twitter kontra prisma

Viralowa apka do przeróbki zdjęć podbija świat, ale uważaj zanim z niej skorzystasz!

|
lip 11 2016, 10:45am

Źródło: @adrianadb_rosa

O Prismie pisali wszyscy. Apka, która automatycznie przerabia zdjęcia użytkowników na takie łudząco przypominające dzieła sztuki podbiła App Store, blogosferę i media, stając się w ciągu jednego weekendu viralem, który obiegł cały świat.

Prasa natychmiastowo okrzyknęła Prismę nowym Instagramem i pogromcą Snapchata. W ciągu niecałego tygodnia od jej premiery, portale internetowe zalały kompilacje zdjęć przerobionych przez aplikację i jej pochwały, nazywające Prismę „czymś nowym i oryginalnym". Zjawiskem zajęła sie nawet „Gazeta Wyborcza", publikując wystylizowane portrety polskich politykówSam autor aplikacji, Aleksiej Mojsiejenkow powiedział, że stworzenie kodu Prismy zajęło mu niecałe półtora miesiąca, a jej premierze nie towarzyszyła żadna akcja promocyjna. Jak typowy viral, appka rozeszła się pocztą pantoflową: jej użytkownicy zachwycają się ilością filtrów, które są dostępne od ręki oraz faktem, że można jej używać nieodpłatnie. Gdzie jest haczyk?

Źródło: @prismaoffisial_

Cóż, jak się okazuje, diabeł tkwi w szczegółach, a raczej w drobnym druczku. Rosyjski start-up odpowiedzialny za aplikację, Prisma Labs do przeróbki fotkek używa własnych serwerów i nie zezwala na korzystanie z programu bez połączenia z internetem. Ten niewinnie brzmiący fakt nabiera nowego znaczenia, gdy poznamy politykę prywatności, jaką użytkownicy podpisują, chcąc pobawić się filtrami w apce.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Twittosfera, w tym również polska, zwróciła uwagę na pewne punkty umowy, które wzbudzają niepokój. Użytkownicy zarejestrowani w serwisie wypisują się z Prismy, ponieważ w chwili, kiedy używamy filtra, start-up przywłaszcza sobie wszelkie prawa do naszej fotki, bez względu na to, czy zostanie ona opublikowana w sieci czy nie. Ironicznie, w USA istnieje program rządowy PRISM, którego zadaniem jest utajniony monitoring wielkich konglomeratów internetowych. Czy zbieżność nazw jest przypadkowa? Czy nam się wydaje, czy w tle słyszymy ironczny śmiech?

W ciągu paru godzin, Prisma obiegła cały świat. Aplikacja ma już milion użytkowników, a jak się dzisiaj okazało, jej serwery nie nadążają z konwersją natłoku selfików i krajobrazów na współczesne, cyfrowe dzieła sztuki. Żyjemy jednak w czasach, kiedy media społecznościowe sprawują czwartą władzę, a dzięki czujnemu Twitterowi nasza uwaga została zwrócona na kontrowersyjną politykę viralowej apki. Może lepiej uważać, dokąd wysyłamy swoje prywatne zdjęcia? Wybór, jak zawsze, należy do nas.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Arek Zagata