znajdź różnice

W 2008 roku fotograf David Stewart zrobił zdjęcie swojej córce i jej czterem koleżankom, a następnie sześć lat później uwiecznił je w identyczny sposób. Czy potrafisz dostrzec subtelne różnice, które świadczą o wielkich zmianach?

tekst Alice Newell-Hanson
|
27 Listopad 2015, 1:20pm

Dwóch chłopaków patrzących w przestrzeń, ubranych w podobne kurtki Adidasa. Grupka dziewczyn wdzięcząca na ogródku. Nastoletnie gotki pozujące na cmentarzu. Fotografie Davida Stewarta dokumentują życie brytyjskich nastolatków, czyli: wełniane szkolne mundurki, sztuczną opaleniznę, pakowane kanapki do szkoły, mnóstwo festiwalowych opasek na nadgarstku na długo po zakończeniu lata... Wszystkie zostały skompilowane w formie albumu pt. Teenage Pre-Occupation.

Idea serii zaczęła się od zdjęcia, które w 2008 roku David zrobił swojej córce Alice oraz jej czterem koleżankom ze szkoły. Portret w 2009 roku trafił na prestiżową wystawę Taylor Wessing Portrait Prize (twórczość Davida pojawiła się już na niej 16 razy). Z kolei w zeszłym roku powstała druga wersja fotografii o tytule „Five Girls" (2014), na której dziewczynki przybierają niemal identyczne pozy jak na zdjęciu zrobionym sześć lat wcześniej. Fotografia zdobyła pierwszą nagrodę w konkursie z 2015 roku. Rozmawiamy z Davidem o jego własnej młodości, spędzonej na fotografowaniu koncertów punkowych na północy Anglii i o tym, czego nauczył się w ciągu pięciu dekad, jak to ujął: „uwieczniania tego, co widzi".

Dlaczego postanowiłeś ponownie sfotografować Pięć Dziewczyn [Five Girls] akurat w 2014 roku?
Dziewczyny zebrały się znów razem, to był po prostu przypadek. Na oryginalnym zdjęciu były tuż po egzaminach GCSEs [mała matura], więc miały ok. 16 lat. A w zeszłym roku moja córka Alice (ta w niebieskim swetrze) powiedziała mi: „Wszystkie dziewczyny są teraz w Londynie, ciekawie byłoby znów zrobić zdjęcie". Zamysł polegał po prostu na uaktualnieniu zdjęcia.

Podobają mi się subtelne różnice widoczne na zdjęciach jak na przykład fryzury. Trochę jakby wszystkie dziewczyny się umówiły, że razem je zmienią.
Dokładnie. Zmieniły też trochę kolor. Wielu ludzi mówi, że raczej nie widzą różnic, jednak gdy przyjrzeć się dokładnie - jest ich wiele, na przykład jeśli chodzi o technologię. To dziwne, jeśli się pomyśli, że wtedy jeszcze nie było smartfonów. Było zupełnie inaczej.

Czy za drugim razem dałeś dziewczynom jakieś wskazówki?
One same odtworzyły pozy. Pierwotne zdjęcie lekko oddawało klimat takiej „antyspołecznej integracji". Zauważyłem, że cały czas wysyłały smsy, albo rozmawiały ze mną, jednocześnie pisząc na telefonach. Wtedy, a już teraz zwłaszcza nie umiały się zbytnio na niczym skupić.

A jeśli chodzi o serię Teenage Pre-Occupation - gdzie spotkałeś dziewczyny do zdjęć? Czy to były koleżanki twojej córki?
Ona była na kursie w szkole artystycznej, więc pomogła mi w dobraniu właściwych osób. Chciałem poruszyć wiele tematów i pomyślałem: „Gdzie są dzieciaki, które mógłbym sfotografować?"

Jakie to tematy?
W dużej mierze były związane z modą i z włosami. Poza tym również jedzenie, a także dużo przyziemnych spraw, które zauważasz dopiero, będąc starszym. Porównujesz je wtedy do czasów, kiedy ty byłeś nastolatkiem. Teraz wszystko jest zupełnie inne, każdy żyje trochę jakby wirtualnym życiem.

Jakie jeszcze różnice zauważasz?
Zauważyłem, że każdy myśli, że jest indywidualistą, a razem wszyscy tak naprawdę są tacy sami. Gdy ja byłem nastolatkiem, było inaczej. Fakt, były trendy, za którymi się podążało, ale prawdopodobnie pochodziły z magazynów muzycznych, dziś jestem pewien, że wszystkie biorą się z sieci. Pamiętaj, jak pierwszy raz przyjechałem do Londynu jako nastolatek z małego miasteczka na północy i jak bardzo byłem wszystkim zdziwiony.

Kiedy zacząłeś robić zdjęcia?
Myślę, że miałem jakieś 19 lat. Studiowałem wtedy budownictwo lądowe i cholernie tego nienawidziłem. Zdjęcia robiłem głównie w ramach hobby, podczas małych koncertów i imprez. To był czas punka.

Jak wyglądało wówczas fotografowanie koncertów?
Po pierwsze, zawsze można było wnieść aparat. Nikt nie przeszukiwał cię na bramce. A po drugie, koncerty były dość kameralne, więc można było podejść bardzo blisko. Zdjęciom jest bardzo daleko do ideału, ale czuć w nich autentyczność. Wszystko teraz jest dużo bardziej zaawansowane technicznie, a wtedy po prostu grało się w ciemnej piwnicy. Pamiętam, jak widziałem Ramonesów podczas jednej z ich pierwszych tras w Wielkiej Brytanii. Supportowali Talking Heads, a wejście kosztowało chyba równowartość dolara.

Nadal masz te zdjęcia? Podobają się twoim dzieciom?
Nadal je mam. Wszystkie to kolorowe diapozytywy 35 mm. I tak, myślę, że coraz więcej młodych osób interesuje się starą muzyką, sam nie wiem, czemu!

@davidstewwwart

Przeczytaj też:


Kredyty


Tekst: Alice Newell-Hanson
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcia: David Stewart

Tagged:
Internet
Kultura
david stewart