„apel do kobiet uwikłanych w propagandę instagrama”

Trenerka Magda Foeller szczerze mówi o tym, co przeszła, żeby mieć „idealne" ciało.

tekst Mateusz Góra
|
12 Maj 2016, 9:05am

Źródło: Facebook

Kiedy ten post wyskoczy na twojej ścianie na Facebooku, możesz w pierwszym momencie nie zrozumieć, o co chodzi. Magda wrzuciła dwa swoje selfie - na jednym jej brzuch przypomina „tarkę" i jest posmarowana bronzerem, na drugim wygląda o wiele bardziej naturalnie. Czy to kolejna reklama cudownej „przemiany", jaką powinna przejść każda dziewczyna, żeby cieszyć się „idealnym" ciałem? Nic z tych rzeczy. Już w pierwszych zdaniach Foeller wyjawia, o co chodzi: „Długo nosiłam się z zamiarem napisania tego posta. Ma on być z jednej strony moim oświadczeniem, z drugiej zaś apelem do kobiet uwikłanych w obrazkową propagandę Instagrama".

W ostatnim czasie o tym, z jak nieludzkimi oczekiwaniami spotykają się modelki, powiedziały wprost Agnes Hedengård, która była rzekomo „za gruba", żeby zrobić karierę przy BMI 17,5 (poważna niedowaga) i Zuzanna Buchwald. Magda dołączyła do nich, apelując tym razem do dziewczyn ze świata sportu, żeby nie ulegały presji. W ciągu kilku dni jej post udostępniono prawie 7 tysięcy razy, a polubiło go ponad 44 tysiące osób.

„Zdjęcie po lewej stronie zrobione było dnia 28 lutego 2015 roku, w dniu, w którym debiutowałam na scenie fitnessu sylwetkowego i kiedy to dowiedziałam się, że na moim brzuchu spokojnie da się zetrzeć marchew. Osiągnęłam formę życia, bo taki sobie postawiłam cel", zaczyna swój post Foeller. To jednak dopiero wstęp do szczerego wyznania, ile ją to kosztowało…

„Co musiałam poświęcić? Na pewno zdrowie, bo doprowadziłam swój organizm do granic wytrzymałości. Na pewno relacje z bliskimi, bo wyżywałam się na nich, odreagowując życie pod ścisłym rygorem diety i treningów. Potrafiłam nie iść na czyjeś urodziny, aby nie patrzeć na ludzi, którzy jedzą to, na co mają ochotę. Na pewno psychikę, bo nie jedząc tłuszczy i węglowodanów prostych, byłam zdana praktycznie tylko na kurę z ryżem, a marzyłam chociaż o bułce z masłem. Na pewno miłość do sportu, bo treningi z odskoczni od rzeczywistości, stawały się przykrą koniecznością". W ten sposób Magda pokazuje, w jaki sposób obsesja na punkcie dorównania stawianym wymaganiom wpłynęła na wszystkie najważniejsze elementy w jej życiu. Prawda jest taka, że nie chodzi tu wyłącznie o zdrowie i stan fizyczny, ale niemal wszystkie obszary życia.

Teraz, rok później, Magda najcięższy okres ma już za sobą i postanowiła pokazać innym, że idealne ciało nie jest najważniejsze: „Zdjęcie po prawej stronie zrobiłam dziś. Nadal mam te mięśnie, nadal tę determinację do zmieniania świata, ale mam już za sobą doświadczenie i świadomość, że lajki pod zdjęciem, plastikowy puchar, czy poklepanie po plecach przez setki osób, nie zwrócą mi zdrowia i pięknych chwil z ludźmi, którym wykrzykiwałam w twarz: „zawody!". Jestem szczęśliwa, bo mogę jeść owoce, a jak mam ochotę, to nawet i czekoladę". 

@Magda Foeller

Przeczytaj też:

Tagged:
Μόδα
płeć