co wspólnego mają ze sobą ikea i „gra o tron”?

Pochodzenie futrzanych peleryn z serialu może was zdziwić...

tekst Georgie Wright
|
08 Sierpień 2017, 6:53am

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.

Ikea ostatnio nieźle sobie radzi w świecie mody. W sierpniu 2016 roku Kanye West stwierdził, że bardzo chciałby współpracować ze szwedzkimi mistrzami meblowego minimalizmu (a także miejscem, w którym kłóci się mnóstwo par), a Balenciaga wydała nieco droższą replikę ich kultowej, niebieskiej torby. Teraz okazało się, że ciepłe, wełniane peleryny chroniące bohaterów „Gry o Tron" przed śmiercią z wychłodzenia to nic innego, jak poplamione winem dywaniki, których znowu zapomnieliście odkurzyć w ten weekend.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Wypowiadając się dla Museum Getty'ego w Los Angeles kostiumografka Michele Clapton ujawniła ukrytą prawdę. „Faktycznie, trochę tak jest. Wykorzystujemy wszystko, co się nadaje. Wycinamy, golimy, dodajemy mocniejsze skórzane pasy, potem zaś lekko je niszczymy, co jest w 'Grze o tron' świętą zasadą. Chcę, by widzowie niemalże czuli zapach tych kostiumów".

Notabene: to święte podniszczanie jest czynnością wykonywaną przez projektantów, by uzyskać wspomniany aromat. To proces postarzania i pogarszania ogólnego stanu kostiumów, tak, by wyglądały jakby przeżyły niezliczone krwawe bitwy i suto zakrapiane królewskie uczty. Przecież nie może być na pierwszy rzut oka widać, że zostały świeżo podniesione ze sterylnych podłóg Ikei. W tym przypadku stroje były „woskowane i zamrażane, aż zaczęły się wtapiać w krajobraz".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Georgie Wright

Tagged:
ikea
Kultura
Gra o Tron
dywan
dywaniki