marta jakubowski – projektantka zafascynowana życiem i śmiercią

Rozmawiamy z nią o inspiracjach kolekcji na wiosnę/lato 16.

|
sty 13 2016, 3:43pm

Kolekcja Marty Jakubowski na wiosnę/lato 16 jest inspirowana kaftanami bezpieczeństwa, schematycznościąwięzień i sterylnością szpitali. Z tak mrocznych tematów udało się jej stworzyć optymistyczne projekty, jak ze snu. Widać w nich jej charakterystyczny styl, znany z kolekcji dyplomowej - użyła podobnych barw i luźnych krojów. Marta dwa lata temu dołączyła do NEWGEN - programu British Fashion Council dla młodych projektantów. W lutym po raz pierwszy wystawi swoje prace na prezentacji na Londyńskim Fashion Weeku. Marta urodziła się w Polsce, wychowała w Niemczech, a teraz pracuje w Londynie. Rozmawiamy z nią o życiu i śmierci, Edwardzie Nożycorękim i innych inspiracjach.

Kiedy zrozumiałaś, że interesuje cię moda?
Nie miałam takiego momentu. Pamiętam, że mama zabierała mnie na zakupy i zawsze pozwalała mi się ubierać w najdziwniejsze rzeczy. Gdy byłam nastolatką, bardzo lubiłam chodzić po sklepach. Co piątek po szkole szukałam nowych ciuchów na imprezy - to był mój rytuał. Dorabiałam sobie w weekendy, żeby mieć na to pieniądze.

Dlaczego postanowiłaś studiować w Londynie, skoro w Niemczech jest o wiele taniej?
Najpierw przyjechałam do Londynu na rok. Dobrze się bawiłam i mogłam porównać metody nauczania. Może po prostu miałam szczęście, ale moi nauczyciele w Londynie zawsze mówili wszystko wprost. Z jednej strony czułam, że chcą zniszczyć mnie i moje prace, ale z drugiej wiem, że im zależało. Tego najbardziej mi brakuje - szczerości i konstruktywnej krytyki.

Opisz swoje projekty pięcioma słowami.
Emocjonalne, subtelne, swobodne, ponadczasowe i... długie.

Jaką najlepszą radę dostałaś od nauczycieli na studiach?
„Jeśli sama w siebie nie uwierzysz, to nikt inny tego nie zrobi" oraz „najtrudniejsze jest podejmowanie decyzji - to odróżnia dobrych projektantów od kiepskich".

Jaką radę dałabyś młodym projektantom, którzy pracują nad portfolio i próbują się dostać na Royal College of Art?
Portfolio powinno odzwierciedlać twoją osobowość. Jeśli nie potrafisz szyć ani rysować - nie udawaj. Spróbuj przekazać swoje pomysły inaczej, można to zrobić na wiele sposobów. Podążaj własną ścieżką.

Jaką radę dałabyś absolwentom, którzy chcą założyć własną markę?
Postarajcie się spełnić to marzenie. Dla wielu kreatywnych osób praca jest pasją i staje się całym życiem. Ludzie boją się porażki. Ale prawdziwą klęską będzie, jeśli ze strachu nawet nie spróbujesz.

Co czułaś, gdy dowiedziałaś się, że dzięki NEWGEN weźmiesz udział w swojej pierwszej prezentacji na Londyńskim Fashion Weeku?
Jestem bardzo podekscytowana i szczęśliwa. Przez ostatnie dwa sezony dzięki NEWGEN wystawiałam statyczne instalacje. Miałam czas, żeby się rozwinąć, poznać branżę i zapoznać się z showroomami i kalendarzem. Cały ten proces był ważny i skłonił mnie do myślenia. Ale nie mogę się już doczekać,by pokazać ubrania na prezentacji!

Twoja kolekcja na wiosnę/lato 16 jest inspirowana szpitalami, zakładami psychiatrycznymi i więzieniami... Co cię przyciągnęło do tych tematów?
Dużo czasu spędziłam w szpitalach. Kiedy byłam mała, moja mama musiała jeździć na różne zabiegi. Chodziliśmy do szpitala tak, jak inne rodziny chodzą w niedzielę do kościoła. Nawet gdy się przyzwyczaiłam, to wciąż było trochę straszne. Z drugiej strony, to fascynujące miejsca. Pamiętam, jak siedziałam w parku przed szpitalem i słyszałam, jak ktoś umierający krzyczał. W tym samym czasie gdzieś indziej płakał noworodek. Szpital jest świetnym symbolem kręgu życia. Moja poprzednia kolekcja opowiadała o kobietach w zakładach psychiatrycznych, które są ograniczone przez innych, ale w swoich głowach są wolne.

Poprzednio twoje inspiracje też były dość mroczne - wśród nich byli m.in. Edward Nożycoręki i Francesca Woodman... Co cię pociąga w takich tematach?
Moim zdaniem wcale nie są aż takie mroczne. Uważam, że „Edward Nożycoręki" to jedna z najpiękniejszych opowieści o miłości. Prace Woodman też są wspaniałe: szczere i osobiste. To bardzo mocne połączenie. Ta siła mnie fascynuje.

Co jest najtrudniejsze w byciu młodą projektantką w Londynie?
Czynsz jest niesamowicie wysoki. Wynajmowanie pokoju i studia graniczy z cudem. Ale jednocześnie tak wiele przestrzeni pozostaje niewykorzystanej w pełni. Coś się musi zmienić.

A co jest najlepsze?
Organizacje takie jak NEWGEN, sponsorowana przez TopShop i British Fashion Council, które pomagają zdobyć rozgłos oraz doświadczenie. Centre for Fashion Enterprise pomaga w kwestiach biznesowych i uczy, jak prowadzić własny interes. Oprócz nich w branży jest też wiele osób, które wspierają młodych projektantów i poświęcają im swój czas, bo w nich wierzą. To na przykład zespoły z Ella Dror PR, Stavros i Machine-A. Ważni są też przyjaciele, którzy przeżywają podobne wzloty i upadki.

Jakiej muzyki słuchasz przy pracy?
To zależy. Ostatnio próbujemy słuchać radia - dzięki temu czuję się bardziej zorganizowana. Wieczorem lubię włączyć Michaela Jacksona i niemiecki hip-hopu.

Za których młodych projektantów trzymasz w tym roku kciuki?
Za moją wspaniałą przyjaciółkę, Sadie Williams!

Czy masz jakieś noworoczne postanowienia?
Po prostu chcę być szczęśliwa.

Jak myślisz, co będziesz robić za 10 lat?
Nigdy nie wybiegam myślami tak daleko w przyszłość.

@martajakubowski

Kredyty


Tekst: Felicity Kinsella
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska