hipster — co to dziś znaczy?

Hipster zabił hipstera. Był i nagle go nie ma. Zostało słowo. Gdzie się podział nasz stary dobry towarzysz? Ten żołnierz w walce z kapitalizmem i komercją zapadł się pod ziemię i już go nie ma? Skądże znowu. Jest - w każdym z nas.

tekst i-D Polska
|
06 Marzec 2017, 9:53am

Pamiętam, jak pojawiła się moda na hipstera: broda, tatuaże (ptaki, wilki i jelenie, linie, znaki nieskończoności, kotwice), kolczyki, ciuchy z lumpeksów, nowe fryzury. Nie bawił się w mainstream, słuchał dziwnej muzyki i oglądał kino zrealizowane właściwie bez budżetu. Chodził na dziwne wydarzenia i raczej nie tańczył, wysiadywał w knajpach, o których nikt wcześniej nie słyszał w podwiniętych rurkach, mokasynach, kolorowych skarpetach, koszuli w dziwaczne wzory i wyciągniętym swetrze.

Nigdy nie nazwał się hipsterem, bo to budziło w nim frustrację. Gra konwencją - ucieczka przed metką - popychała go w inną. Znalazł się w supermarkecie opcji i stylów.

„Nie mam kasy, pozycji, super pracy, ale jestem oryginalny i mam styl", mówił. Dodawał do tego znajomości, wiedzę, gdzie się bywa, a gdzie nie, co w prasie szumi. Rozmowa z nim była dawką - niekoniecznie - nowości. I te logoree na temat niesztampowej teorii kultury i społeczeństwa.

Można dochodzić, skąd wziął się hipster, co na to zjawisko nauka, co można znaleźć w teorii… Można bawić się w nazywanie hipsterów postsubkulturą, podkreślanie roli postprawdy i teorie futurologów - a on i tak im ucieknie. Bo hipsterem mógł być każdy. Dosłownie.

Przyszło, poszło, zostało wspomnienie. Hipster zassał rzeczywistość i rzeczywistość zassała jego. I teraz on nic nie oznacza. To tylko słowo. Bo kiedy każdy nim bywa, to tak naprawdę nikt nim nie jest. To meritum, sedno: hipsterem może okazać się każdy.

Podobno była schizma i istnieją jeszcze prawdziwi hipsterzy, ci wierni swojej „nienazwanej" idei. Żyją sobie z dala od centrów popkulturowej masy, kupują Nokie 3310, czekają na nowe krążki The Kelly Family i czytają książki kupione w nieodwiedzanych przez nikogo antykwariatach.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Ale są też i ci nowocześni - marketingowcy, co to wyglądają podobnie, ale myślą już inaczej. Łączą kreatywność z biznesem: hipster stał się przedsiębiorcą. Mamy zatem domy hygge i idealnie wystrzyżone brody, wystawy niedokończonych obrazów i nieznanych artystów, żyjemy cytatami wyciągniętymi z opasłych tomów nieżyjących artystów i intelektualistów. Robimy na nich pieniądze i szukamy następnych.

Dziś liczą się kina studyjne i festiwale filmów niezależnych. Tam dyktuje się nowe drogi i nieutarte ścieżki. Wychodzimy z pofabrycznego loftu i idziemy do kinfolkowej knajpki, byle nie w centrum, gdzie jest pełno kwiatów - paprotek i dracen w słoikach, probówkach i pipetach - i kaw w najróżniejszych formach. Focimy Olympusem Mju, jaramy się Dolanem czy wsłuchujemy się w antykonsumpcyjny rap Taco. Kto? My. Z jednej strony hipsterzy, z drugiej - ci, co z niego drwią. Spadkobiercy w supermarkecie stylu, mody i modeli zachowań. Do wyboru, do koloru.

Więc hipster trwa i ma się dobrze. Ma swoją „niszę", koniunktura mu sprzyja, geopolityka daje mu siłę oryginalności. Tyle, że stał się mainstreamem. Mamy „Stranger Things" i „OA", programy streamingowe dają nam możliwość znalezienia muzyki, której nikt nie słuchał wcześniej.

Hipster był więc, i wciąż jest, potrzebny: małym przedsiębiorstwom, nieznanym markom i artystom, zapomnianym teoriom pod płaszczykiem walki z kapitalizmem. Idą jednak też za nim pieniądze, konsumpcja, ślepy pęd za zyskiem i wyścig szczurów. Taki postmodernistyczny zryw pobudzający gospodarkę. Koniunktura sprzyjała i dostaliśmy hipstera. A ten się zadomowił wśród (i w) nas na dobre. I my w tym świecie żyjemy.

Żyjemy według kodeksu hipstera - podaje się nam na tacy to, czego rzekomo potrzebujemy. A my chcemy być jacyś, nie chcemy być nudni. Więc stajemy się wydmuszkami przemysłu hipstera. To metabohater naszej opowieści. Bo hipster rządzi sztuką, mediami, opakowaniami - rządzi nami. Bo wszyscy staliśmy się hipsterami. 

Kredyty


Tekst: Alek Rynkiewicz
Zdjęcie: Kadr z filmu „Genialny klan" 

Tagged:
Hipster
Kultura