nowa fala punków z LA

Moni Haworth, fotografka z LA i wspaniała mama, dzieli się swoimi najlepszymi zdjęciami z prywatnego archiwum.

tekst i-D Staff
|
04 Grudzień 2015, 10:48am

photography moni haworth

Moni Haworth od wczesnych lat 90. zaprzyjaźnia się i fotografuje dzikie, kreatywne nastolatki z Londynu. Bohaterka podziemia LA ma swoją małą, ale oddaną grupkę wyznawców. Zdjęcia z Johnny's Bird, jej strony internetowej, znaleźć można na moodboardach wielu projektantów i dyrektorów castingów. Mimo, że nie zrobiła zbyt wielu sesji modowych i nie pokazuje swojej twórczości w galeriach, dopiero teraz, po 30 latach przygody z fotografią, rozważa stworzenie albumu.
Możecie kojarzyć Haworth, jeśli widzieliście kampanię jesień/zima14 dla Title/A, marki odzieżowej Agyness Deyn („Nie chciałam tego robić, ale poprosili mnie trzy razy", tłumaczy się fotografka). To drobna blondynka pochodząca z Manchesteru, która jeździ czarnym buickiem skylarkiem z 1972 i śmieje się równie często, co klnie. Ze swoimi kropkowanymi tatuażami, nałogowym paleniem fajek i cętkowanymi creeperami, jest żywym powrotem do punkowej, nowofalowej przeszłości Londynu.
W latach osiemdziesiątych, po kilku próbach współpracy z magazynami modowymi, zaczęła prowadzić podwójne życie - mamy z Muswell Hill za dnia i heavymetalowej DJ-ki w klubie ze striptizem w Soho nocą. Miała obsesję na punkcie legendarnej fotografki Sally Mann (przez pewien czas utrzymywały nawet stałą korespondencję). Striptizerki stały się ulubionymi modelkami Haworth, równolegle z licealnymi kolegami i koleżankami jej dwóch córek. Nastolatki koczowały w jej salonie, zawsze przyklejone do telewizora, na którym w kółko leciały jej ulubione filmy - „Głowa do wycierania", „Klub winowajców" czy „Gummo". Jak mówi, trashowa kultura amerykańska zawsze była dla niej wielką inspiracją.

W 2011 Haworth przesiedliła swoją rodzinę do Los Angeles. Przed przeprowadzką wyrzuciła do śmieci całe swoje archiwum negatywów (jak mówi, w ramach „oswobodzenia"). Teraz mieszka ze swoimi córkami, 18-letnią Amber i 23-letnią Jess, w dzielnicy West Adams. Wciąż zaczepia bladą, pryszczatą i nieśmiałą młodzież na ulicy. Jednak już niedługo jej kultową stronę zastąpi zupełnie nowa platforma internetowa. Wykorzystaliśmy tę okazję, żeby podpytać ją o pięciu muzyków, o których powinien dowiedzieć się świat.

Gateway Drugs
„Poznałam Gabe'a jak miał 18 lat. Jego zespół grał w kanciapie nad sklepem znajomego na Sunset Boulevard. Był piękny, w pewien arogancki sposób. Bałam się zaproponować mu sesję, ale okazał się bardzo miłym, nieśmiałym i wystraszonym chłopcem. Później dowiedziałam się, że to rodzinny zespół: Liv Niles i Noa Niles śpiewały i grały na gitarze, chłopak Liv Blues Williams na basie, a Gabe Niles, ich demoniczny braciszek, siedział przy garach. Ich ojciec, Prescott, grał na basie w The Knack (tych od „My Sharona"). Już po tym, jak się poznaliśmy, Gateway Drugs supportowali The Jesus and Mary Chain i wydali swój pierwszy album, 'Magick Spells' (aktualnie pracują nad kolejnym)".

