czy woodstock 2016 będzie ostatnim?

Przystanek Woodstock ma dwie łatki: że przyjeżdżają na niego tylko „lekko niedomyci" i że ma niesamowitą atmosferę i jest najpozytywniejszym festiwalem w Polsce (istnieje też wersja: na świecie).

tekst i-D Polska
|
15 Lipiec 2016, 11:25am

Kiedy byłam młodsza, bardzo lubiłam myśleć o sobie, że jestem punkówą. Miałam zresztą ku temu całkiem uzasadnione (jak wtedy myślałam) powody w postaci gustu muzycznego, martensów i pseudo irokeza, ale Woodstock nigdy nie wywoływał we mnie żadnych szczególnych emocji. Jakoś ciężko było mi uwierzyć, że festiwal pozostawiający uczestników właściwie samych sobie może być fajny i dobrze zorganizowany, ale nieszczególnie chciałam sprawdzać, czy rzeczywiście tak jest. Aż nagle okazało się, że jadę na Woodstock i to być może ostatni w historii.

Dlaczego? Otóż jak sam Jerzy Owsiak poinformował w obszernym poście na swoim Facebooku, że policja zdecydowała się zmienić status imprezy na „podwyższone ryzyko".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

W oficjalnym uzasadnieniu czytamy, że władze przewidują możliwość wystąpienia podczas festiwalu przejawów „nienawiści na tle narodowościowym, kulturowym, etnicznym i wyznaniowym". Jakkolwiek absurdalna nie wydawałaby się decyzja policji, generuje mnóstwo dodatkowych kosztów, co dla festiwalu utrzymującego się dzięki datkom może oznaczać koniec.

Nowy status imprezy wymusza między innymi zaangażowanie dodatkowych służb ochronnych czy ogrodzenie terenu festiwalu. Jak pisze Owsiak, organizatorzy „przecierają oczy ze zdumienia" i chociaż w tym roku udało im się uzyskać dodatkowe wsparcie sponsorów, dziennikarz nie wyklucza czarnego scenariusza w przypadku kolejnych edycji festiwalu. „W pewnym momencie może się zdarzyć tak, że nie udźwigniemy kosztów Przystanku Woodstock", powiedział podczas konferencji w Zielonej Górze.


Zwycięzcy „Wykopmy rasizm ze stadionów", Woodstock 2015

Odbiorcą Woodstocka jest konkretna grupa, która tak na dobrą sprawę jest bardzo pozytywnie nastawiona do ludzi. Może rzeczywiście czasami zachowują się bardzo spontanicznie i ich motywację ciężko zrozumieć np. Urzędnikom (mam tu na myśli na przykład taplanie się w błocie) ale zazwyczaj nie robią rzeczy, które krzywdziłyby innych. Nie trafiłam też na nikogo, kto pijany czy naćpany szukałby zaczepki. Może to kwestia nieoddalania się za bardzo na pole namiotowe lub w głąb lasu, może tego, że w czasie festiwalu w Kostrzynie można sprzedawać alkohol tylko do 5%, a może zwyczajnie nikt nie ma za bardzo ochoty bić się z innymi uczestnikami.

W kwestii brudu napiszę tylko jedno: jeśli ktoś, śpiąc czasem nawet tydzień pod namiotem w tak - zazwyczaj - skrajnych warunkach pogodowych (czyli albo upał albo ulewa) potrafi zachować stuprocentową czystość, to całym sercem mu gratuluję. Woodstock to festiwal wolności, dla wielu uczestników jedyny czas w roku kiedy mogą się całkowicie oderwać od codzienności. Jeśli ktoś korzysta z niego w pełni to naprawdę, zwyczajnie nie opłaca mu się przykładać do tego, jak wygląda.

Tam się jest tu i teraz - autentycznie, nie widziałam nikogo, kto by stał pod sceną z telefonem. Właściwie jakby się zastanowić, to osoba z telefonem jest tam ogólnie dosyć rzadkim widokiem. Niezbyt częste zjawisko, prawda?

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Małgorzata Mitura
Zdjęcia: Instagram

Tagged:
muzyka
Woodstock
Jerzy Owsiak
Kostrzyn nad Odrą
małgorzata mitura
woodstock 2016