archiwum wszystkich kreacji z „seksu w wielkim mieście"

Chelsea i Lauren prowadzące konto @everyoutfitonsac dyskutują z nami o modzie i polityce.

tekst Roisin Lanigan; tłumaczenie Patrycja Śmiechowska
|
24 Sierpień 2017, 11:19pm

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.

Jeśli kiedykolwiek oglądaliście stare odcinki „Seksu w wielkim mieście", leżąc samotnie na kacu w niedzielę i byliście wprawieni w osłupienie strojami Carrie, Samanthy, Mirandy i Charlotte (od spódnicy rodem z flamenco na randkę po staniki i bojówkowe szorty na plażę) to nie bójcie się, nie jesteście sami. Wspaniale kąśliwy i sokolooki Instagram @everyoutfitonsatc powstał właśnie z myślą o was. Jego twórczynie postawiły sobie za zadanie zebranie wszystkich dziwnych stylizacji z serialu: tych dobrych, złych i brzydkich.

Konto w 2016 roku założyły stare znajome z Parsons School of Design: Chelsea Fairless, projektantka z Female Trouble oraz scenarzystka i reżyserka Lauren Garroni. Zebrały już 356 tys. wiernych fanów i szybko zyskały reputację encyklopedii wspaniałości i niedorzeczności tego serialu, pełnego butów w szpic i klimatu lat 00. W tym tygodniu ogłoszono, że Cynthia Nixon (serialowa Miranda) być może będzie ubiegać się o stanowisko gubernatorki stanu Nowy Jork, a wyrocznie z Insta (tak jak Carrie, gdy spotykała się ze zboczonym skarbnikiem miasta) przeszły od mody do polityki i oficjalnie wsparły kandydaturę Nixon (ale tylko jeśli postawi na podobne stylówki, co Miranda).

Napisaliśmy do Chelsea i Lauren, żeby zadać im kilka pytań z pogranicza mody i polityki, sprawdzić którą bohaterkę najbardziej przypomina Trump i znaleźć odpowiedź na pytanie męczące ludzkość od zarania dziejów: Czy Carrie Bradshaw naprawdę jest najgorszym człowiekiem na Ziemi?

Przejdźmy od razu do rzeczy: kto byłby lepszą gubernatorką stanu Nowy Jork, Cynthia Nixon czy Miranda Hobbs?
Chelsea:
Trudno powiedzieć. Prawnicza przeszłość Mirandy zdecydowanie byłaby wartościowym doświadczeniem, ale aktywizm i znajomości Cynthii Nixon też mogą okazać się wielkim atutem.
Lauren: Postawię na Cynthię Nixon, głównie dlatego, że Miranda pewnie wplątałaby się w jakiś uliczny incydent z wybuchem gniewu, a nagranie podbiłoby internet, co zaszkodziłoby jej karierze w polityce. Styl urzędowania Mirandy byłby pewnie podobny do tego Chrisa Christie.

Czy przychodzą wam do głowy jakieś stylizacje Mirandy, które Cynthia powinna odtworzyć jako gubernatorka?
Chelsea:
Bardzo bym chciała, żeby wskrzesiła lekko butchowe garnitury ze wczesnych sezonów. Klimat silnej lesbijki pasowałby do gabinetu gubernatorki.
Lauren: Miranda lubiła nosić do pracy garnitury ze spódnicami, więc bardzo chciałabym zobaczyć świetnie skrojone garnitury ze spódnicami od Armaniego i Vivienne Westwood.