gatewaydrugsband.com

Volodja & Klavdiya
„Dwie dziewczyny, które uciekły z Rosji do Ameryki. Mają bzika na punkcie mercedesów i wyobrażają sobie, że tutejsze ulice utkane są sponsorami. Są też muzyczkami, grającymi dziwną darkwave'ową elektronikę. Pojechałyśmy na pustynię, żeby zrobić zdjęcie na okładkę ich pierwszego albumu. Ich historia ma gigantyczny potencjał zacierania granic między prawdą i kłamstwem, dokumentem i mockumentem [fikcją udającą film dokumentalny — przyp.red.]. Jeśli przyjrzycie się ich zdjęciom, może wydawać wam się, że Klavdiya wygląda trochę jak moja córka Amber, a Volodja jak jej przyjaciółka Autumn. Ale co z tego? Dla mnie są tak prawdziwe, jak Spinal Tap albo The Monkees. Kocham te zdjęcia za ich chamski flesz i ziarnistość. Ta gówniana jakość sprawia, że są tylko piękniejsze".

@volodjaandklavdiya

Braedon Speakman and Jones Jamieson
„Poznałam Braedona, aktualnie osiemnastoletniego, gdy zakładał zespół z moją córką Amber. Nazywał się Sad Use Pretty. Teraz są nierozłącznym duetem z Jonesem. Kręcą filmy i wideoklipy, np. dla The Pink Slips (zespołu córki Duffa McKagana) i robią mnóstwo innych głupotek. Do sesji z całowaniem doszło, bo — mimo tego, że obaj mają dziewczyny — chłopaki zawsze wyznają sobie miłość. Uwielbiam to, jak ostre światło uderza w ich białą skórę. Trzecim chłopcem jest Garrett, robi dziwaczne rysunki i prowadzi ich furgonetkę. Nie było trudno przekonać ich do zapozowania: wystarczyły pieniądze na burrito i piwo. Zawszę chcę płacić modelom za poświęcony mi czas. Lubię to, że pozwalają mi manipulować swoimi osobowościami dla mojej własnej przyjemności".

sadusepretty.bandcamp.com

Zumi Rosow
„Zumi wygląda jakby pochodziła z Europy Wschodniej, ale tak naprawdę jest z LA. Robi świetną biżuterię i sama wystylizowała się do naszej sesji. Kiedyś występowała w K-Holes, teraz gra na saksofonie na trasach The Black Lips dookoła świata. Jest chyba najbardziej egzotycznym stworzeniem, jakie znam. Ostatnio złamała sobie jedynkę i ją tak zostawiła. Jej modus operandi to nagość. Zazwyczaj nie proszę nikogo, by się rozbierał (lepiej jak wyniknie to z sytuacji), ale Zumi po prostu jest sobą, niezależnie od tego, czy w ubraniu, czy nago, z wymierzonym w nią aparatem czy bez niego. Jeśli miałabym kiedyś zrobić zdjęcia kogoś jak uprawia seks, na pewno byłaby to Zumi. Miałabym pewność, że to coś naturalnego, a nie ściema. Nie potrafię robić dobrych zdjęć, jeśli nie jestem oczarowana swoimi modelami".

zumirosowjewelry.com

Marlon Rabenreither
„Kilka lat temu Marlon był rezydentem The Standard Hollywood. Jego głos wzruszył do łez Lucindę Williams, która zaproponowała mu support przed jej występem. Po raz pierwszy sfotografowałam go w Londynie w 2010, miał wtedy 21 lat i studiował sztukę na Goldsmiths. Brał też udział w jednym ze słynnych fotograficznych road tripów Ryana McGinleya. Nasza pierwsza sesja była ciężka. On był bardzo nieśmiały, a ja prawdopodobnie za mocno naciskałam. Ale daliśmy radę i przez lata fotografowałam go jeszcze wiele razy. Aktualnie udziela się w dwóch zespołach - w Gold Star zarywa noce pisząc teksty. CG Roxanne and The Nightmares to zespół punkowy, którzy zaczął się jako żart, ale teraz ma na koncie dwa świetne albumy („Shanghai Lowdown" i „Bâtards au Paradis") i legendarnego rockowego menadżera Wild Bruce'a.

goldstarlovesyou.com
cgroxanneandthenightmares.bandcamp.com

Kredyty


Tekst: Carole Sabas
Zdjęcia: Moni Haworth

Tagged:
LA
muzyka
moni haworth