ponura erotyka

Zobacz buntowniczą wersję czasopisma członków Ligii Bluszczowej.

tekst Rory Satran
|
07 Czerwiec 2016, 2:45pm

Doktoranci i magistranci raczej nie zajmują się robieniem zdjęć dla Yale Daily News, ale Matthew Leifheit (uczeń na studiach magisterskich i przy okazji fotoedytor współpracujący z Vice) był zainteresowany fotografowaniem życia studenckiego i to do tego stopnia, że został członkiem zespołu gazety, robiąc zdjęcia wszystkim próbom do sztuk, wydarzeniom sportowym i liściom opadającym na dziedziniec uczelni.

Za każdym razem, kiedy przygotowywał materiał ze spotkania kółka pływackiego, czy tanecznego, trafiały się zdjęcia, które nie przeszły selekcji i nie pasowały do artykułów. Pocałunek za drzewem czy młody mężczyzna pod prysznicem nie mogły znaleźć się w gazecie, ale jak mówi Matthew „czasem najbardziej interesujące zdjęcia to nie te, które najlepiej pasują do artykułu". Postanowił stworzyć miejsce dla takich „odpadów" we własnej, partyzanckiej gazecie, dystrybuowanej na terenie kampusu w tych samych miejscach, co Daily News.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Krytyczka Collier Schorr zareagowała na przewrotną jakość projektu (co nas nie dziwi, biorąc pod uwagę jej zmysłowe, wystudiowane prace). „Odrzucony materiał zawsze interesował fotografów, ponieważ współczesna natura tego medium praktycznie przeklina nas, dając do wyboru zbyt wiele opcji", powiedziała i-D. „Przełomowe w podejściu Matthew jest to, że wykorzystał Yale Daily News, żeby uchwycić najważniejsze momenty. To był tylko punkt wyjścia. Najważniejsze zdjęcia to przeciwieństwo fotek do newsa czy artykułu".

Drukowane w czerni i bieli na gazetowym papierze fotografie są przesiąknięte romantyzmem, ponure i erotyczne. Stanowią wewnętrzne odbicie momentów, które normalnie pozostają niezauważone. Jak pisała Collier: „Zdjęcia jednocześnie pasują i nie pasują do historii". Podobnie jak koleś unoszący się w drzwiach z maską Guya Fawkesa na pierwszym planie, czy ręce delikatnie zawieszone nad planszą Ouija. Są ekspresją czystej formy, jak powtarzające się odbicia tenisisty oglądanego od tyłu. Jak mówi Matthew, „w czasie pracy nad zleceniem czasem błądzę myślami". Zebrane w całość odrzucone ujęcia tworzą rodzaj tajemniczej historii, zawieszonej gdzieś pomiędzy fantazją na temat Ligii Bluszczowej, a bardzo intymną rzeczywistością.