dlaczego trzeba mówić o zdrowiu psychicznym w branży kreatywnej?

O płaczu w biurowych toaletach, nierealnych oczekiwaniach i znieczulicy systemu.

tekst Amelia Abraham
|
14 Sierpień 2017, 7:08am

Campbell Addy, Niijournal

Artykuł ukazał się pierwotnie w brytyjskim wydaniu i-D.

Wystarczy przyjrzeć się życiorysom znanych artystów, by natknąć się na tragiczne historie problemów ze zdrowiem psychicznym – patrz: Elliott Smith, Sylvia Plath, Vincent Van Gogh. Stopniowo koncepcja kreatywnego geniusza nękanego problemami stała się powszechnym banałem. Dzisiaj niemalże nie wypada przeciętnym artystom przyznawać się, że ich praca – jakakolwiek by nie była – może być stresująca bądź powodująca dyskomfort. Jak to ujął mój przyjaciel, kiedy powiedziałam że nie mogę spać przez karierę pisarki-freelancerki: „Ojej, biedna ty".

Jeśli jesteście jednymi z tych szczęśliwców, którzy zamienili hobby w karierę i jednymi z tych nieszczęśników, którzy zmagają się z problemami dotyczącymi zdrowia psychicznego, pewnie nie raz zadawaliście sobie pytanie, dlaczego nie czujecie się dozgonnie wdzięczni za wykonywanie pracy, którą kochacie. To właśnie poczucie niewdzięczności sprawia, że pracownicy branży kreatywnej czują się niezręcznie mówiąc o problemach ze zdrowiem psychicznym. Kolejną przyczyną tego stanu jest brak zabezpieczenia finansowego, często tożsamy z karierą freelancera — sprawia on, że nie chce się sprawiać wrażenia nieadekwatnego do stanowiska piastowanego na wymagającym rynku pracy. Oprócz tego istnieje, oczywiście, stygmatyzacja społeczna: według badań EZOP, przeprowadzonych według metod Światowej Organizacji Zdrowia, ok. 24% Polaków w ciągu swojego życia doświadcza problemów psychicznych, zaś według badań w ramach programu „Schizofrenia - Otwórzcie Drzwi", 76% Polaków uważa, że choroba psychiczna to wstyd i że nie można się do niej przyznawać. Na świecie sytuacja wygląda niewiele lepiej.

W reakcji na tę kwestię, powstała nowa wystawa, „all in: the mind", próbująca przełamać temat tabu dotyczący zdrowia psychicznego w branży kreatywnej. Trwające od 10 do 20 sierpnia w londyńskim House of Vans wydarzenie organizowane jest przez pisarkę Bryony Stone. Pomysł wydał jej się naturalny, ponieważ sama zmagała się z problemami psychicznymi pracując na różnych stanowiskach w tym środowisku. „Pomyślałam sobie: dlaczego nie ma niczego złego w powiedzeniu wszystkim w biurze o grypie, ale nie wolno ujawnić przed szefem stresu i stanów lękowych, które utrudniają ci wykonanie pracy?".

„All in: the mind" jednoczy szeroką gamę artystów i projektantów, którzy podzielili się pracami dotykającymi tematu. Liam Hodges, projektant odzieży męskiej i absolwent programu „Fashion East", prezentuje grafikę ze słowami „I'm OK!", mówiącą o jego typowym poczuciu nieadekwatności gdy — jak to ujmuje — wszyscy od niego oczekują coraz więcej, sezon po sezonie, przy jednoczesnym rozwijaniu własnego biznesu. „To było dla mnie jak żonglerka. Może się okazać czymś bardzo przytłaczającym", wyjaśnia Liam.

„Od kiedy zaczęłam pracować w branży, miałam ciągłe wrażenie spacerowania po linie nad przepaścią… A dystans był tylko coraz większy". Na pokazie zobaczyć można również rysunki, jak np. „Boy being sick on a bird" Tima Noble'a, GIF-a reżyserki i artystki Margot Bowman, prace muzyków Gaiki i Micki Levi, a także wideoinstalacje od takich twórców jak Akinola Davies, Campbell Addy czy Diana Chire.

