miłość na odległość

Mieszkająca w Hiszpanii Luna Tristá zaczęła fotografować swoją partnerkę pięć lat temu, gdy po raz pierwszy spotkały się na żywo. Jej prace to wizualny pamiętnik, pokazujący rozwój związku.

tekst Emily Manning; tłumaczenie Patrycja Śmiechowska
|
05 Wrzesień 2017, 10:47am

Luna Tristá urodziła się na Kubie, mieszka w Hiszpanii, zaczęła fotografować swoją partnerkę z pięć lat temu, gdy po raz pierwszy spotkały się na żywo. Cykl zdjęć zatytułowany „She's My Man" śledzi przygody pary wśród palm i na imprezach. Zbliżenia i rozmazane kadry pokazują przewrotną bliskość. Jednak prace Tristy nie są jedynie pamiętnikiem ilustrującym związek — to także studium płci w queerowej kulturze, w której męskość i kobiecość nie są tak spolaryzowane. Spotkaliśmy się z Luną, by dowiedzieć się więcej o hiszpańskiej kulturze LGBT+ i zapytać, dlaczego pokochanie siebie może doprowadzić do wielkiej zmiany w społeczeństwie.

Skąd pochodzisz, czym się pasjonowałaś, gdy byłaś nastolatką i szukałaś swojego miejsca w świecie? A także: dlaczego zainteresowałas się fotografią?
Urodziłam się w Hawanie na Kubie. Byłam nieśmiałą nastolatką, introwertyczką. Godzinami siedziałam w pokoju i przeglądałam w ciszy rodzinne albumy, czytałam albo słuchałam muzyki. Muzyka była wtedy dla mnie bardzo ważna. Przez siedem lat grałam na skrzypcach i wiele godzin spędziłam na ćwiczeniach. Dopiero po przeprowadzce do Hiszpanii rozpoczęła się moja transformacja w fotografkę. To był początek osobistej misji, by odnaleźć sposób na komunikowanie się bez mowy. Fotografia stała się dla mnie czymś instynktownym, na zawsze zmieniła sposób, w jaki widzę świat.

Opowiedz nam coś więcej o swojej partnerce. Jak się poznałyście, od jak dawna jesteście razem i co najbardziej w niej lubisz?
Poznałyśmy się pięć lat temu przez Facebooka, chociaż długo nie rozmawiałyśmy poza tym, że życzyłysmy sobie wszystkiego najlepszego z okazji urodzin itd. Ja mieszkałam w Barcelonie, a ona w Paryżu. Pewnego dnia zaczęłyśmy rozmawiać i zaledwie trzy dni później kupiłam bilet na samolot, żeby ją poznać. Nie mówiła po hiszpańsku, a ja nie mówiłam po francusku, więc po prostu dużo się całowałyśmy! Uwielbiam jej kreatywność, energię, poczucie humoru i sposób, w jaki na mnie patrzy — tak słodko.

Porozmawiajmy o queerowej kulturze i prawach społeczności LGBT+ w Hiszpanii. Czy istnieje tam duża, widoczna społeczność, czy raczej homoseksualizm jest tematem tabu?
W 2005 roku zalegalizowano małżeństwa osób tej samej płci oraz adopcję dzieci przez pary homoseksualne. Dzięki tym nowym prawom znacznie łatwiej rozmawia się o własnej orientacji seksualnej i prezentuje się światu bez strachu przed osądem. Zwróciło to także większa uwagę na społeczność LGBT+ w Hiszpanii — kraju, w którym nie tak dawno temu psychologowie uznawali homoseksualizm za zaburzenie psychiczne. Społeczność LGBT+ była prześladowana, represjonowana i karana na mocy prawa przez wiele lat. Queerowa kultura w Barcelonie ma się bardzo dobrze. Organizowane są seminaria, wystawy, prowadzi się studia podyplomowe i pisze doktoraty na ten temat, pojawia się też wiele publikacji, co pokazuje, że queerowa kultura ma swoje miejsce w dzisiejszym hiszpańskim społeczeństwie.

Gdzie powstały te zdjęcia? Jaki nastrój próbowałaś uchwycić?
Zaczęłam pracować nad „She's My Man" w dniu, w którym poznałam moją dziewczynę. Chciałam fotografować ją co miesiąc, przy każdym jej przyjeździe do Barcelony lub moim do Paryża. To bardzo spontaniczne zdjęcia, nie ma w nich niczego ustawionego. Stanowią mój osobisty dziennik, pokazujący naszą historię.

A jak do tego cyklu ma się kwestia tożsamości płciowej?
To jasne, że osiągnęliśmy nowy poziom akceptacji, ale nasze społeczeństwo wciąż trzyma się sztywnych, absurdalnych stereotypów dotyczących tożsamości. Płeć ewoluuje i przybiera nowe formy poza społecznymi i kulturowymi stereotypami, które się nam narzuca i które dyktują koncepcję tego, co jest kobiece lub męskie. „She's My Man" to osobisty projekt o związku, pokazuje bliskość i codzienność. Lubię, gdy moje zdjęcia prowokują, zawierają ironię i aspekt społeczny. Chcę, by ludzie zastanowili się nad sposobem, w jaki wyrażamy swoją tożsamość seksualną i indywidualizm swojej płci, poza narzuconymi koncepcjami męskości i kobiecości.

W ciągu tego roku w Ameryce zaobserwowaliśmy radykalną zmianę nie tylko w kwestii praw i widoczności społeczności LGBT+, ale także odrzucenie konwencjonalnych norm dotyczących płci. Czy zauważyłaś podobne zmiany [w Hiszpanii]? Co o nich sądzisz?
Sądzę, że temat tożsamości płciowej powinien być omawiany w szkołach. Dzięki temu moglibyśmy uniknąć sporej części gnębienia oraz homofobicznych i transfobicznych incydentów. Wciąż krąży wiele nieprawdziwych informacji na ten temat.

Co masz nadzieję przekazać ludziom przez te zdjęcia?
„She's My Man" to bardzo osobisty projekt, obserwacja, wizualny pamiętnik, deklaracja miłości, którą chcę się podzielić ze światem.

lunatrista.com

Zdjęcia: Luna Tristá

Tekst pierwotnie ukazał się w amerykańskim wydaniu i-D.

Przeczytaj też: