Reklama

​filmy o tym, co czeka nas w przyszłości

Przed rozpoczęciem festiwalu Off Camera pytamy programera sekcji „Przyszłość nadejdzie dziś” o to, co przyniesie przyszłość.

tekst i-D Polska
|
27 Kwiecień 2017, 4:00pm

kadr z filmu Głusza

Mało rzeczy pobudza tak naszą wyobraźnię, jak wizja przyszłości. Czy może spełni się któraś z przepowiedni bohaterów filmowych, których słuchaliśmy jedząc płatki w jeden z sobotnich poranków? Podobne rozterki mieli twórcy i twórczynie filmów w sekcji „Przyszłość nadejdzie dziś" festiwalu Netia Off Camera, który odbędzie się od 28 kwietnia do 7 maja w Krakowie. Jej pomysłodawca, główny programer festiwalu Grzegorz Stępniak, opowiedział nam, jaki los może czekać nas wszystkich.

W jak dużej mierze obecne wydarzenia na świecie odbijają się w sekcji „Przyszłość nadejdzie dziś"?
Pomysł na sekcję prezentujące filmy zajmujące się przyszłością zrodził się z obserwacji bieżących i jak najbardziej teraźniejszych przemian w krajobrazie społecznym, politycznym i kulturowym. Z jednej strony „problemy" europejskich państw z uchodźcami, z drugiej - wydarzenia wokół wyborów prezydenckich w USA, z trzeciej wreszcie - wzmagające się nastroje narodowe i konserwatywne w Zachodnim świecie, sprawiły, że przyszłość, zarówno w jej metaforycznym, jak i dosłownym wymiarze, zaczęła być głównym tematem medialnych dyskusji, ale i codziennych rozmów zwyczajnych obywateli. Sekcja „Przyszłość nadejdzie dziś" w zamierzeniu więc ma nie tyle uporządkować kwestie związane z tą wciąż toczoną debatą, co raczej zaproponować filmowe reprezentacje przyszłości, które w przeważającej mierze powinny służyć jako rodzaj ostrzeżenia i pesymistycznej wizji tego, co może nas czekać, jeśli nie przejdziemy pewnych systemowych i ideologicznych transformacji.

Czy filmy te skupiają się na problemach jednostek, czy raczej pochylają się nad kondycją całego społeczeństwa?
Poprzez jednostkowe losy reżyserzy prezentowanych w sekcji filmów usiłują nie tyle nawet oceniać, moralizować czy stawiać szeroko zakrojone diagnozy społeczne, co bardziej - wzbudzić u widzów empatię. I skłonić ich do zastanowienia się nad przyszłością nie tylko na jednostkowym, osobistym planie, ale w perspektywie znacznie bardziej skomplikowanej i różnorodnej.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Zarówno Patricia Rozema, reżyserka i autorka scenariusza „Głuszy", jak i wcielająca się w jedną z dwóch głównych bohaterek Ellen Page otwarcie mówią o swojej homoseksualności. Czy tematyka LGBTQ pojawia się w samym filmie? Ich prywatna aktywność na rzecz walki o tolerancję znajduje w nim jakieś odbicie?
W tym akurat filmie idzie o dość pesymistyczną opowieść o świecie nie tak znów odległym, po bliżej nieokreślonej katastrofie, z którą musi sobie poradzić para głównych bohaterek, sióstr, granych przez Elle Page właśnie i Evan Rachel Wood, aktorkę z kolei otwarcie biseksualną. I choć tematyka seksualnej odmienności nie zostaje poruszona wprost, to pomiędzy bohaterkami daje się odczuć rodzaj homoerotycznego napięcia i fascynacji, a kwestie wokół kobiecej cielesności zostają ukazane w kluczu zdecydowanie feministycznym. Rozema w jednej ze scen obnaża całą brutalność systemu patriarchalnych wartości i to, jak wypływają one na postrzeganie i funkcjonowanie kobiecości w społeczeństwie zdominowanym ideowo przez mężczyzn.

Każdego dnia publikowane są kolejne zestawienia, ile lat zajmie wprowadzenie równości, tolerancji i szacunku do praw człowieka w danym regionie świata. Twórcy filmów pokusili się może na udzielenie jakichś odpowiedzi na ten temat?
Tak jak zaznaczałem, te filmy w zamyśle ich reżyserów nie mają dawać gotowych recept, odpowiedzi, ale właśnie budzić wątpliwości, mnożyć pytania, siać ideowy zamęt. I jak się zdaje, jest to strategia zdecydowanie bardziej dająca do myślenia niż forsowanie łopatologicznie brzmiących też o równości czy tolerancji. Choć zarazem każdy z tych filmów jest nakręcony w tzw. „dobrej wierze" i lansuje głęboko humanitarne wartości.

Sekcja dowodzi, jak bardzo mogą różnić się od siebie wizje naszej przyszłości. Czy istnieje jednak jakiś wspólny punkt? Coś, co może stanowić pewną diagnozę?
Tym, co łączy prezentowane w sekcji filmy jest dość pesymistyczny obraz przyszłości, jaki się z nich wyłania. Większość z nich pokazuje dystopijne modele przyszłości, które nie wynikają z budowania odległych czasowo i przestrzennie światów, ale bardziej z lęków i niepokojów jak najbardziej aktualnych i teraźniejszych: strachu przed Innością, demagogią, totalitaryzmem, systemową przemocą.

Czego możemy się nauczyć o teraźniejszości, oglądając filmy o przyszłości?
Jeśli powinniśmy wyciągnąć z tych filmów naukę to chyba taką, choć pewnie zabrzmi to dość banalnie, żeby bardziej otworzyć się na cudze doświadczenia, starać się akceptować odmienny punkt widzenia, a wreszcie i być może najważniejsze - pojąć, że świat bynajmniej nie kręci się wokół jednostkowych problemów i starać się dostrzec coś więcej poza przysłowiowym czubkiem własnego nosa. No i współpracować ze sobą wzajemnie nad tym, by przyszłość wywoływała w nas jak najmniej niepokojów. A jedyną drogą zmierzającą w tym kierunku, jest transformacja teraźniejszości. 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Alicja Mazurkiewicz