hafciarskie transformacje kolegi björk

James Merry, z którym współpracuje islandzka królowa pop, tworzy niesamowite i bardzo niecodzienne rzeczy – od gotyckiej maski-ćmy do haftu w postaci kwiatka na logo Nike’a. Motyw jego twórczości to transformacja.

|
08 Lipiec 2015, 12:50pm

Foto: Thomas Whiteside

W zeszłym miesiącu, gdy Björk występowała na nowojorskim festiwalu muzycznym Governors Ball, na scenie zaprezentowała kreację w postaci świecącej sukienki ze skrzydłami wraz z koronkowym nakryciem głowy/maską, zaprojektowaną przez artystę Jamesa Merry'ego. James, który mieszka zarówno w Nowym Jorku, jak i na Islandii (w chatce porośniętej fioletowym łubinem), wyhaftował na czarno białej masce neonowe zawijasy, a następnie naszył na niej perełki. „Björk miała bardzo specyficzny zestaw referencji i obrazów, którymi się za mną dzieliła, w tym między innymi, przepiękne ćmy", mówi artysta, który z Björk współpracuje już od 6 lat. „Cholernie podobały mi się ich białe antenki w kształcie paproci, więc zacząłem je wyszywać, co zmieniło się wkrótce w coś w stylu techno-wiktoriańskiej maski". Natura obecna jest w całej, również osobistej twórczości Jamesa. W 2012 roku wypuścił on Anatomies - album z ilustracjami, łączącymi kształty roślin ze strukturami ludzkiego ciała. Ostatnio zaczął też wyszywać kwiaty i grzyby na klasycznych ciuchach sportowych (np. bluza Nike'a z kwiatkiem i mchem, naszytymi na znaczku).


Zdjęcie: Santiago Filipe

Co cię urzeka w haftowaniu?
Kocham tempo, skupienie i kontrolę nad własną ręką podczas ręcznego haftowania. To cię spowalnia i maksymalnie powiększa ognisko skupienia, co może mieć niezwykłe wartości terapeutyczne, zwłaszcza jeśli na co dzień wiedziesz bardzo intensywne życie. Poza tym uwielbiam też fakt, że mogę to wszędzie ze sobą zabrać, a wszystko, co jest mi potrzebne, mogę zmieścić do plecaka. Mogę tworzyć w samolocie albo oglądając TV. No i oczywiście użyteczność efektu końcowego. To nie jest coś, co oprawisz w ramkę i powiesisz. Możesz to założyć, a jak się ubrudzi, bez problemu wrzucić do pralki. To mi się strasznie podoba, taka funkcjonalność.

Co jest twoją ulubioną rzeczą, jaką stworzyłeś do tej pory?
Myślę, że zawsze najbardziej jaram się tym, co stworzę przed chwilą, a teraz akurat jest to ozdoba na włosy/maska, którą Björk założyła podczas ostatniego występu na żywo. Gdy nad nią pracowałem, nie byłem pewien, czy efekt końcowy będzie do końca udany, ale gdy tylko Björk założyła ją do sukienki Nikoline Liv Andersen, to obie rzeczy zgrały się tak świetnie, że byłem totalnie oczarowany.


Zdjęcie: Andrew Thomas Huang

W jaki sposób rozpoczęła się twoja współpraca z Björk?
Poznałem Björk ponad 6 lat temu w Londynie przez wspólnego znajomego, akurat wtedy, gdy była w trakcie tworzenia płyty Biophilia i szukała asystenta. To była niesamowita przygoda. Wymieniliśmy się w mailu filmikami z YouTube'a, a następnie poleciałem do Nowego Jorku spotkać się z nią. Potem wróciłem do Londynu, a potem, dwa tygodnie później, rzuciłem wszystko i przeprowadziłem się do NY i rozpocząłem pracę z nią na cały etat, co zresztą robię do dziś. Zawsze niechętnie o tym mówię, bo to istnieje w magicznym, niezwykle płodnym artystycznie świecie, więc boję się, że chcąc to zbytnio definiować czy klasyfikować, mogę wszystko popsuć. Na pewno mogę powiedzieć, że poznanie Björk i współpraca z nią to na pewno najlepsza rzecz, jaka mi się kiedykolwiek przytrafiła, z wielu powodów.

Wcześniej pracowałeś z Damienem Hirstem. Co dokładnie robiłeś i jak to wyglądało?
Najpierw siedziałem w jego studiu, malując kalejdoskopowe obrazy z motylami, a następnie była papierkowa robota, bo miałem smykałkę do zapamiętywania imion wszystkich motyli.

Jak wpadłeś na pomysł z Anatomies?
Myślę, że dużo sprowadza się po prostu do psychicznych reakcji, które towarzyszą patrzeniu na kwiaty czy rośliny, jakiejś takiej dziwnej synestezji, polegającej na mieszaniu się zmysłu wzroku i dotyku. Zawsze, gdy widziałem te małe, włochate pączki na końcach gałęzi, to czułem mrowienie w palcach. Albo, gdy patrzyłem się bardzo długo na kwiaty, miałem wrażenie, że zaraz wyrosną mi z oczodołów. Jestem zafascynowany wspólnym zbiorem, który dzieli botanika z anatomią. Połączenie dwóch pozornie różnych światów daje niezwykły efekt.

A jeśli mowa o twojej sportowej kolekcji, to skąd wziął się pomysł?
Na początku tego roku, przesiedziałem już w Nowym Jorku zbyt długo, niż zazwyczaj bym sobie tego życzył. Bardzo tęskniłem za Islandią, za otoczeniem wsi, więc może to był taki swoisty, cichy protest z mojej strony - wziąć coś kompletnie miejskiego, jałowego i stworzonego przez maszynę (moja bluza Nike'a) i to użyźnić, sprawić, żeby zakwitło, choćby poprzez wyhaftowanie kwiatka z mchem. Myślę, że te hafty są podobne do ilustracji w Anatomies, jako że obie rzeczy skupiają się na konkretnym punkcie transformacji, a mianowicie gdy jedna rzecz zmienia się w coś innego. Mam obsesję na tym punkcie. 

Skąd czerpiesz inspirację?
Wydaje mi się, że najwięcej świetnych pomysłów wpadło mi do głowy na basenie na Islandii. Poza tym samo chodzenie, camping i ogrodnictwo tutaj jest inspirujące. Wszystko jest ekstremalne, a zwłaszcza pojęcie skali. Możesz być w cieniu ogromnego lodowca, jednocześnie siedząc na mchu i podziwiając malutki kwiatuszek, który przedarł się przez skałę wulkaniczną. 

http://www.jtmerry.com/

Kredyty


Tekst: Zio Baritaux
Tłumaczenie: Zuza Bień
Portret: Thomas Whiteside