przewodnik po internecie dla dziewczyn

Internet zachęca nas do zabawy w narcyza, zajrzenia w otchłań. I właśnie to będziemy robić po wieki wieków albo przynajmniej dopóki bateria nam nie padnie. Co warto mieć przy tym na uwadze?

tekst Bertie Brandes
|
12 Maj 2016, 4:34pm

Stworzenie przewodnika po internecie to prawdziwe wyzwaniem. W końcu nie jest on rzeczą, miejscem, ani nawet serią wydarzeń. To nie festiwal muzyczny ani modne knajpy w centrum. Nie mamy takich anegdotek czy wspomnień związanych z samym internetem. Często wręcz zapominamy o jego istnieniu i go nie doceniamy, bo zawsze jest na wyciągnięcie ręki, łączy nas i daje nam znać o różnych rzeczach tak jak telefon albo pies. Ale one nie odzwierciedlają wielu aspektów naszej tożsamości, ego i aspiracji. Przynajmniej nie wszystkie rasy psów.Podjęłam wyzwanie i postanowiłam stworzyć dziewczyński przewodnik po internecie, choć tak naprawdę nadaje się on dla każdego, kto odkrył, że jego życie wisi na ładowarce. Mam nadzieję, że wam się spodoba.


Wina
Ludzie myśleli, że istnieje coś takiego jak uzależnienie od internetu. Mylili się, bo internet stał się niezbędny tak jak powietrze, woda, ogień i smartfon. Nie surfujemy po internecie tylko od czasu do czasu — on stał się podstawą życia jak jedzenie i seks. Jak i dlaczego? Pewnie dlatego, że stale zaspokaja nasze dwie słabości: poczucie winy i przyjemności. Moim zdaniem internet zawiesza nas w bezkresnym miejscu, pełnym nienawiści do nas samych, samotności, radości i histerii. Tu wyskakuje powiadomienie o syryjskim pediatrze zabitym w trakcie nalotu bombowego, tam Kasia polubiła twoje zdjęcie, trzech znajomych idzie na wydarzenie w twojej okolicy, no i pojawiło się wzruszające wideo z porzuconym pieskiem, który znalazł nowy dom. Zobaczcie „Jak ugotować obiad w 15 minut" albo „Jak uleczyłem swój brzuch i odstawiłem gluten w 7 prostych krokach"! Nagle robi się późno i okazuje się, że nic tak naprawdę nie zrobiliście, ale czujecie się kompletnie wyczerpani emocjonalnie. Internet jest siódmym zmysłem: tępym i pokręconym.

Seks
Ludzie nie szperają w internecie parami, a raczej samotnie, więc nic dziwnego, że sieć nigdy nie była zainteresowana przedstawianiem seksu w zmysłowy czy realistyczny sposób. Zamiast tego, został zmieniony w trzęsącą się, krzykliwą parodię, w której kobiety ciągle szepczą „o, o, o", rzucają złowieszcze spojrzenia i mizdrzą się do majestatycznych penisów. Spoko, ale nie zapominajmy, że penisy wyglądają jak wiotkie kwiaty cukinii zrobione ze skóry, o równie przeciętnym smaku. Gdyby kosmici przechwycili nasze połączenia internetowe (a sądząc po wysokości mojego rachunku, zakładam, że właśnie tak się dzieje) i spróbowali zrozumieć seks, pewnie pomyśleliby, że faceci mają kolczaste genitalia. To wiele mówi na temat kruchej męskości, prawda? Aż uroniłam łezkę. Przejdźmy dalej.


oliviab33

Tożsamość
O, coś ważnego! Prawda? To właśnie ten temat poruszają na wszystkich panelach dyskusyjnych! Czy istnielibyśmy bez internetu? Kim jesteś? Czy jest to powiązane z wykreowaną przez ciebie w internecie tożsamością? Wszyscy ludzie, którzy niedawno byli zbyt fajni na konto na Facebooku, dosłownie wyparowali. Nie było ich na przełomowych wydarzeniach i nie ma ich na zdjęciach z 2007 roku, które teraz wypełniają cyfrowe albumy. Czasem może wzdychali w tle na czymś zdjęciu profilowym albo ktoś źle otagował ich po imieniu. Opłakujemy stracone dusze mediów społecznościowych, które nawet nie mają Snapchatów. Duchy pokolenia MySpace, zdeterminowane, żeby istnieć, stąpając twardo po ziemi i wielbić bogów namacalnego świata. Żałujemy buntowników bez smartfonów, ale mamy też dla nich wiadomość. Internet jest rzeczywistością, a T.S. Eliot na pewno miałby Facebooka. Sory. Z pewnością byłby też wspólnym znajomej twojej byłej, która przez jakieś 4 minuty była zapaloną zwolenniczką przysiadów. Nasza cyfrowa tożsamość jest ogromną częścią tego, kim jesteśmy. Nikt nie sprawdza waszych profili na Facebooku tak często, jak wy sami. Nikt nie czyta waszych wpisów tak często, jak wy. Internet jest jak człowiek, który stoi sam w wielkim pokoju wyłożonym lustrami, patrząc na nieskończenie wiele odbić siebie. Zachęca nas do zabawy w Narcyza, zajrzenia w otchłań. I właśnie to będziemy robić po wieki wieków albo przynajmniej dopóki bateria nam nie padnie.

Feminizm
Wszyscy nienawidzą internetowego feminizmu, bo jest wojowniczy i daje głos kobietom. A teraz bez żartów: dostrzeżmy w końcu rolę mediów społecznościowych w promowaniu różnorodności i feminizmu. Jasne, nikt nie chce już czytać tych feministycznych gazetek, ale nie można przekreślać całego ruchu, tylko dlatego, że na samym początku internetowe feministki w legginsach należały zamkniętej grupy kobiet z elitarnych uczelni i dywagowały na temat Miley Cyrus (to ja). Nie martwcie się — i tak przestały dostawać zlecenia, bo nie mają 10 tysięcy obserwujących na Facebooku albo Instagramie (to też ja). Internetowy feminizm tworzy i rozpowszechnia sztukę, poezję i analizy genialnego kalibru i tylko głupiec by to ignorował.

linascheynius

Reklamy
I tak doszliśmy do prawdziwego celu istnienia internetu, który sprzedaje nam rzeczy popakowane przez niewolników z drugiego końca świata. Internet jest wisienką na torcie kapitalizmu. Jednym kliknięciem dostarcza towary pod nasze drzwi. Zachęca do kupienia ciuchów, które oglądasz na Pudelku. Pochłonął nasze kariery, kulturę, życie społeczne, czas wolny i orgazmy, wciągnął je w jeden wymacany palcami ekran. Słucha, co mówicie i zapamiętuje, co klikacie. Kupiłaś koszulkę z jednym rękawem? Świetnie, to może dokupisz jeszcze drugi rękaw? Nie możemy zapomnieć, że duża część treści opublikowanych na naszych tablicach przez gigantów internetowych mediów, jest napędzana przez pragnienie jakiegoś opalonego mężczyzny w drogich skarpetach, który zarabia dość pieniędzy, żaby kupić przepięknego, umęczonego konia. Internet nie jest utopijną demokracją. Jest nudny, przewidywalny, chciwy, płytki i zdeprawowany. Tak jak wszystko inne na tym świecie. Miłej zabawy!

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Bertie Brandes
Tłumaczenie: Stasia Wąs

Tagged:
Internet
Kultura
media społecznościowe