światowy dzień marihuany, spędź go z artystami

Okazyjny joint stanowi inspirację dla Rihanny, Biebera, Jeremy’ego Scotta i Cary Delevingne.

tekst i-D Staff
|
20 Kwiecień 2016, 2:39pm

Zdjęcie Angelo Pennetta, i-D 2012.

Dzisiejsza data nie wyróżniałaby się w kalendarzu, gdyby nie inicjatywa miłośników palenia z Kalifornii, którzy ukuli sformułowanie „420" jako kod zwołujący innych koneserów marihuany na wspólnego jointa. Dzisiejsza data, dwudziesty kwietnia, czyli 4/20 w myśl amerykańskiego systemu zapisywania dat, została nieformalnie zaadaptowana jako światowy dzień marihuany. To idealny dzień na słuchanie Snoop Dogga, oglądanie kreskówek i jedzenie ciasteczek przy joincie lub chociażby przeglądanie wypełnionych dymem zdjęć z Instagrama. Z naszej strony chcielibyśmy wyrazić podziękowanie dla kontrowersyjnego zioła za bycie źródłem inspiracji dla niektórych z naszych ulubionych artystów, muzyków i modelek.

Cara Delevingne przypomina (niesmowicie piękną) wersję klasowego clowna modowego przemysłu. Zawsze chętna do żartów, ale także brutalnie szczera na każdy temat, począwszy od frustracji, jaką wywołuje w niej przemysł modowy, aż po walkę z chorobami psychicznymi. Nie dziwi nas, że modelka i aktorka jest równie otwarta na temat marihuany: parę lat temu złożyła wszystkim serdeczne życzenia w święto zioła na Instagramie. Dziękujemy Carze i zastanawiamy się, jak świętuje w tym roku i czy robi to razem ze swoją dziewczyną, St. Vincent.

Zdjęcie Jeremy Scott, i-D 2007.

Jeremy Scott nigdy otwarcie nie mówił o marihuanie, ale jego upodobanie do motywów charakterystycznych liści nie może być przypadkowe. Jeremy jest zdecydowanie fanem zioła, co wyraził pokrywając nim zaprojektowane dla Adidasa sweter, który nosił przy każdej okazji, podobnie jak Sky Ferreira i A$AP Rocky. Wyraźnie chce podzielić się swoim upodobaniem ze światem.

Zdjęcie Alasdair McLellan, i-D 2015. 

Upodobanie Ezry Millera, gwiazdy filmów „Musimy porozmawiać o Kevinie" i „Charlie", przysporzyło mu kłopotów w okresie dorastania, co nie znaczy, że nie dało także pewnej inspiracji. „Pojechałem na wakacyjny obóz Buck's Rock, istną utopię dla dzieciaka, który miał dużo szczęścia, że w ogóle mógł pojechać w takie miejsce", powiedział w rozmowie z i-D. Niestety „wywalili [go] stamtąd za palenie trawy". Dodaje, że obóz był dla niego tak czy siak „najpoważniejszym aktorskim wyzwaniem", także ten joint najwyraźniej nie uciął jego hollywoodzkich nadziei.

Zdjęcie Willy Vandeperre, i-D 2010.

Tego nie trzeba nawet tłumaczyć: Rihanna i trawka to para idealna niczym Kim i Kanye. Riri dała wyraz swojej miłości we wstawce „James Joint" na albumie „Anti", gdzie deklaruje, że „za każdym razem gdy wdycha powietrze, wolałaby wciągać dym". Idealna piosenka na ten dzień.

Zdjęcie Alasdair McLellan, i-D 2015

Marihuanowy nawyk Justina Biebera owiany był szeroką sławą, zasługuje na drugie po Rihannie miejsce w kategorii znanych palaczy. Teraz, gdy skupił się na budowaniu wizerunku dorosłego artysty, sprawa nie jest już tak głośna, ale jakiś czas temu była sporym zmartwieniem dla menadżerów Biebera. Sam wokalista w rozmowie z i-D podkreślał jednak dobre strony swojego nawyku: „Pomaga ci zrozumieć, kim chcesz, a kim nie chcesz być. Zaczynasz zadawać sobie te wszystkie pytania i szukać na nie odpowiedzi". Nie zaprzecza, że nadal to lubi, ale nauczył się lepiej radzić sobie z opinią publiczną. „Są ludzie, którzy uważają, że to niedobre, a skoro im się to nie podoba, ja nie chcę sprawiać, że będą czuć się źle. Nie zamierzam się z tym obnosić, nie musicie patrzeć, jak palę, bo po prostu taki nie jestem. To po prostu coś, co zdarza mi się robić, ale nie określa mnie jako osoby i nie musi być publicznie eksponowane".

Przeczytaj też:
Susan Sarandon zaprasza A$AP Rocky'ego na blanta
Wyluzowana Rihanna w pracy
Król popkultury Jeremy Scott