jak „simpsonowie” przewidzieli prezydenturę trumpa

Po 16 latach twórcy serialu stwierdzają: „Szkoda, że mieliśmy rację”.

tekst Emily Manning
|
15 Listopad 2016, 10:15am

„Simpsonowie" to najdłużej transmitowany sitcom w historii Ameryki. Przez ostatnie 30 lat udało im się przewidzieć wiele rzeczy: jakie drużyny będą ze sobą rywalizować na Super Bowl, powstanie gier w stylu „Farmville", a co najbardziej zaskakujące, zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich. W odcinku „Bart do przyszłości" ("Bart to the Future") z 2000 roku nie tylko przepowiedzieli jego wygraną, ale również prawie idealnie odwzorowali mapę wyborczą oraz oprawę graficzną kampanii

W niedzielnym odcinku „Simpsonów" pojawił się zaskakujący element: Bart nawiązał do przepowiedni sprzed niemal 16 lat w trakcie czołówki, pisząc na tablicy: „Being right sucks" (Szkoda, że mieliśmy rację).

Wieloletni producent kultowego rysunkowego serialu, James L. Brooks, w rozmowie z IndieWire wypowiedział się na temat ostatnich wydarzeń: „To naprawdę dezorientujące i przerażające. W przeszłości zdarzało się, że prezydentem zostawał ktoś, kogo nie popierałem, jednak nigdy wcześniej nie było sytuacji, żebym obawiał się o to, że nasz kraj nigdy nie będzie już taki sam. Staram się jakoś motywować samego siebie, aby nie utonąć w morzu smutku i rozczarowania". W marcu tego roku Dan Greaney (twórca odcinka „Bart do przyszłości") w wywiadzie z The Hollywood Reporter wyznał, że przewidzenie wygranej Trumpa było „ostrzeżeniem dla Ameryki" i miało symbolizować „ostatni przystanek, zanim osiągniemy totalne dno".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„Simpsonowie" ostrzegali amerykańskich widzów przed skorumpowanymi biznesmenami, jeszcze na długo przed pojawieniem się na scenie politycznej Trumpa. W drugim sezonie w odcinku „Rybi głos" („Two Cars in Every Garage and Three Eyes on Every Fish") z 1990 roku, Pan Burns musi zapłacić 56 mln dolarów grzywny za zniszczenia środowiska, które spowodowała jego elektrownia atomowa. Zamiast zapłacić karę i zacząć dbać o planetę, Burns decyduje się kandydować na gubernatora, rywalizując o stanowisko z demokratką, Mary Bailey. A wszystko to, aby móc w przyszłości zmienić prawo na swoją korzyść. Początkowo wydaje się, że lubiana Bailey ma duże szanse, jednakże Burns znajduje sposób, aby podważyć jej wiarygodność za pomocą swojej okrutnej, oczerniającej kampanii. Na szczęście Marge sprytnie powstrzymała Burnsa, zanim Springfield dokonało wyboru niszczącego ekosystem oligarchy. 

W przepowiedniach „Simpsonów" znajdziemy jednak pozytywne strony. W odcinku „Bart do przyszłości", spadkobierczynią stanowiska Donalda Trumpa została starsza córka Homera — Lisa. „Jak wiecie, poprzedni prezydent pozostawił budżet w opłakanym stanie" — pani prezydent informuje swój gabinet. W jego skład wchodzi między innymi sekretarz Milhouse Van Houten, który potwierdza za Lisą: „Jesteśmy spłukani". W odcinku „Pygmoelian" (poprzedzającym epizod z Trumpem) z 11. sezonu, pojawia się równie zaskakujący wątek: ulotki głoszące: „Gej prezydentem w 2084 roku". Zobaczymy, czy i tym razem twórcy kultowego serialu będą mieć rację.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Emily Manning

Tagged:
Donald Trump
simsonowie