Dzieło Diany, nazwane „in conversation" to nagrany performance, na dodatek zmontowany tak, by pokazać dwie wersje jej samej rozmawiające ze sobą. W pracy bada ona presję sprawiania wrażenia „perfekcyjnej kobiety" w erze mediów społecznościowych, a także presję, by promować się jako artysta. Wyjaśnia ona: „To dziwny stan umysłu: musisz ciągle pracować w swoim studio, ale także sprzedawać to, co robisz, aby zapłacić czynsz, a poza tym chodzić na te wszystkie wydarzenia, nawiązywać kontakty, poznawać galerie i kolekcjonerów sztuki. To może być szczególnie stresujące, gdy z powodów finansowych masz drugą pracę, na przykład na początku kariery, gdy nie zarabiasz dużo pieniędzy. Ciągle próbujesz znaleźć równowagę". Tworząc swoje równocześnie zabawne i niekomfortowo szczere wideo, Diana chciała zachęcić innych do dialogu na temat zewnętrznych nacisków i ich wpływu.

Suzannah Pettigrew, ICU

Doktor Victoria Tischler to dyplomowana psycholożka, która poświęciła swoja karierę badaniom i nauce o zdrowiu psychicznym, ze szczególnym uwzględnieniem pracy wśród przedstawicieli branży kreatywnej jak no. artyści, muzycy czy projektanci. Chociaż mówi, że te ścieżki kariery wcale nie są bardziej podatne na problemy psychiczne, jej praca pokazała, że naciski i konkurencja panujące w tych środowiskach, razem z niepewnością dotyczącą niepewnościi zawodowej, „może prowadzić do stanów lękowych i chorób". Czasem przeciwności losu mogą motywować do pracy, zwłaszcza, że ta branża upodobała sobie niejaką ostentację i oryginalność, czyli faworyzować może jednostki neuroróżnorodne. Jeśli jednak sprawy zajdą za daleko, wpada się w błędne koło – „chroniczna choroba nie prowadzi do kreatywnej aktywności, a jeśli nie pracujesz, możesz się przez to czuć gorzej".

Gdzie w takim razie leży odpowiedź? Bryony wierzy, że część odpowiedzialności spoczywać powinna po stronie pracodawców i tego, jak radzą sobie z obciążeniem pracowników. „Na przestrzeni ostatnich czterech lat uderzył mnie ogromny stres, pod wpływem którego są pracownicy w branży kreatywnej – niezależnie od tego czy w reklamie, modzie, muzyce czy świecie sztuki – by produkować coraz więcej i coraz szybciej. Zarywanie nocy albo spanie w biurze, by coś dokończyć, nie jest nietypową praktyką. Takie zachowania w pracy prowadzą do płaczu w biurowych toaletach, chorób wywołanych przez stres i wymagających hospitalizacji albo nawet załamań psychicznych". Wciąż jednak, jak zauważyła Bryony, kwestia zdrowia psychicznego jest ignorowana: „Nie wydaje mi się, by ludzie na stanowiskach kierowniczych w branży kreatywnej mieli skłonności, środki albo przygotowanie, by rozmawiać o tych sprawach ze swoimi pracownikami. Nie chodzi o to, by wytykać i linczować firmy stosujące niewłaściwą politykę, zwłaszcza że nie każdy, tak naprawdę, ma nad sobą przełożonego. Chodzi o podzielenie się doświadczeniami i – co najważniejsze – zasobami, które są w stanie pomóc".

Holly Blakey i Mica Levi, Wrath

Bryony ma nadzieję, że wystawa rozpocznie dialog istotny nie tylko dla artystów zaangażowanych w wydarzenie, ale dla wszystkich pracowników kreatywnych. Ostatniego dnia pokazu (17 sierpnia) odbędzie się panel dyskusyjny z takimi artystami jak Akinola Davies, Hannah Perry i Diana Chire oraz Sienna Murdoch z Sadface Clubu, którzy podzielą się swoimi doświadczeniami ze zdrowiem psychicznym. Rozmowa tego typu, mówi Liam, jest dokładnie tym, w czym chciał wziąć udział. „Myślę, że to dobra możliwość, by sprawić, aby ludzie zaczęli myśleć o zdrowiu psychicznym. Nie jestem do końca pewien, jak branża modowa mogłaby lepiej wesprzeć swoich pracowników, więc istotne jest dla mnie zabranie głosu i rozmawianie z ludźmi na tych samych pozycjach albo pracujących w tym samym tempie, co ja, o ich doświadczeniach. Czasem można się czuć bardzo samotnym, jeśli się o tym nie mówi".

all in: the mind" można podziwiać ć w House of Vans pod łukami Waterloo od 10 do 20 sierpnia.

Przeczytaj też:

Tagged:
house of vans
Wystawa
Zdrowie Psychiczne
branża kreatywna
czytaj
all in: the mind