Kogo naprawdę należy winić za sytuację w nowojorskim metrze (którą Cynthia oczywiście by naprawiła)?
Chelsea:
Metro naprawdę zabija jakość życia większości nowojorczyków. Ja winą obarczam rząd, szczególnie tego fetyszystę złotego deszczu, z którym Carrie się przez chwilę spotykała.
Lauren: Winię twórców „Seksu w wielkim mieście". Stworzyli pokolenie nowojorczyków (w tym też mnie), którzy w ciągu ostatnich 15 lat przyjechali do miasta z nierealistycznymi oczekiwaniami co do nieruchomości, praktyczności szpilek na bruku i dostępności taksówek.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Czy waszym zdaniem Andrew Cuomo, obecny gubernator stanu Nowy Jork, bardziej przypomina Mirandę, Carrie, Samanthę czy Charlotte? A co powiecie o takich politykach jak Trump i Pence?
Chelsea:
Trump jest jeszcze mniej pociągającym wcieleniem Richarda Wrighta, tego jestem pewna. Pence nazywa swoją żonę „matką", co brzmi jak tekst Treya MacDougala, który miał wyraźny kompleks Edypa.
Lauren: Sądzę, że Cuomo jest Mirandą, ale ze skłonnościami Carrie. Jestem też przekonana, że gdy Trump patrzy w lustro, z odbicia spogląda na niego Mr. Big. Pence zdecydowanie jest połączeniem Treya i Charlotte.

Jak myślicie, co ludzie tak bardzo polubili w waszym koncie? Zrozumieli, że kreacje są niedorzeczne czy może kierują się nostalgią i sympatią do serialu oraz promowanej w nim mody?
Chelsea:
Ludzie kochają „Seks w wielkim mieście", koniec kropka. Nadal mają obsesję na punkcie postaci, prawie 20 lat po premierze pierwszego odcinka. Ubrania odgrywały ogromną rolę w określaniu ich osobowości. Ale to prawda, wiele stylizacji było po prostu szalonych i łatwo je wyśmiewać. Dzięki naszemu Instagramowi możemy wyrazić to, co wiele osób już wcześniej myślało. Jednak koniec końców darzymy ogromnym szacunkiem Patricię Field i całokształt jej wizji.

Mam doświadczenie w modowym researchu — połowa tej roboty to odnajdywanie zdjęć, które już się zna. Pamiętam, że szukałam zdjęć czegoś konkretnego z „Seksu w wielkim mieście" i marzyłam o istnieniu wyczerpującej bazy danych ze wszystkimi stylizacjami. W zeszłym roku byłam z Lauren na obiedzie i wspomniałam o tym pomyśle, a ona zasugerowała, żebyśmy założyły konto na Instagramie. Uszczypliwe komentarze pod zdjęciami przyszły dopiero później.

Lauren: Nawet 20 lat później nie istnieje serial, który by temu dorównał. Wciąż stanowi szczyt opanowanych, profesjonalnych kobiet, które nie boją się seksu i niesamowitych ubrań od projektantów. To wiele znaczy, bo z dzisiejszej perspektywy stroje, wątki i dialogi mogą się wydawać nieco przestarzałe. Wielu próbowało naśladować ten serial, ale nikt nie odebrał mu korony.

Konto zaczęło się od żartu, ale zmieniło się w wielki zbiór naszej wiedzy modowej z wczesnych lat 00., której wcześniej nie mogłyśmy wykorzystać. Poznałam Chelsea na Parsons School of Design, a „głos", który wypowiada się pod zdjęciami mówi tym samym tonem, co my. Tak właśnie rozmawiałyśmy o modzie. Gdy ukończyłyśmy szkołę w modzie nie było miejsca na ironiczne komentarze, jednak w ciągu ostatnich pięciu lat moda wysoka i kultura memów się połączyły.

Na koniec, powiedzcie szczerze: czy Carrie jest po prostu najgorsza?
Chelsea:
Carrie jest najgorsza, ale ma też kilka rekompensujących cech. Jest zabawna i charyzmatyczna, co trochę przysłania jej egocentryzm. Bez tego byłaby po prostu Hanną z „Dziewczyn" z trochę wyższymi zarobkami.
Lauren: Na papierze Carrie faktycznie jest najgorsza. Jednak żywiołowa osobowość Sary Jessiki Parker uwzniośliła postać, która w innym wypadku nie byłaby ani aspiracyjną osobą, ani materiałem na przyjaciółkę. Nasza firma nazywa się Miranda Solidarity, bo nie ważne co byśmy robiły, zawsze będziemy kierować się etosem Mirandy.

Przeczytaj też:

Tagged:
Instagram
Sarah Jessica Parker
Miranda
Sex and the City
seks w wielkim mieście
cynthia nixon