proroczy wywiad tupaca

„Nikt nie powinien wygrywać 36 milionów dolarów w lotto, jeśli na ulicach są ludzie, którzy głodują", przejęty losem społeczeństwa raper krzyczy w wywiadzie z 1992 roku.

tekst Emily Manning
|
21 Kwiecień 2016, 3:15pm

Donald Trump w wyborach wstępnych republikanów w stanie Nowy Jork zdominował przeciwników, zdobywając 60% głosów i poparcie 89 z 95 delegatów. Zwyciężając, wyprzedził innych poważnych kandydatów: Teda Cruza (znanego z negowania teorii o zmianie klimatu) i Johna Kasicha, któremu oberwało się za seksistowski komentarz o „kobietach w kuchni". Naturalnie wielu nowojorczykom nie podobało się, że ich stan brał udział we wspieraniu tak brutalnej i zajadłej oligarchii. Jednym z nich, jak się okazuje, był legendarny raper z Harlemu, Tupac Shakur, co potwierdza ten wywiad z MTV z 1992 roku. Po ostatecznym wyniku wyborów prezydenckich jego komentarz jest jeszcze bardziej aktualny.

Wypowiedź została zarejestrowana 8 sierpnia 1992 roku — kilka miesięcy po zamieszkach na tle rasowym w Los Angeles. Rozruchy wybuchły po tym, jak czterech policjantów, odpowiedzialnych za brutalne pobicie Afroamerykanina, Rodneya Kinga, zostało uniewinnionych. W wywiadzie 2Pac krytykuje systemową naturę nierówności ekonomicznych w Ameryce. „Wszystkim wpaja się w szkole, że jeśli chcą odnieść sukces, muszą być jak Trump. Tylko bierz, bierz, bierz, wyciśnij, ile się da".

Niemal 25 lat później przesłanie rapera idealnie pasuje do obecnej sytuacji. Tupac wyjaśnia, dlaczego napędzana chciwością retoryka Trumpa jest tak niebezpieczna dla prawdziwie demokratycznego, równego społeczeństwa. „Teraz Ameryka stroi się, obwiesza klejnotami, płaci i pożycza pieniądze wszystkim oprócz nas. Każdy potrzebuje odrobiny pomocy na drodze do bycia samowystarczalnym", wyjaśnia. „Nikt nie rodzi się niezależny. Niezależność trzeba osiągnąć. Pracujesz i uczysz się pracy zespołowej, współpracy i jedności w walce z przeciwnościami, dopiero wtedy osiągasz autonomię. Tego powinniśmy uczyć".

Kontynuuje z zapałem, że bogactwo powinno być redystrybuowane — w myśl flagowego postulatu innego kandydata, Berniego Sandersa: „Nie ma powodu, dla którego ci ludzie powinni posiadać własne samoloty, kiedy inni nie mają domów, mieszkań, szałasów, szafek czy nawet spodni". A co z tymi, którzy sami się tego dorobili? —dopytuje dziennikarz MTV. „Nawet jeśli sam na to zapracowałeś, wciąż jesteś coś winien innym", odpowiada Pac.

Być może najważniejsze jest to, co raper mówi o powiązaniach pomiędzy nierównościami ekonomicznymi i społecznym dobrobytem, przenikliwie demonstrując, dlaczego kampania Trumpa była tak szkodliwa. „To, że ktoś nie ma pieniędzy, czy innych zasobów, nie czyni go złym. Nie robi z niego przestępcy, świra, ćpuna ani nikogo w tym stylu. To po prostu znaczy, że ktoś czegoś nie ma". Proporcja posiadania dóbr w Ameryce kształtuje się teraz na poziomie 16 do 1 pomiędzy białymi i czarnoskórymi obywatelami. Dysproporcje te nie świadczą, jak próbuje przekonać Trump, o indywidualnej czy społecznej degeneracji, lecz są konsekwencją instytucjonalnego podtrzymywania takiego stanu rzeczy od setek lat, począwszy od niewolnictwa po kartę przywilejów G.I. Bill.

Pomimo uzasadnionego gniewu, 2Pac — podobnie jak Sanders — widział potencjał i możliwość zmian, pomimo że „wymaga to rewolucyjnego podejścia, czegoś niezwykłego".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Emily Manning

Tagged:
Donald Trump
Tupac Shakur
muzyka
polityka
Kultura