Reklama

dziewczyny na deskach

Dlaczego w świecie skejtów brakuje różnorodności?

tekst Daryl Merson
|
31 Sierpień 2016, 4:23pm

Lizzie Armanto nie chciała zostać ikoną skejterek, ale wyraźnie widać i słychać, że teraz stara się, aby dobrze reprezentować swoje środowisko. Często robi przerwy i zastanawia się nad właściwą odpowiedzią. Spotkaliśmy się z Lizzie na Vans Pro Park Series w Malmö, żeby pogadać o braku równouprawnienia płci w świecie sportu i sprawdzić, jaki potencjał mogą mieć Igrzyska Olimpijskie w 2020 roku.

Jak często robią ci zdjęcia fotografki?
To raczej nie jest zbyt częste, zwłaszcza w przemyśle skateboardingu. Jeśli chodzi o deskorolkową fotografię, to nie jest to coś, co może robić każdy, trzeba mieć wiedzę w tej dziedzinie. Są dziewczyny, które jeżdżą na desce i filmują, te dwie rzeczy zazwyczaj idą ze sobą w parze.

Jest inaczej, kiedy fotografuje cię dziewczyna?
Myślę, że jest inaczej, ale teraz żyję w świecie, w którym nie za bardzo wiem, jak to jest, kiedy fotografuje cię kobieta.

Co sądzisz o Vogue skate week i ich artykułach o kobietach w skateboardingu?
Czy chodzi o ten z grupką modelek, które jeżdżą po prostu na deskach po skateparku i wygląda to tak, jakby „ludzie mówili, że im się nie uda, a tu proszę"? One nawet nie wiedzą, co robią… (śmiech) Widziałam w jednym wydaniu, jak modelki siedzą sobie w skateparku na Brooklynie i zapewne świetnie się bawią, ale niestety w ogóle nie reprezentują świata kobiecego skateboardingu.

Czy istnieją jakieś magazyny, które piszą o kobietach na desce tak, jak powinny?
Nie ma takich, które skupiałyby się jedynie na kobiecym skateboardingu. Są pisma takie jak The Skate Witches, sama nawet pracowałam dla Hello Skater Girl, ale to było raczej coś jednorazowego. Mój przyjaciel jest fotografem. Chciał się nauczyć fotografować skateboarding i postanowił, że będzie robił zdjęcia jedynie dziewczynom na desce. To był świetny projekt.

Co sądzisz o rozbieżnościach, jeśli chodzi o wysokość nagród pieniężnych w konkursach dla kobiet i mężczyzn w skateboardingu?
Oczywiście różnica pomiędzy nagrodami dla mężczyzn i kobiet jest ogromna, ale też dlatego, że skateboarding mężczyzn jest o wiele bardziej dochodowy. Nie mówię, że kobiety nie zasługują na równie wysokie honoraria, jednakże ze względu na to, że nasze zawody mają mniejszy zasięg, nagrody pieniężne też są mniejsze. Nie mamy tyle wsparcia, żeby firmy wyłożyły pieniądze. Sądzę, że liczba lasek na desce znacznie wzrasta, ale sponsorzy chyba jeszcze nie zrozumieli, jak dotrzeć do naszej grupy.

Skateboarding został uznany za formalną sportową dyscyplinę na Igrzyskach w Tokio 2020. Jak to wpłynie na dziewczyńską scenę skejterek?
Myślę, że ta olimpiada wpłynie na to, jak wygląda skateboarding. Będzie znacznie więcej skate-parków, konkursów, ta dyscyplina zostanie bardziej wyeksponowana. Co w efekcie spowoduje, że więcej osób zacznie się tym interesować - zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Sądzę, że to dobrze, że dużo więcej ludzi się w to zaangażuje. Mam tylko nadzieję, że wszystkimi tymi wydarzeniami będą się zajmować odpowiedni ludzie i że podejmą odpowiednie decyzje, które nie zabiorą skateboardingowi autentyczności.

Rywalizacja będzie bardzo ciekawa, bo ogromna grupa skateboardzistów mieszka w USA. Będzie więc ciężko zdecydować, kto ma wystartować w naszym imieniu. Wiem, że różne kraje kupują zawodników, spójrzmy chociażby na tenis stołowy, gdzie grają niemal sami Chińczycy.

Zostałaś zaproszona w trasę Thrasher King Of The Road z grupą Birdhouse?
Spotkałam się z nimi, to było coś. Byłam tam akurat tego dnia, w którym Jaws zjechał z ogromnej rampy zupełnie goły, wykonał pętlę, a później jeszcze dark slide. Najprowdopodobniej to trzy najbardziej skomplikowane rzeczy, jakie można zrobić, ale Jaws jest bestią (śmiech).

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Dostajesz własny pokój, kiedy wyjeżdżasz?
Zazwyczaj tak, ale podczas ostatniego wyjazdu, hotel, w którym mieliśmy się zatrzymać, był tak obskurny, że menadżer grupy stwierdził, że nie możemy tam zostać. Ze względu na to, że niespodziewanie trafiliśmy potem do fajnego hotelu, nasz budżet był dużo skromniejszy i musieliśmy dzielić ze sobą pokój. To było ciekawe doświadczenie. Mieszkałam z Gabrielem Summersem, Shaunem Hillem i Jasonem Hernandezem. Miałam swoje łóżko, więc było spoko.

Odpowiadasz na komentarze i wiadomości prywatne na Instagramie?
Nie. Ludzie mówią takie rzeczy online, jakich nigdy nie powiedzieliby na żywo. Są oczywiście tacy, którzy szczerze się wypowiadają, ale większość z nich to zwykłe trolle. Jest tyle dziwaków. Znam takich też w realu. Bardzo dużo ludzi do mnie podchodzi i zaczyna gadać o niczym, wtedy jest strasznie niezręcznie, bo ja bym już chciała sobie pójść, a oni nadal gadają i gadają jakieś bzdury.

Myślisz, że są zdenerwowani?
Tak, zdecydowanie. Czasem to wygląda tak, jakby naprawdę nie mieli niczego ciekawego do powiedzenia, więc ja w niezręczny sposób muszę jakoś zakończyć tę rozmowę.

Myślałaś kiedyś o tym, żeby zostać ikoną kobiecego skateboardingu?
Nie. Zaczęłam jeździć dla zabawy, lubiłam też rywalizować z młodszym bratem. Potem zaczęłam brać udział w konkursach, bo lubię adrenalinę, kiedy jestem pod presją, znacznie lepiej mi idzie. Naprawdę nieźle sobie radziłam w tych wszystkich konkursach, dlatego teraz jestem, gdzie jestem. Częścią tego procesu było również nieustanne staranie się o zdobycie pracy, którą teraz mam i sprawienie, że profesjonalny skateboarding stał się moją rzeczywistością. To chyba było najcięższe.

Co będziesz robić, gdy zakończysz przygodę z profesjonalnym skateboardingiem?
Zawsze będę jeździć dla przyjemności, ale mam nadzieję, że któregoś dnia będę mieć własną firmę i tworzyć sztukę.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Daryl Mersom
Zdjęcia dzięki uprzejmości Vans

Tagged:
Skateboarding
skateboard
Skate
Lizzie Armanto
wywiad
Wywiady
deskorolka
skatepark
deska
skejci
skejt
skejterki
vans pro park series
kultura wywiady
skejciary