzeba było przejść w samych szortach przez pole kolczastych krzaków), ale świetne zdjęcie albo samo doświadczenie, na przykład uciekanie w nocy przed policjantami w środku gór - to wszystko wynagradza.

synchrodogs.com

Kredyty


Tekst: Shriya Samavai
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcia: Synchrodogs