gulda o letnich festiwalach

Sezon festiwalowy w pełni. Gdzie pojechać i kogo posłuchać? Radzimy się naszych muzycznych ekspertów.

tekst i-D Team
|
17 Lipiec 2014, 8:10am

Milena Fik

Sezon festiwalowy w pełni. Gdzie pojechać i kogo posłuchać? Radzimy się naszych muzycznych ekspertów.

neutral milk hotel na off festiwalu
Słuchasz tych wszystkich indie-folkowych zespołów, które wciąż rosną jak grzyby po naprawdę obfitym deszczu? Sprawdź od czego się zaczęło to szaleństwo - w piosenkach tej grupy znajdziesz pomysły, które do dziś z powodzeniem wykorzystują najróżniejsi muzycy. Warto ją zobaczyć także ze względu na to co dzieje się na scenie: zarówno pod względem muzycznym, wizualnym, jak i emocjonalnym. Na tym koncercie trzeba być w pierwszym rzędzie.

perfect pussy na off festiwalu
Warto się nie spóźnić, bo ten koncert nie potrwa nawet kwadransa. Ten zespół dłuższych koncertów nie gra, bo dłużej nie dałoby się wytrzymać sonicznego i emocjonalnego ataku na wszystkie zmysły. A to właśnie robi na scenie tych kilkoro młodych Amerykanów. Gdyby rozłożyć na czynniki pierwsze ich występ, wygląda mniej więcej tak, że zespół gra wyjątkowo wściekły i bezlitosny power-violence, jego klawiszowiec zalewa to na dodatek potopem elektronicznego noise'u, a wokalistka z najgłębszych zakamarków trzewi wykrzykuje swoje intymne zwierzenia. Brutalne piękno.

protomartyr na off festiwalu
Jedno z ciekawszych odkryć tego roku. Wrażenie wizualne jest co najmniej zadziwiające: na scenie staje trzech młodych, długowłosych grunge'owców oraz... pan od biologii. Mało tego: kiedy ci pierwsi zaczynają na swoich instrumentach robić potężny i bardzo zmyślny hałas, wokalista, w nienagannym garniturze, przechyla w niemal niemożliwy pod względem anatomicznym sposób głowę i zaczyna recytować swoje nie dające spokoju teksty. Koncert tego zespołu długo się pamięta.

deafheaven na off festiwalu
Kiedy zobaczy się ten zespół na scenie wrażenie jest ogromne. Ważna jest oczywiście muzyka: wściekła, obezwładniająca, momentami niemal nieludzka, ale przecież jednocześnie pełna emocji. Ale jeszcze ważniejszy jest wokalista: wygląda tak, że Uklański mógłby z samych jego portretów w czarnym mundurze stworzyć pracę „Naziści 2", zachowuje się w taki sposób, że nie sposób oderwać od niego oczu ani przez moment. Wariat, tak, ale jeden z takich, dla których wciąż warto chodzić na koncerty.

the van pelt na jabberwocky w londynie
W tym przypadku to naprawdę mało ważne, że właśnie wraca moda na klasyczny emo-core i że za pół roku okaże się, że wszyscy przecież zawsze kochali Rites Of Spring, Moss Icon, Braid, a może nawet Jimmy Eat World. W tym przypadku znaczenie ma to, że właśnie reaktywował się jeden z ciekawszych zespołów, grających taką muzykę. Ostatnio światło dzienne ujrzały jego niepublikowne nagrania sprzed lat, a teraz wyrusza na trasę koncertową. Piosenka „Speeding Train", jak wiele innych utworów tego zespołu, już w wersji studyjnej wywołuje ciarki, na żywo może być jeszcze lepiej.

Kredyty


Tekst: Przemysław Gulda 
Grafika: Milena Fik
Połącz się ze światem i-D! Polub nas na: Facebooku, śledź nas na Twitterze i Instagramie.

Tagged:
milena fik
przemysław gulda